Maciej Stuhr zabiera głos w sprawie "Faktu" i skandalicznej okładki. Dziwi się czytelnikom tabloidu i pyta: po co to kupujecie?
Maciej Stuhr zabiera głos w sprawie "Faktu" i skandalicznej okładki. Dziwi się czytelnikom tabloidu i pyta: po co to kupujecie? Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Skandaliczna okładka tabloidu ze zdjęciem zabitej w Kamiennej Górze 10-letniej dziewczynki wciąż poddawana jest ostrej krytyce. Swój stosunek do całej sprawy postanowił oznajmić również Maciej Shtur. Popularny aktor ostro wypowiada się nie tylko o „Fakcie”, ale przede wszystkim o jego czytelnikach. „Wy, Drodzy Państwo to kupujecie. I niestety to Wy musicie się tą winą za takie kurewstwo nieco podzielić” – pisze na swoim oficjalnym profilu na Facebooku”.

REKLAMA
Fakt nie dziwi – „robią coś gorszego”
Stuhr przekonuje, że zachowanie tabloidu specjalnie go nie dziwi. Sugeruje, że w podobny sposób gazeta postępuje od dawna i z pewnością jeszcze nie raz postąpi. „...jestem absolutnie pewien, że za pół roku zrobią coś gorszego” – pisze. Bardziej zaskakuje go fakt, iż Polacy tak chętnie po ów tabloid sięgają, a co za tym idzie, za niepotrzebny „szum” wokół całej sprawy poniekąd współodpowiadają.
logo
Fot. Facebook.com/MaciekShtur
Stuhr: Pewnych rzeczy nie można przemilczeć
W komentarzach pod swoim postem internauci zwracają aktorowi uwagę, że pisząc „WY, Drodzy Państwo” za bardzo i niepotrzebnie generalizuje. Stuhr nie pomija uwag milczeniem. W odpowiedzi informuje, że jego rodzice oprócz normalnej prasy również kupują to „pisemko”, czego on nie rozumie. „Oni również niestety mieszczą się w "Wy" – odpowiada.
Jedna z użytkowniczek Facebooka zwraca Maciejowi Stuhrowi uwagę, że swoim stanowiskiem w pewien sposób również przyczynił się do popularyzowania tabloidu. „Ciekawe ilu poleciało kupić ten szmatławiec po przeczytaniu Pana wpisu” – pyta. Aktor się z tym zgadza, ale dodaje, że pewne rzeczy nie mogą zostać przemilczane.
Naczelny „Faktu” przeprasza za okładkę
O tragicznej śmierci 10-letniej dziewczynki pisaliśmy w naTemat. Dziecko uderzył siekierą 27-letni Samuel N. Gazeta „Fakt” opublikowała na pierwszej stronie zdjęcia z całego zajścia, co szybko spotkało się z potężną falą krytyki. Głos w tej sprawie zabrał m.in. były Marszałek Sejmu Radosław Sikorski czy dziennikarz TOK FM Piotr Maślak.
Zaraz po całym zajściu, redaktor naczelny „Faktu” Robert Feluś tłumaczył, że tabloid „nie mógł zrobić innej okładki, ponieważ mord był okrutny”, a tabloid w nadzwyczajnych sytuacjach taki właśnie ma być. Dziś Feluś zmienia zdanie i oficjalnie przyznaje się do błędu. „wiem, że było to niewłaściwe. Tak, zrobiliśmy błąd i dlatego chcemy przeprosić wszystkich, którzy poczuli się zranieni, dotknięci tą publikacją lub uznali ją za niestosowną” – pisze w specjalnym oświadczeniu.