"W Bieszczadach grasują bandy uchodźców"! Zobacz, jak prawicowy dziennikarz robi ludzi w balona

Uchodźcy w Bieszczadach?
Uchodźcy w Bieszczadach? Shutterstock.com
Media społecznościowe obiegła sensacyjna wiadomość o tym, że w Bieszczadach grasują bandy uchodźców-bandytów. Grasują i straszą turystów, którzy w popłochu opuszczają zagrożony teren. Sieć zawrzała, a atmosferę podgrzewały komentarze w tonie "a nie mówiłem, że tak będzie...". Wiadomość o uchodźcach błyskawicznie zaczęła żyć własnym życiem.

Jako pierwszy informację podał prawicowy dziennikarz Witold Gadowski. Okazało się, że publicysta lubi dolewać oliwy do ognia i nad prawdę przedłożył nieprawdę, tyle że pasującą do tezy. – To wyssana z palca informacja – mówi dosadnie rzeczniczka bieszczadzkiej straży granicznej.
Jak dziennikarz lęki podsyca
Od początku. Jest ok. godz. 21. Witold Gadowski postanawia zelektryzować opinię publiczną informacją o "uchodźcach-przestępcach", którzy nielegalnie wdarli się na teren Polski. Mieli przekroczyć granicę w okolicach Olchowca w Bieszczadach. Dziennikarz, powołując się na anonimowe źródło obwieszcza, że "jest ich tylu, że uciekają przed nimi turyści". Na dowód zamieszcza mapkę, która od jakiegoś czasu ma służyć uchodźcom za rodzaj przewodnika. Jest na niej pokazany szlak tranzytowy, którym mają się przemieszczać obcokrajowcy. Jednym z przystanków jest Polska i Podkarpacie - to tam cudzoziemcy zmierzający na Zachód mają forsować przejście graniczne.
Na reakcję internautów nie trzeba było długo czekać. Ponad 600 osób udostępniło sensacyjne doniesienia, reszta wzięła się ochoczo do komentowania niepotwierdzonych i niczym nie popartych doniesień. Na szczęście ocena medialnych doniesień publicysty została oceniona nisko, podobnie jak rzetelność podawanych informacji. "Hm. Myślę, że wiadomość trochę przefarbowana", "Ktoś sobie niezłe jaja robi, a wy się napalacie", "jestem z Bieszczad, nic oficjalne nie słyszałem" – komentowali internauci. Inni jednak uwierzyli i zaczęli rozpowszechniać nieprawdziwą informację.
Strachy na lachy
Gadowski pyta też zaczepnie co na temat tego, że po Bieszczadach biegają uchodźcy sądzi Straż Graniczna i Agencja Bezpieczeństwa Narodowego. Wystarczyłby jeden telefon i dziennikarz rozwiałby swoje wątpliwości. Wyręczyliśmy go. Rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej jest przygotowana. – Wydzwaniają do mnie w tej sprawie od godz. 4 nad ranem – mówi. – Stanowczo dementuje rewelacje pana Gadowskiego. Nic takiego na granicy się nie dzieje. Co więcej - jest spokojniej niż w latach poprzednich i żadne bandy uchodźców spod ciemnej gwiazdy nie grasują po okolicy – mówi Elżbieta Pikor, rzeczniczka.
Pikor podkreśla też, że pisanie o uciekających turystach to wyjątkowo niezrozumiała zagrywka. – To przecież bzdury. Granice są obecnie monitorowane niezwykle dokładnie. Nad bezpieczeństwem czuwają nie tylko mundurowi, ale cała granica jest też naszpikowana elektroniką – tłumaczy.

Rzeczniczka bieszczadzkiej straży granicznej ma jednak swoją teorię. – W powietrzu czuć napięcie związane z uchodźcami, obserwujemy coś na kształt gorączki, a takie informacje zapalają wyobraźnię. Do tego dochodzą zbliżające się wybory. To naprawdę szczególny czas i takie informacje padają na podatny grunt.
Elżbieta Pikor, rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej

Nie wspominając o etyce dziennikarskiej. Dzwoniło do mnie dzisiaj już wielu dziennikarzy, ale wśród nich nie było Gadowskiego, który rozpuścił plotkę o uchodźcach w Bieszczadach. I jeszcze podał taką informację na portalu społecznościowym. Gdzie tu miejsce na rzetelność? To wielkie nieporozumienie.

Rzecznika dementuje. Podobnie jak właściciel domków do wynajęcia w okolicy, którą wskazał prawicowy dziennikarz. – Nie. Nic takiego nie słyszałem i o niczym takim nie wiem. To spokojna okolica. Nikt też nie zakłóca pobytu turystów. Na stałe nikt tutaj nie mieszka, to raczej odludny teren - i wiedziałbym, gdyby działo się coś niepokojącego – mówi nam.

Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, jak nieodpowiedzialne jest podawanie takich informacji. Szczególnie w momencie, kiedy temperatura sporu wokół uchodźców jest naprawdę gorąca. Nie rozumiem, jak można siać panikę, kiedy nie ma się do tego podstaw i bazuje się na czyichś bajaniach. Tym bardziej, że wystarczyło podnieść słuchawkę i poświęcić 5 minut na rozmowę z kimś, kto monitoruje sprawę na bieżąco. Nie lubię takiego manipulowa..., oj, przepraszam, lenistwa.


[AKTUALIZACJA]: Gadowski nie daje za wygraną i po tym jak rzeczniczka dementuje sprawę uchodźców, dziennikarz zarzuca jej, że "opowiada duby smalone" i sugeruje, że powinna mniej mówić, a więcej robić. "Trzeba fachowców, nie uspokajaczy" - napisał na swoim profilu na Facebooku. Raz jeszcze powołał się też na swoich anonimowych informatorów i stwierdził, że z ich relacji niezbicie wynika, że uchodźcy przemieszczają się bieszczadzkim szlakiem.

Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl

Trwa ładowanie komentarzy...