Grupa naTemat

Skandynawia wkracza do Polski. Norweskie i szwedzkie firmy rozchwytują studentów skandynawistyki

Skandynawia wkracza do Polski. Norweskie i szwedzkie firmy rozchwytują studentów skandynawistyki
Skandynawia wkracza do Polski. Norweskie i szwedzkie firmy rozchwytują studentów skandynawistyki Veronika Galkina / Shutterstock.com
Norwegia, Szwecja i Dania to prawdziwe raje dla Polaków. Ogromne zarobki oraz świetne warunki socjalne sprawiają, że setki tysięcy emigrantów związało swoją przyszłość właśnie ze Skandynawią. Ale trend, który można zaobserwować zaskakuje nawet skandynawistów. Tamtejsze firmy szturmem wkraczają na nasz rynek, a headhunterzy dwoją się i troją, aby "dostarczyć" im jak najlepszych studentów skandynawistyki.

Gdańsk. To właśnie tu z największą siłą uderzyła nowa fala polsko - skandynawskiej współpracy. Norwescy i szwedzcy i fińscy biznesmeni otwierają to swoje biura, w których pracują o wiele tańsi ale dobrze wykształceni Polacy. Dawniej latali stąd do Oslo czy Stavanger głównie po to, aby pomalować lub posprzątać kilka domów i wrócić. Dziś też latają, ale coraz częściej na szkolenia i wymiany pracowników skandynawskich korporacji.
– Mamy sytuację, która dotyczy ostatnich pięciu lat historii gdańskiej skandynawistyki. Ten dwujęzyczny kierunek (en+ dk, no, sv) stał się niezwykle popularny na rynku pracy. Obalamy mit o kształceniu bezrobotnych – mówi prof. dr hab. Hieronim Chojnacki, Dyrektor Instytutu Skandynawistyki i Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Gdańskiego. Jak mówi, już studenci studiów licencjackich są bombardowani ofertami pracy.
prof. dr hab. Hieronim Chojnacki
Dyrektor Instytutu Skandynawistyki i Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Gdańskiego

Dokładnie rozumiemy powody, dlaczego jest ogromne zapotrzebowanie rynkowe na skandynawistów. Następuje reorientacja polskiej gospodarki na kierunek północny. To bardzo komfortowa i luksusowa sytuacja, o której wiemy nie tylko my, ale i studenci .

Jak mówi prof. Chojnacki, Instytut Skandynawistyki jest wręcz atakowany przez firmy, które chcą, aby jego pracownicy byli swego rodzaju headhunterami. – My nie zajmujemy się taką działalnością, ale wywieszamy liczne ogłoszenia na specjalnej tablicy. To ważny element motywacyjny, jednak patrzymy na kształcenie komunikacji międzykulturowej – bo to nasz profil studiów - nieco szerzej, niż tylko rynkowe oczekiwania – zauważa w rozmowie z naTemat. Jednak aby studiować skandynawistykę nie trzeba jechać aż do Gdańska. Katedrę skandynawistyki znajdziemy choćby na Uniwersytecie SWPS w Warszawie. Kierunek ten jest prowadzony również przez Wyższą Szkołą Europejską im. ks. Józefa Tischnera w Krakowie.

Skandynawskie zagłębie
Agnieszka Kowalcze, Dyrektor Skandynawsko-Polskiej Izby Gospodarczej również zauważa coraz większe zainteresowanie firm skandynawskich polskimi pracownikami. – Kontaktują się z nami firmy poszukujące takich osób, a także pośrednicy działający na zlecenie firm skandynawskich, którzy chcą dotrzeć do osób władających językami skandynawskimi – słyszymy od Agnieszki Kowalcze. Jak mówi, trend pojawił się kilka lat temu i wciąż przybiera na sile.

SKANDYNAWISTYKA:

Nauka zajmująca się badaniem kultury, historii, literatury, historii i dziejów narodów skandynawskich. Kierunek ten obejmuje naukę w takich dziedzinach, jak filologia szwedzka, norweska czy duńska. Czytaj więcej

Języka nie można się nauczyć bez znajomości kultury, otoczenia czy wiedzy realioznawczej. Tym bardziej, że Duńczycy, Norwegowie czy Szwedzi mają konkretne wymagania. Nie wystarczy im, aby pracownicy posługiwali się językiem biznesowym, czyli angielskim. – Po oficjalnym, anglojęzycznym dialogu przechodzi się często na język skandynawski. Rozmowa przebiega zupełnie inaczej, jest o wiele bardziej otwarta. To jest potrzebne firmom, które na co dzień używają języka angielskiego, ale w kwestiach ważnych chcą mieć ludzi komunikujących się na zaawansowanym poziomie w języku partnera i rozumiejących kulturowe różnice – mówi Prof. Chojnacki.

W Trójmieście tworzy się coś na kształt "zagłębia" firm skandynawskich. – Jest to widoczne od paru lat, kiedy weszły do Polski także wielkie firmy fińskie. To nas wówczas zelektryzowało i zaczęliśmy myśleć o fińskojęzycznym pakiecie. Nawiązaliśmy kontakty z tymi firmami i stworzyliśmy platformę współpracy oraz fińską linię w ramach dotychczasowego kierunku skandynawistyki – słyszymy od prof. Chojnackiego.

Swoje placówki zakładają w Polsce firmy z sektora usług wspólnych, firmy usługowe, zajmujące się finansami, transportowo-logistyczne, budowlane i około budowlane.

Zarobki to nie wszystko
Nasi rozmówcy przekonują, że zarobki w firmach skandynawskich mogą być nawet dwukrotnie wyższe niż średnia w danej branży. – Zarobki są wysokie, nie da się ukryć – mówi prof. Chojnacki, który ubolewa nad brakiem czasu studentów na samo studiowanie. – Często się tłumaczą, że muszą pracować. To pewien problem organizacyjny, ale jednocześnie zaleta – mówi gdański skandynawista.

Aby dobrze zarobić, należy znać i język a do tego znać się na "czymś jeszcze". Jan Prejsnar z norweskiej firmy Arpi Group mówi, że przed księgowym, który nauczy się norweskiego, otwierają się nowe możliwości w Polsce. – Wszystkie duże centra, które otwierają swoje siedziby w Polsce szukają ludzi z językiem norweskim, szwedzkim czy duńskich. Jak robi się księgowość norweską w Polsce, jest to po prostu niezbędne – mówi Prejsnar.

Gdzie się uczyć?

Studia skandynawistyczne istnieją na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytecie Gdańskim, na Uniwersytecie SWPS w Warszawie i w Szczecinie na Uniwersytecie Szczecińskim. Czytaj więcej

Dziś takich osób jest wciąż mało i tak będzie jeszcze przez co najmniej kilka lat. – Kiedyś będzie ich dużo, bo wrócą z emigracji – zauważa Prejsnar. Dlatego właśnie dziś taka osoba może zarobić dwa razy większą kwotę, niż w pracy w polskiej firmie. Skandynawom to się opłaca, bo siła robocza jest u nas kilka razy tańsza.
Jan Prejsnar
Arpi Group

Szukaliśmy prawników, którzy znają bardzo dobrze prawo unijne. Było nam bardzo trudno znaleźć ich w Norwegii. Jak już kogoś znaleźliśmy, oczekiwali bardzo wysokich wynagrodzeń. W Polsce znaleźliśmy bardzo dobrych ludzi, za znacznie mniejsze pieniądze.

Skandynawskie firmy oferują coś więcej, niż tylko wysokie zarobki. – Te korporacje wnoszą tu swoją kulturę biznesową. Szacunek do pracownika i jego zaangażowanie w działanie firmy jest bez wątpienia wartością dodaną dla polskiego pracownika. Oferują szkolenia i rozwój zawodowy, podnosząc ich kwalifikacji. Polacy chcą pracować dla Skandynawów, bo ich ścieżka rozwoju jest dobrze zaplanowana – mówi dyrektor Skandynawsko-Polskiej Izby Gospodarczej.

To zainteresowanie Skandynawów naszym krajem wynika nie tylko z niskich kosztów naszych usług, ale również bliskości geograficznej. – Języka jest się trudno nauczyć, więc wszelkie dodatkowe kwalifikacje z zakresu finansów, obsługi klienta czy ekonomii można rozwijać w trakcie pracy. To łatwiejsze, niż nauka płynnego mówienia po szwedzku, duńsku czy norwesku – mówi Kowalcze.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
NorwegiaBiznes
Skomentuj