Grupa naTemat

"Nowy Wiedźmin jest rasistowski, bo nie ma czarnoskórych bohaterów". Kolejna firma ma problemy ze względu na poprawność

W Wiedźminie nie znalazło się miejsce dla postaci  o innym kolorze skóry niż biała
W Wiedźminie nie znalazło się miejsce dla postaci o innym kolorze skóry niż biała materiały prasowe
– Nie rozumiem jak można z taką dokładnością odtworzyć odcienie kolorów trawy i zapomnieć, że zazwyczaj chodzą po niej ludzie różnych ras – napisał Tauriq Moosa, autor i recenzent gier serwisy Polygon.com. I masakruje Wiedźmina za to, że w fabule gry wszyscy występujący tam bohaterowie są ludźmi rasy białej. To nie pierwszy raz, gdy firmy mają problem ze względu na poprawność na tle rasowym.

Tauriq Moosa jest zawiedziony, bo setki tysięcy potencjalnych graczy nie będzie miało się z kim utożsamiać. Miłośnicy gier zazwyczaj wybierają sobie awatar, czyli przyjmują jedna z wirtualnych tożsamości. W Wiedźminie również awatary wywodzą się tylko z rasy białej. To poważna wpadka, ponieważ firma oferująca swój produkt na całym świecie powinna uwzględnić politykę różnorodności rasowej – sugeruje Moosa.

Podkreśla, że w pierwszej części przygód Wiedźmina w grze pojawiała się postać mieszkańca Zerrikanii o imieniu Azar Javed. Jego wygląd był powszechnie kojarzony z kulturą Bliskiego Wschodu. – To było bliskie memu sercu i kulturze – pisze.

No i wybuchła afera porównywalna z „polskimi obozami koncentracyjnymi”. Moosa wsadził kij w mrowisko, bo znaleźli się ludzie protestujący w sprawie wywierania presji w kwestiach rasowych. Nieoficjalnie wiadomo, że autorzy gry usprawiedliwiają się, że kolorowych ludzi nie przewidział w swoim dziele sam autor sagi o Wiedźminie Andrzej Sapkowski. To tylko dolało oliwy do ognia. Skoro bowiem mowa o literaturze fantasy, a nie faktach o życiu Prasłowian, to twórcy gry mogli wprowadzić do wątku dowolne postacie.

Skoro do najnowszego Wiedźmina włączono monstra ze słowiańskiej mitologii. Można było tam umieścić również postacie nawiązujące – w mniejszym lub większym stopniu – do naszej historii. Śniada podróżniczka zainteresowana obcymi kulturami? Dyplomata odległego państwa? Kupcy, najemniczki, kartografowie? Dlaczego nie?

Gdyby jeszcze amerykański recenzent nazwał Polaków rasistami można by go zaszufladkować obok niedouczonego szefa FBI i wyśmiać. Niestety Tauriq Moosa mądrze punktuje: – Podkreślanie różnorodności w grach czy kulturze nie jest czymś złym. To przejaw tolerancji, do której dążymy. Inaczej brniemy w stereotyp o dobrym, białym bohaterze i reszcie świata. Nie rozumiem jak do gry w której występują krasnoludy i elfy można było nie wprowadzić kolorowych ludzi. Być może w firmie produkującej grę nie pracują żadni kolorowi – pisze.

Gafa na z murzynkiem
Trzeba przyznać, że Moosa trafnie zdiagnozował problem wielu polskich firm. Żyjących w naszym zaścianku nawet nie wyobrażających sobie jak wygląda reszta świata. Chcą wyjść z produktami na świat i popełniają gafę za gafą. – Z biznesowego punktu widzenia CD Projekt Red na własne życzenie odciął się od setek tysięcy potencjalnych klientów. Z kim mają się identyfikować? – mówi naTemat Michael Dembiński, menedżer z Polsko-Brytyjskiej Izby Przemysłowo Handlowej. Twierdzi, ze firma popełniła błąd, bo chcąc oferować produkt globalny, powinna przeanalizować fabułę pod kątem "diversity", czyli różnorodności.
Przypomina też przypadek producenta ciastek murzynków, który przed laty próbował wejść na brytyjski rynek. Popularną nazwę murzynek przetłumaczył na „little negro”, a gdy pudełka z jego negruskami trafiły do Sainsbury's, oburzeni klienci ciskali nimi o podłogę. Podobno ledwo wywinął się od kary. Wiedźmin 3 to jednak inne pieniądze i skala. Produkcja gry kosztowała 45 mln złotych. Dystrybucja obejmie 109 krajów.

Kopalnią przypadków politycznej poprawności jest szwedzka Ikea, która usunęła z magazynów tony ciastek czekoladowych przedstawiających parę czarnoskórych dzieciaków. Ze względu na politykę różnorodności w siódmej części Gwiezdnych Wojen pojawia się czarnoskóry szturmowiec.
Można się śmiać, ale polityka diversity to poważny dział w analizach największych korporacji. Dlatego choćby jeden z dużych banków w prospektach o swoich pracownikach umieszcza obok białych mężczyzn, kobietę, czarnoskórego bankiera oraz przedstawiciela rasy żółtej. W ten sposób bank podkreśla, że chce działać globalnie i mimo różnic kulturowych dogada się ze wszystkimi. Wyobraźcie sobie prezesa chińskiej firmy, który chce realizować interesy w Polsce. Do kogo poszedłby w sprawie obsługi finansowej transakcji?
Gadzetomania

Jeżeli ktoś chce walczyć z rzekomo “lewacką propagandą” i “polityczną poprawnością” (bo tak opisuje się “atak” na Wiedźmina 3), niech przemyśli swoje argumenty. Bo w tej dyskusji tego mi właśnie brakuje - logicznego, racjonalnego wytłumaczenia, dlaczego czarnoskórych nie ma. No właśnie, dlaczego? Czytaj więcej

Jeden z polskich prezesów opowiada historię negocjacji zakupu przez japońskich inwestorów pakietu akcji amerykańskiego start-upu. – O fiasku interesu wartego kilka milionów dolarów zdecydowało to, że wchodząc do gabinetu założyciela Japończycy dostrzegli na honorowym miejscu model B-29 z grafiką słynnego Enola Gay. Młody chłopak był fanem modelarstwa. Japończycy odwrócili się na pięcie i wyszli – relacjonuje biznesmen.

Ile może stracić CD Projket Red? Nikt nie podejmuje się oszacować. Gra i tak jest największym polskim hitem na rynkach zagranicznych. W dniu premiery 19 maja polski produkt zamówiło 1,5 mln klientów z całego świata. Szkoda, że przy całym rozmachu nie zadbano o wrażliwe szczegóły.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
WiedźminRasizm
Skomentuj