Wielki powrót „sety” – wódka na kieliszki. Tegoroczny hit, którym branża popełni samobójstwo?

Czy wódka na kieliszki zastąpi butelkowaną?
Czy wódka na kieliszki zastąpi butelkowaną? Materiały prasowe
Stara zasada handlu mówi, że kiedy nie da się zaproponować niższej ceny, to najlepiej jest zmniejszyć opakowanie. Stock Spirits z Lublina zastosował ją po mistrzowsku. Furorę w sklepach robi najnowszy format: 40 ml Cytrynówki w jednorazowym kieliszku zamknięty aluminiowym wieczkiem.

– Sprawdziły się nasze obserwacje preferencji konsumenckich, które jasno wskazują na trend ku mniejszym formatom, bardziej mobilnym, dającym szeroki wybór smaków zależnie od ochoty – mówi Karolina Wróblewska Senior Brand Manager Stock Polska. Ten największy producent wódki w Polsce i właściciel marki Lubelska Stock Spirits triumfalnie donosi, że w zeszłym roku produktem, o który najczęściej klienci prosili w sklepach w sklepach była "setka" w szklanej buteleczce.



Najdroższe w całym produkcie było opakowanie dlatego cena „setek” wynosiła około 5-6 złotych. Aby jeszcze obniżyć cenę, na horyzoncie pojawił nowy produkt. 40 ml kosztuje już tylko dwa złote (a dokładniej 1,92 zł) i – jak twierdzą niektórzy komentatorzy – może to być hit nadchodzącego lata. Tajemnicą niskiej ceny jest jednak znaczny ubytek mocy – zaledwie 30 proc. w porównaniu do 40 proc. czystej wódki.

Pytanie, dla kogo jest ten produkt? Na razie ciekawostką podniecają się trendsetterzy z Facebooka. Jeśli przypatrzeć się profilowi realnego klienta, to po „małe formaty” sięgają ci z małym portfelem. Żeby nie powiedzieć ci, który dziennie ciułają po 20 groszy, aż uzbierają 2 czy 5 zł na dzienną dawkę. „Procentów mniej, ale potrafi ogrzać, konsumpcja na poziomie zwykłej oranżady – zero problemów z przełknięciem tego " – piszą „recenzenci”.
Sprawa pokazuje, że branża spirytusowa gotowa jest uchwycić się brzytwy byle by tylko powstrzymać spadki sprzedaży. Producenci zgodnie twierdzą, że na kurczącym się rynku (w 2014 roku spadek o 4 proc. ) rosną tylko dwie kategorie, wódki premium i whisky oraz najtańsze produkty. Przekonała się o tym sieć Biedronka, która oferuje tanią wódkę za ok. 16 zł za pół litra. Również Lidl ma swój nisko budżetowy produkt Ludową za 16,49 zł. Tanie wódki to jednak droga ku zagładzie przemysłu, bo przy wysokich podatkach m.in. akcyzie, producent zarabia na butelce złotówkę lub dwie. Bal na małej formie
– Rynek alkoholi w Polsce dochodzi do siebie po bardzo dużej zmianie, jaką spowodowało podniesienie podatku akcyzowego na przełomie 2013 i 2014 roku – twierdzi Krzysztof Kouyoumdjian, rzecznik prasowy producenta alkoholi, firmy CEDC International. – Jednym z praktycznych efektów wzrostu akcyzy były również podwyżki cen.

Średnie ceny kluczowych marek zwiększyły się o kilka złotych do ok. 22-23 zł na tradycyjnej, półlitrowej butelce. W wyniku podwyżki zmieniają się preferencje klientów. – Z punktu widzenia konsumentów wzrost cen był duży – tłumaczy Krzysztof Kouyoumdjian. – Polacy nie skupiają się więc już na półlitrówkach, ale coraz chętniej sięgają po mniejsze objętości, takie jak 100 ml. Nawet Wyborowa, producent jakościowych alkoholi, uległ presji i oferuje swój sztandarowy produkt w wersji 200 ml.
Przedstawiciele branży nie są zadowoleni z sukcesu małych pojemności. – Wypuściliśmy na rynek bardzo zaawansowany jakościowo produkt z dodatkami osłabiającymi kaca. Zainwestowaliśmy w ekskluzywne opakowanie. Wiele osób gratulowało mi pomysłu na produkt, ale i tak firma żyje z produkcji tych najtańszych wódek. W tym biznesie na końcu liczy się, aby waliło w łeb – narzeka menedżer jednego z Polmosów.

Czy wódka na kieliszki zastąpi te butelkowaną? Pieniędzy z tego wielkich nie będzie. Sami przeliczcie ile kieliszków 40 mililitrowych musiałby sprzedać Stock, aby do kasy wpadło mu tyle co zazwyczaj – ok. 680 mln zł.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...