
Czy receptą na islamski fundamentalizm jest państwo wyznaniowe? Tak twierdzi znany dziennikarz sportowy Krzysztof Stanowski, którego tekstem na ten temat zachwyca się prawica.
Krzysztof Stanowski na portalu weszło.com opublikował tekst, który wśród wszelkich ksenofobów wywoła pewnie euforię, choć to, co napisał, wygląda na bardzo emocjonalne (co można zrozumieć) i mocno nieprzemyślane (co już trudniej usprawiedliwić). Autor w ogóle nie zauważa, jak bardzo jego propozycje upodobniłyby nas samych do terrorystów, pod każdym niemal względem.
Zaczyna od opisania przeżycia, które pewnie przytrafiło się nie tylko jemu.
Krzysztof Stanowski
Jego zdaniem terroryści już wygrali, bo osiągnęli to co chcieli – wywołali w społeczeństwach europejskich strach i panikę, na której im zależało. Reakcje te, jak szczerze Stanowski wyznaje, są także udziałem jego samego. Sugeruje on, aby nie ulegać różnym autorytetom, intelektualistom mówiącym na ekranach telewizorów, by nie reagować w ten sposób, bo przecież zamachowcom o to właśnie chodziło. Gani on dyskurs mówiący o potrzebie tolerancji, otwartości społeczeństw. Jego zdaniem to właśnie te czynniki doprowadziły do wczorajszych wydarzeń. Winni jesteśmy sobie sami, ponieważ wpuszczamy uchodźców, a oni w odpowiedzi częstują nas seriami z kałasznikowów.
Krzysztof Stanowski
Uważa on, że uratuje nas stanie się narodem na wskroś religijnym, postuluje m. in. by dzieci przed każdą pierwszą lekcją w szkole odmawiały modlitwę. Krzyż natomiast powinien wisieć nie tylko w Sejmie, ale także ww każdym urzędzie. Wszystko to ma mówić wyznawcom innych religii "jesteście tutaj niemile widziani".
Remedium, jakie proponuje Stanowski. polega więc na podaniu nam tej samej trucizny, jaką nafaszerowano umysły zamachowców. Też stalibyśmy się religijnymi fanatykami, ziejącymi nienawiścią do innych. Inna byłaby tylko etykieta – nie bylibyśmy ekstremistami islamskimi, tylko katolickimi. Terrorystów z Paryża uważamy za potworów, brzydzimy się nimi. Czy naprawdę jedyną możliwą odpowiedzią jest upodobnienie się do nich?
Stanowski postuluje wyizolowanie się od świata, "otoczenie się wysokim murem". To ma nas ochronić. Precz od Europy! – zdaje się wołać. Ale czy pomyślał o tym, że do tragicznych wydarzeń z wczoraj może w ogóle by nie doszło, gdyby m. in. Europa nie mieszała się do spraw innych regionów świata? Terroryści nie bez powodu wznosili wczoraj okrzyki typu "to za Syrię!". Francja jest jednym z państw, który bierze udział w bombardowaniu tego kraju. Pamiętajmy o jednej ważnej rzeczy: wczorajsze wydarzenia nie są zaczepką, one są odpowiedzią na to co nasze rządy robią na Bliskim Wschodzie. Od ilu lat Zachód wznieca tam kolejne konflikty? Płacą oczywiście nie rządzący, płacimy my – społeczeństwa.
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
