Internauci: "Partia Razem poległa u Lisa". Razem odpowiada: Nie jesteśmy politycznymi cyborgami

Internauci krytykowali słabe przygotowanie Marceliny Zawiszy z Partii Razem do debaty w "Tomasz Lis na żywo".
Internauci krytykowali słabe przygotowanie Marceliny Zawiszy z Partii Razem do debaty w "Tomasz Lis na żywo". Fot. TVP2
Partia Razem miała szansę zaistnieć. W cieszącym się sporą popularnością programie Tomasza Lisa, tuż po debacie Szydło-Kopacz, przedstawicielka ugrupowania nie poradziła sobie jednak za dobrze. – Nie udajemy, że jesteśmy cyborgami i nie mówimy o czymś, czego jeszcze nie mamy przedyskutowane – tłumaczą jej współpracownicy.

Na pierwsze pytanie Marcelina Zawisza, jedna z twarzy ugrupowania, odpowiadała ogólnikami, mówiąc, że Partia Razem chce być partią ludzi, których nikt nie reprezentuje w Sejmie. Kiedy Tomasz Lis pytał o obniżenie wieku emerytalnego, kandydatka Partii Razem przekonywała, że nie ma na ten temat publicznie dostępnych wyliczeń. Jej przeciwnicy chóralnie odpowiedzieli, że to nieprawda, co zbiło Marcelinę Zawiszę z tropu.



Za czy przeciw?
Ostatecznie nie potrafiła powiedzieć, czy jej partia jest za czy przeciw. – Czy pani zdaniem wyborcy zagłosują na partię, która nie ma zdania w tak kluczowej kwestii? – pytał Tomasz Lis. Później mówiła o potrzebie wzmocnienia związków zawodowych. Jednak przez całą dyskusję była zepchnięta w cień przez pozostałych dyskutantów. A kiedy Lis spytał o repolonizację banków, zaczął się dramat – kandydatka przez kilka długich sekund pozwalała wybrzmieć ciszy, nie będąc w stanie powiedzieć, czy jej ugrupowanie jest za czy przeciw pomysłowi PiS.

Ale przedstawiciele Razem uważają inaczej. – Dostajemy dużo pozytywnych informacji od ludzi, a nie od ekspertów, że łatwo było się z nią identyfikować – mówi Maciej Konieczny z Partii Razem. Dodaje, że pozytywne efekty występu w TVP już widać. – Mamy przyrost lajków, ale przede wszystkim zgłoszeń do partii, one napływały jeszcze w czasie programu. Przez ostatnie 10 dni weszliśmy do głównego nurtu kampanii. To jeszcze nie odbija się w sondażach i to się objawi dopiero w niedzielę, w wynikach – zapewnia Konieczny.

Co z tą repolonizacją?
We wtorkowej debacie partię będzie reprezentowała warszawska jedynka. – Idzie Adrian Zandberg i on tę debatę wygra – zapewnia kandydat Razem. – Na debatę mamy przygotowane dwa gadżety: program i wiarygodność, z nimi przyjdziemy. A poza tym Adriana będzie wspierała spora grupa członków naszej partii – dodaje Maciej Konieczny.

Tłumaczy też koleżankę, która poległa na pytaniu o repolonizację. – Pytanie, czy chcemy politycznych cyborgów, czy ludzi, którzy się zastanawiają nad tym, co mówią. My nie udajemy, że jesteśmy cyborgami i nie mówimy o czymś, czego jeszcze nie mamy przedyskutowane – mówi członek władz Razem.

Trudne warunki
Podobnie sądzą inni członkowie Razem. ​– Uważamy, że to był program uniemożliwiający poważną rozmowę – ocenia Marta Nowak, rzeczniczka Partii Razem. – Uczestnicy mieli po 20-40 sekund, żeby odpowiedzieć na poważne pytania, które zresztą często były niedoprecyzowane – dodaje.

– Jeśli rzuca się hasło "repolonizacja banków" i oczekuje odpowiedzi "tak" lub "nie", to nie jest to poważne – ocenia Nowak. Dodaje, że nie śledzi medialnych reakcji na wczorajszy program. – Mamy tyle pracy, że nie mamy czasu obserwować oddźwięku medialnego. Ale mogę powiedzieć, że po debacie zadzwoniła do mnie mama i mówiła, że Marcelina wypadła świetnie, a Tomasz Lis przerywał jej zdecydowanie za często. Docierały do nas też inne takie sygnały – przekonuje Marta Nowak.

Potrzebny przełom
Rzeczniczka Partii Razem zapewnia, że decyzja o tym, by we wtorkowej debacie ugrupowanie reprezentował Zandberg, zapadła już wcześniej. – Tak miało być od początku, już dwa tygodnie temu przekazaliśmy taką informację Telewizji Polskiej – relacjonuje Marta Nowak. – Dzisiejsza debata będzie przebiegała w o wiele bardziej cywilizowany sposób. Nie mam wątpliwości, że odpowiedzi dyskutantów będą bardziej merytoryczne, bo nikt nie będzie im przerywał i wytykał ich palcem – mówi przedstawicielka Razem.

Ale sięgając po stare piłkarskie powiedzenie "gra się tak, jak przeciwnik pozwala". A Zawisza pokazała, że jej (a tym samym jej formacji) brakuje jeszcze doświadczenia, by poradzić sobie z wymagającymi przeciwnikami na wymagającym terenie. Jeśli jej kolega na wtorkowej debacie nie poradzi sobie znacząco lepiej, Partia Razem skończy na jednym procencie poparcia.

Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...