Obiecał wnukowi swojego legendarnego Harleya. W nocy złodzieje wyprowadzili pojazd z garażu i wywieźli do Niemiec

Obiecał wnuczkowi swojego Harleya. W nocy wyprowadzili go z garażu i wywieźli do Niemiec.
Obiecał wnuczkowi swojego Harleya. W nocy wyprowadzili go z garażu i wywieźli do Niemiec. Fot. Archiwum prywatne
Grzegorz Mika i jego Harley Davidson J z 1928 roku przeżyli razem pół wieku. W PRL-u służył straży pożarnej, później ojcu Pana Grzegorza udało się go odkupić od "komuny", a na dwadzieścia lat trafił w częściach do skrzynek. Gdy dziesięć lat temu odbudował go do oryginalnego stanu, nie przypuszczał, że historia Harleya może się tak zakończyć. I nadal nie przypuszcza, bo nie wyobraża sobie, że motocykl nie wróci do rodziny.

Ukradli... Jak się Pan czuje po tym, co się stało?

Grzegorz Mika:
Wie pan co... Jestem inżynierem, zajmuję się hydrauliką siłową. Staram się pracować, bo mam bardzo odpowiedzialną robotę, ale myślę tylko o jednym. Nie mogę się skupić na niczym. Robota to jedno, ale Harleye to moje drugie życie.



Oczko w głowie?

To nasze drugie życie, całej rodziny. Obiecałem najmłodszemu wnuczkowi, że ten Harley kiedyś będzie jego. No i byli u mnie w niedzielę, a on teraz ciągle pyta "dziadzia, a przejedziemy się?". Powiedziałem, że idziemy na spacer, a wnuki ciągle pytają gdzie motorek...
I co im mówicie?

Zięć tłumaczy im, że pan przyjechał, pożyczył motocykl i nie oddał. Bardzo mnie to zabolało, bo czuję to tak, jakby wnuczka okradli.

Kiedy doszło do tej kradzieży?

Tydzień temu, w nocy z wtorku na środę. Harley zniknął z mojego garażu w Chruszczobrodzie. Była gdzieś druga, trzecia w nocy, kiedy się włamali. Weszli od tyłu placu, gdzie jest mało uczęszczana droga, przy torach. Rozebrali stare, betonowe ogrodzenie i zrobili najazd dla motocykla. Pchali go przez 800 metrów, a później ślad się urywa. Tam załadowali na jakiś samochód i pojechali.

Nikt nic nie słyszał?

Psy szczekały, żona się obudziła, zapalała światło, ale psy często szczekają na placu. Sąsiad się też obudził, ale nic nie widział. Byliśmy oboje bardzo zmęczeni i nie zareagowaliśmy. Rano przy śniadaniu żona zapytała mnie, dlaczego nie zamknąłem bramy do garażu. Piłem akurat kawę, odłożyłem ją natychmiast i pobiegłem na podwórko. Wiedziałem, że zamknąłem bramę na noc. Dotarłem pod garaż, patrzę, a tu pusto...
I co Pan zrobił?

Z krzykiem pobiegłem do żony, powiedziałem "Harleya nam ukradli!". Biegałem w tą i z powrotem, jak oszalały. Przyjechała policja, to było gdzieś około 8.00 rano. Śledczy zajęli się sprawą, a ja uruchomiłem swoje znajomości, nawet namiary do różnych złodziejaszków... Rozpuściłem wieści, że będzie nagroda z nadzieją, że ktoś go odda.

Myśli pan, że dobrze wiedzieli, co kradną?

Wygląda na to, że nie. Wiedzieli następni, którzy go odkupili. Dotarło do mnie 30 zdjęć mojego motocykla, które krążą po Niemczech - ktoś chce sprzedać tego Harleya. Prawdopodobnie jest w tej chwili w okolicach Wiesbaden.

Skąd Pan ma te zdjęcia?

Przez zaprzyjaźnionego kolegę, do którego dotarły. Chciał, abym potwierdził, że to mój. A tego jestem pewien na sto procent. To jest mój Harley. Policja twierdzi, że już wie kto robił te zdjęcia. Tylko namierzyć go trudno, bo jeździ po całych Niemczech.
Jak Harley trafił w pańskie ręce?

Zacznę od tego, że został zakupiony w 1928 roku w Warszawie. Nabywcą była straż pożarna w Częstochowie. Komendant jeździł nim na akcje, służył również w czasie okupacji. Po wojnie komuna postanowiła go odsprzedać, a my wiedzieliśmy, że on tam jest. Ojciec czuwał nad tą sprawą i w stosownym momencie udało się go przejąć.

I od tamtej pory Pan na nim jeździł?

Z przerwami. Niemal cały czas był w całości. Na przełomie lat 60. i 70. przemalowałem go i przerobiłem na choppera. Chciałem szaleć [śmiech]. W 1973 roku byłem nim w Olsztynie na pierwszym zlocie Harleya w Polsce. Jestem jednym z najstarszych Harleyowców w Polsce. Po ukończeniu studiów realia się trochę skończyły. Zaczęła się robota, dzieci, dom...

A Harley?

Skończył w skrzynkach na dwadzieścia kilka lat. Jeździłem w tym czasie innymi motocyklami. Jakieś dziesięć lat temu postanowiłem go poskładać i ponownie uruchomić. Zdobyłem oryginalne części, bo kilku elementów mi brakowało. I znów zacząłem jeździć na zloty - po Tatrach, Karpatach, Mazurach... Brałem motocykl na przyczepkę i z nim jeździłem. A ostatnio pojechałem nim nawet do Chorwacji na kołach! Piękna, życiowa impreza. Żadnych tam głównych dróg, tylko boczne, malownicze trasy. To samo w Czarnogórze - fantastyczni ludzie...
Siedzi Pan w tym środowisku dość głęboko.

No tak, wszyscy mi teraz pomagają. Szukają w Szwecji, Niemczech... Właściwie w całej Europie.

Wyobraża Pan sobie, że nie pojedzie już nim na żaden zlot?

Wie pan co... Taka myśl przechodzi mi przez głowę. Może i ja bym to jeszcze jakoś przeżył, ale moje środowisko nie. Ja też nie wiem, jak będę się czuł, jeśli on się nie znajdzie, niech mi pan nawet takich rzeczy nie mówi. Żyję nadzieją, ale znam realia, bo chłopaki mówią mi różne wersje...

To znaczy?

Mówią, że ten ktoś będzie teraz bardzo kombinował. Wystraszy się, bo na pewno już wiedzą, że ten motocykl jest poszukiwany. Muszę pracować i żyć dalej, ale nie wiem czy się z tym pogodzę.

Uwaga !!! U D O S T Ę P N I A Ć w Niemczech. 20 000 dam nagrody !!!Są potwierdzone informacje, że motocykl jest na...

Posted by Grzegorz Mika on Monday, 14 December 2015
Ile może być wart Pana Harley?

Dla mnie jest bezcenny, bo należy do rodziny i nie jest do sprzedania. Zawsze tak odpowiadałem, gdy pytali o cenę. Z drugiej strony gdy pytają, ile kosztował, to mówię prawdę, że 370 dolarów w 1928 roku. No może trochę więcej, bo miał różne dodatki, a gadżety są bardzo drogie.

A ile rzeczywiście może dziś kosztować taki motocykl?

Ile kto da, ale na pewno dobrze powyżej dziesięciu tysięcy. Przepraszam, stu tysięcy. Może nawet 150 tys. zł. W Czechach był teraz wystawiony ten model za mniej więcej tyle. Często spotyka się repliki, a u mnie ten motocykl jest w 90 proc. oryginalny.

Dużo jest takich?

W Polsce pewnie kilkanaście, a dwa, trzy są w miarę kompletne i na chodzie.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...