Grupa naTemat
NIE PRZEGAP WESPRZYJ POLSKI STARTUP W ŚWIATOWYM KONKURSIE. ZAGŁOSUJ I DAJ SZANSĘ POLAKOM WYGRAĆ 250 TYS. USD.

"Nie chcemy zabijać polskich firm, ale liczba mandatów musi się zgadzać" mówi szef związku pracowników skarbówki

Bezwzględny wobec drobnego handlu i średnich firm, nasz fiskus jest zdumiewająco łagodny dla zagranicznych korporacji
Bezwzględny wobec drobnego handlu i średnich firm, nasz fiskus jest zdumiewająco łagodny dla zagranicznych korporacji fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Szef związku pracowników skarbówki w szczerej rozmowie o tym, dlaczego zagraniczna firma może nie płacić w Polsce podatków, a kioskarka dostanie 300 zł mandatu za niewręczenie klientowi paragonu.

Bezradni kontrolerzy fiskusa i pazerne zagraniczne korporacje. Polskie państwo nie jest w stanie zapobiec wypływowi 80 mld złotych podatków za granicę. Co robi aparat skarbowy? Masakruje małych i średnich polskich przedsiębiorców. To w nich z całą surowością biją kontrole, kary i wyroki sądowe. To ustalenia Najwyższej Izby Kontroli, która zbadała jak wyglądają kontrole skarbowe podatków w firmach z udziałem kapitału zagranicznego.

W przypadku podatku dochodowego kontrole w firmach z kapitałem zagranicznym stanowiły w ostatnich latach 24 proc. działań fiskusa. Ale jakie przyniosły żniwo. Na wyliczone 1,1 mld zł dodatkowych podatków do zapłaty, aż 902 mln musieli uiścić zagraniczni inwestorzy.Raport NIK ukazuje bezradność skarbówki wobec bardziej skomplikowanych sposobów wyprowadzania podatków. Chodzi o mechanizm cen transferowych jakimi rozliczają się zagraniczne spółki matki ze swoimi spółkami ulokowanymi w Polsce. Ponieważ brakuje przeszkolonych osób kontrole co do prawidłowego rozliczania takich transakcji stanowiły mniej niż jeden procent wszystkich działań.

Zgadza się Pan z oceną, że fiskus jest bezradny wobec zagranicznych firm unikających płacenia podatków?

Mieczysław Sajler, wiceprzewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Skarbowych, inspektor podatkowy z 22-letnim stażem: Czytałem, ale to nic nowego.

A mnie oświeciło. Czytałem wiele razy, że fiskus niszczy jakąś polską firmę, ale nigdy zagraniczny przedsiębiorca nie poskarżył się, że doskwiera mu nasz system. Są łagodniej traktowali?

Niestety to jest prawda. Brakuje skuteczności. Nie jesteśmy w stanie zbadać skomplikowanych międzynarodowych transakcji. Brakuje przeszkolonych ludzi, którzy znają się na wyprowadzaniu dochodów, cenach transferowych, realiach rajów podatkowych.

NIK pisze, że w urzędzie we Wrocławiu dwie osoby chciały się przeszkolić z cen transferowych. Nie było na to pieniędzy ani ekspertów. Wycinek rzeczywistości czy norma?

Chyba dopiero w tym roku ruszyły podstawowe szkolenia w centrach kompetencyjnych. To oczywiście za mało. Brakuje sprzętu komputerowego, oprogramowania baz danych.

Nie macie laptopów?

Proszę sobie nie robić żartów. Jak przychodzę rano do pracy naciskam start i idę na kawę. W tym czasie mój 10 letni komputer odpala się. Załóżmy, że mam do sprawdzenia jakąś firmę. SKAK, czyli wniosek o informację o podatniku wysyłany do zagranicznego urzędu skarbowego uruchamia się 5-10 minut. Sam formularz, a jeszcze nie zacząłem nic wpisywać.
Mamy też program do analiz zbiorów transakcji. W uproszczeniu sam wyszukuje podejrzane, newralgiczne transakcje, ale nie uruchomię go na swoim przestarzałym laptopie. Aby zacząć na serio ścigać oszustów podatkowych trzeba 10 razy więcej pieniędzy niż się teraz wydaje. Wtedy ci uczciwi mali podatnicy mogliby być zostawieni w spokoju.

Można im odpuścić? Nie byłoby mandatów za paragon

Karuzele VAT powodują straty rzędu 40 mld złotych, mamy oszustwa na złomie, na stali to miliardy uciekające bokiem. Nie trzeba karać kioskarek kilkuset złotowymi mandatami za to, że nieprawidłowo przedłożyła klientowi paragon. Z tego się nie uzupełni tych wielkich strat.. Czysty surrealizm.

Dlaczego więc ciągle słyszymy, że fiskus niszczy komuś firmę.

Taki mamy system narzucony przez ministerstwo. Jako kontroler skarbowy jestem rozliczany z liczby kontroli, kwoty wykrytych nieprawidłowości i wartości pieniędzy dostarczonych budżetowi. Komu jest najłatwiej… no wie pan.

No komu…

Przecież nie zagranicznej korporacji. U nich kontrole są trudne, czasochłonne i jest ryzyko, że nic się nie znajdzie. Taka firma ma zazwyczaj kancelarię podatkową i ze dwie prawne. Na każdy błąd znajdą wytłumaczenie. To już lepiej statystyki zrealizować na krajowych podmiotach.

Macie normy kar, które musicie wypełnić?

Oczywiście od kilku lat to jedno z kryteriów oceny inspektorów. Są na przykład inspektorzy, którzy idą do jednej firmy i tam wszczynają 11 postępowań. Żeby pokazać, że się pracuje. A nieświadomy przedsiębiorca dziwi się, że tak go przyciśnięto. Niestety, mandaty ktoś musi zapłacić.

A jak nie będzie odpowiedniej liczby kar, to co?

Inspektor kontroli otrzyma negatywną ocenę i zostanie ponownie oceniony za pół roku. Jeśli znowu otrzyma negatywną ocenę, minister finansów może go odwołać co de facto równa się zwolnieniu z pracy.

Jeszcze nie słyszałem, żeby zwolniono kogoś ze skarbówki za łagodność

A jednak są takie przypadki. Zgłosił się do mnie inspektor, który w 50 kontrolach nie natrafił na nieprawidłowości, a mimo to dostał polecenie wystawienia 20-30 mandatów. Tak na odstraszanie. Kiedy tego nie zrobił wszczęto postępowanie dyscyplinarne i ukarano go.

I?

Uniewinniono go po procesie w dwóch instancjach. Co pokazuje zaciekłość naszych przełożonych.

Ile zarabia ten, kto ściga oszustów podatkowych?

Podstawa to jakieś 2,5 tys. brutto, do tego dodatki kontrolerskie. Więcej zarabiają ludzie rekrutowani z korpusu służby cywilnej. Niektórym uzbiera się 4 tys. netto, innym 6 tys. zł. Ostatnie premie były bodajże w 2002 roku. Ludzie są więc sfrustrowani i przejmują się tylko wypełnianiem kryteriów statystycznych. Para idzie w gwizdek, a miliardy uciekają bokiem. Oto prawdziwy obraz.

Na ile problem rozwiążę ordynacja podatkowa?

To jest bardziej skomplikowane. Ordynacja służy zwykłym podatnikom, powiedzmy tym uczciwym. Deklaracje, pity itd. zostawmy urzędom skarbowym. Jako kontroler UKS nie mogę ścigać oszustów posługując się przepisami ordynacji, bo zakłada ona, że muszę przeprowadzać czynności jawnie. Wiem, że ktoś wyłudza VAT w obrocie złomem, ale muszę powiadomić firmę: uwaga będę kontrolował wasz towar na złomie. To tak jakby policja informowała dealerów narkotykowych: a teraz będziemy was podsłuchiwać.

Ale jednak są sukcesy? Wpadają…

Płotki, bezdomni i słupy potem wystawia się na ich konto ogromne kwoty zaległych podatków. Wiadomo, że nie zapłacą. Skarb państwa nie dostaje należnych pieniędzy. Oszuści ukrywają się w rajach podatkowych. Należałoby stworzyć takie prawo i system, aby dopaść ich tu w kraju. Zanim dochód zostanie wyprowadzony na zagraniczne konta.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Firmy
Skomentuj