
W sprawie konfliktu na Ukrainie i relacji z Rosją polska polityka stanęła na głowie. Kiedy prawica krytykuje premiera Węgier Victora Orbana za bratanie się z Putinem, lewicowe partie idą w wyznaczonym przez niego kierunku "pragmatyzmu", czyli oddzielenia interesów od polityki. – SLD i Twój Ruch od Orbana różni tylko to, że żadna z tych partii nie rządzi. Pomysł polskiej lewicy na relacje z Rosją jest niesłychanie naiwny i populistyczny – mówi naTemat Marek Siwiec.
Victor Orban od początku konfliktu na Ukrainie zachowuje się tak, jakby siedział okrakiem na barykadzie. Z jednej strony potępia aneksję Krymu przez Rosję i popiera integralność terytorialną Ukrainy, z drugiej – deklaruje bezstronność, by nie drażnić Kremla. Najpierw sprzedaje broń Ukrainie, potem zaprasza Putina do siebie i robi z nim interesy (załatwił m.in. tańszy gaz i kredyt na eletrownię atomową). Godzi się na nałożenie sankcji na Moskwę, by później w obecności prezydenta Rosji stwierdzić, że są krzywdzące i w imię zacieśnienia współpracy gospodarczej powinny zostać zniesione.
Ogórek to nie wyjątek. Przez kilka dni poprzedzających konwencję także szef SLD Leszek Miller dawał do zrozumienia, że Sojusz chce obrać "węgierski kurs" na współpracę z Rosją. Goszcząc w TVN 24 stwierdził, że zajęcie Krymu, Doniecka i Ługańska to nic takiego, bo to "niewielki skrawek Ukrainy", zaznaczył, że "Putin zabija cywilów, ale wojska ukraińskie zabijają innych cywilów" i zauważył, że przecież od początku było wiadomo, że spory procent ludności ukraińskiej czuje się silnie związany z Rosją.
W ubiegłym roku eksport do Rosji spadł o 14 proc.. Nie możemy doprowadzić do tego, że Polska będzie główną ofiarą sankcji gospodarczych. Powinniśmy się też z Rosją spierać jeśli chodzi o wątki prawno-międzynarodowe, a nie historyczne. Powinniśmy kłaść nacisk na rozwiązania pokojowe. Nie może być tak, że nie mamy z Rosją kontaktów na wysokim szczeblu.
Były eurodeputowany Marek Siwiec, który kilka dni temu odszedł z Twojego Ruchu, jest zdania, że SLD i TR przyjęły bardzo populistyczną linię w sprawie konfliktu na Ukrainie. I ocenia, że rzeczywiście tym partiom paradoksalnie blisko do ogólnej zasady pragmatyzmu w relacjach z Putinem, którą wytyczył Orban.
