Premier Ewa Kopacz nie chce "państwa wyznaniowego". Ale jego przejawy mamy w Polsce
Premier Ewa Kopacz nie chce "państwa wyznaniowego". Ale jego przejawy mamy w Polsce Fot. Sławomir Kamiński / AG

– Szanuję Kościół i naszą tradycję chrześcijańską, ale nie chcę żyć w państwie wyznaniowym – powiedziała w wywiadzie premier Ewa Kopacz. Brzmi efektownie, ale prawda jest taka, że rządząca PO zrobiła wiele, by rozdział Kościoła od państwa pozostał fikcją. Przykładów jest co najmniej kilka.

REKLAMA

FUNDUSZ KOŚCIELNY? KAPITULACJA

Likwidację Funduszu Kościelnego, z którego finansuje się ubezpieczenia duchownych, zapowiedział już premier Donald Tusk w expose z 2011 roku. Minęło kilka miesięcy i rzeczywiście rozpoczęły się rozmowy w tej sprawie. Na tym etapie skończyła się jednak determinacja Platformy w walce z przejawami “państwa wyznaniowego”. Najpierw strona kościelna skłoniła rząd do zaakceptowania wyższej stawki dobrowolnego odpisu na Kościół (0,5 proc. podatku dochodowego zamiast 0,3 proc.), a potem temat umarł śmiercią naturalną.
Powody? M.in. zmiany na stanowisku ministra administracji i cyfryzacji (to on prowadził negocjacje), a przede wszystkim maraton wyborczy. Platformie “grzanie” sprawy Funduszu w kampanii się nie opłaca, więc odłożyła ją “na świętego nigdy”.
Co ciekawe, w tym samym dniu, w którym opublikowano wywiad ze słowami Kopacz o sprzeciwie wobec państwa wyznaniowego, pojawiły się doniesienia o rekordowych wydatkach na Fundusz w 2014 roku. Pani premier, czy coś tu pani nie zgrzyta?

ZWIĄZKI PARTNERSKIE PRZEGRAŁY Z KONSERWĄ

Słusznie pisała w “GW” Ewa Siedlecka, że “związki partnerskie są miarą cywilizacyjnego rozwoju”. W polskich warunkach batalia o nie to zaś kolejny dowód na to, jak stanowisko Kościoła może blokować oczekiwane przez większość społeczeństwa zmiany w prawie.
Platforma do legalizacji związków zabierała się kilka razy. W 2012 roku aż 150 posłów Platformy przyłożyło rękę do zablokowania projektu SLD i Twojego Ruchu. Sytuacja powtórzyła się w 2014 i 2015 roku. Owszem, sama Kopacz opowiedziała się za związkami, ale co z tego, skoro konserwatywne skrzydło Platformy, powołując się na wiarę, torpeduje prace nad ustawą.
Jeśli premier rzeczywiście deklaruje się jako przeciwniczka państwa wyznaniowego, powinna mieć odwagę, by raz, a dobrze załatwić sprawę związków. Inaczej wygląda to tak, jakby Platforma w deklarowanej przez Kopacz nowoczesnej wersji wciąż przegrywała z “superpartią”, czyli Episkopatem.

MILIONY NA KULT

W państwie, które nie jest “wyznaniowe”, odpowiedź na pytanie, czy powinno dotować miejsca kultu, wydaje się oczywista. Ale w Polsce rządzonej przez PO nie jest.
Historia państwowego wsparcia dla budowy Świątyni Opatrzności Bożej idealnie to obrazuje. Środki na budowę świątyni od kilku lat płynęły z budżetu przeznaczonego na kulturę. W ubiegłym roku minister kultury obdarował Kościół kwotą 60 mln złotych. I nawet Najwyższa Izba Kontroli przyznała, że finansowanie świątyni z państwowej kasy jest niezgodne z prawem.
logo
Według NIK finansowanie przez państwa obiektów kultu, takich jak Świątynia Opatrzności Bożej, jest niezgodne z prawem Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Premier Kopacz na ten temat nie zająknęła się ani słowem. Ani dziś, ani wcześniej. Dobrze byłoby, gdyby odpowiedziała na pytanie, czy w republice bez dominacji jednego wyznania, w którym - jak się wydaje - chce żyć, takie dotacje są na miejscu.

KOALICJE U BISKUPA

W cieniu głośnych spraw związków, Funduszu Kościelnego czy dotacji, rozgrywa się “mała polityka”, gdzie kościelni hierarchowie bez przeszkód mogą realizować wizję państwa wyznaniowego. Mało się o tym mówi, ale to, jak na poziomie lokalnym wyglądają relacje państwo - Kościół, jest nawet bardziej niepokojące, niż ogólnokrajowe problemy w tym obszarze.
O czym mowa? Np. o przypadkach takich jak ten ze Śląska, gdzie niechętny Ruchowi Autonomii Śląska arcybiskup Wiktor Skworc przyczynił się do zablokowania koalicji RAŚ z PO. Miał w tej sprawie interweniować u samego prezydenta Komorowskiego.
W wielu miastach i decyzjach taka aktywność duchownych pod rządami PO rozwija się bez przeszkód. Np. w Rzeszowie politycy Platformy konsultowali z biskupem Kazimierzem Górnym pomysł przeniesienia muzeum do rzeszowskiego zamku.
Nie jest też tajemnicą, że politycznie angażował się kardynał Stanisław Dziwisz. “Newsweek” pisał, że kilka lat temu dzwonił do premiera Tuska z sugestiami w sprawie reformy szkolnictwa wyższego.
Poseł PO Ireneusz Raś pytany przez naTemat, czy krakowscy politycy konsultują się z hierarchą, przyznawał: – Tak, ale takie spotkania nie mają cyklicznego charakteru.

ZIEMIA DLA KOŚCIOŁA

Czy w wymarzonym przez Kopacz państwie można oddawać Kościołowi ziemię praktycznie za bezcen? Praktyka podpowiada, że tak. Wymowny jest tu przykład prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza (z PO), który - póki radni mu nie zabronili - wyjątkowo hojnie obdarowywał Kościół. Sprzedał np. działkę wartą 20 mln zł za ledwie 7 mln zł. Innym razem zastosował 99 proc. bonifikatę dla archidiecezji, by mogła wybudować Kościół.
logo
Prezydent Gdańska z PO oddawał ziemię Kościołowi praktycznie za bezcen Fot. Łukasz Głowala / AG
Ciekawa była też jego argumentacja, kiedy zaatakowała go za to koleżanka z PO Agnieszka Pomaska. Wytknął jej, że wzięła ślub kościelny, więc nie powinna bronić interesów miasta…
To podejście wielu polityków, także Platformy. Patologie w przekazywaniu gruntów Kościołowi są na porządku dziennym.

RELIGIA Z BUDŻETU

Kolejny sztandarowy argument na potwierdzenie tezy, że zasada świeckości w państwie PO szwankuje. Mimo że 2/3 Polaków uważa, że nauka religii w szkołach powinna być finansowana przez Kościół, a nie z podatków, Platforma przez 8 lat nie zrobiła nic, by obecny stan rzeczy zmienić.
Mimo że podejmowane są w tej sprawie obywatelskie inicjatywy (ostatnia akcja “Świecka szkoła”), politycy PO jak jeden mąż przekonują, że religii ruszać nie będą. – Wyprowadzenia religii ze szkół nie planujemy – podkreślał dwa lata temu były minister Michał Boni. To stanowisko jest aktualne, a zdania Kopacz na ten temat niestety nie znamy.

DROGA W PAKIECIE Z ... KSIĘDZEM

Najbardziej przyziemny przejaw państwa wyznaniowego. Księża święcą publiczne drogi, mosty i budynki, biorą udział w uroczystościach, gdzie zajmują miejsce w pierwszym szeregu. Co prawda trudno obwiniać za to Platformę, ale pod rządami PO ten krytykowany przez wielu obyczaj trwa i ma się dobrze.
Z drugiej strony w kontekście wymienionych przejawów państwa wyznaniowego warto zauważyć, że w kilku kwestiach Platforma w końcu wyrwała się z objęć Kościoła. Konwencja antyprzemocowa i in vitro są ostatnimi tego przykładami. Jednak to wciąż za mało, by mówić, że rządy Kopacz czy Tuska realizują zasadę świeckości państwa. Skoro Kopacz deklaruje, że nie chce żyć w państwie wyznaniowym, warto domagać się, by w końcu to pokazała.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl