"Nie mogę żyć z ludźmi. To bydło i idioci". Pogardę widać u tych, którzy dorobili się szybkich fortun

"Nie mogę żyć z ludźmi. To bydło i idioci". Pogardę widać u tych, którzy dorobili się szybkich fortun
"Nie mogę żyć z ludźmi. To bydło i idioci". Pogardę widać u tych, którzy dorobili się szybkich fortun Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Zachłysnęliśmy się pieniędzmi. I nie chodzi tu tylko o szalony materializm, ale o przejawianie pogardy, dla osób, które na zbytki nie mogą sobie pozwolić. Dlatego co jakiś czas na światło dziennie wychodzi to, co naprawdę bogaci myślą o przeciętniakach.

Jeśli stać cię na zakup torebki czy butów za kilka, może nawet kilkanaście tysięcy złotych, masz prawo czuć się w Polsce osobą wyjątkową. Dom handlowy "dla najbogatszych" – Vitkac postanowił jednak dodatkowo dopieścić swoją klientelę, zamieszczając na korytarzach cytaty ze Stanisława Ignacego Witkiewicza. Są umieszczone tuż pod sufitem, dlatego żeby je dostrzec, trzeba nieco zadrzeć nos ku górze.

"Nie mogę żyć z ludźmi. To bydło i idioci"


"Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!"





"Pogardzam wszystkimi i mam wstręt taki do hołoty umysłowej, że rzygam"

Szefowa PR Vitkaca Anna Fludra tłumaczy, że jeśli ktoś odrobinę czyta i zna się na sztuce, to się nie obrazi. – Te cytaty intrygują, tak jak cały nasz dom handlowy – stwierdziła w rozmowie z Wyborcza.pl. Ale zdaniem Prof. Pawła Łukowa, etyka z Uniwersytetu Warszawskiego, ich dobór jest jednak co najmniej "dziwny".

– W kontekście sklepu, który jest bogaty i dla bogatych, do którego wchodzą ludzie zamożni, odbieram to jako zachętę do wywyższania się – mówi. Jego zdaniem zamieszczone w tak ekskluzywnym miejscu cytaty o takiej właśnie treści i wyjęte z ich oryginalnego kontekstu wyglądają jak wyrazy samouwielbienia.
Napisy pojawiły się w Vitkacu pod koniec listopada w związku z obchodami Roku Witkiewiczów, których miłośnikiem jest właściciel domu handlowego.

Klasa bez klasy
Socjolog Henryk Domański wyjaśnia, że poczucie własnej wyższości jest elementem przynależności do kategorii o wyższym statusie, czy nawet do elity. Tyle tylko, że nie objawia się do demonstrowaniem swojej pozycji, czego w tych środowiskach raczej się unika. – Jeżeli ktoś to demonstruje, to znaczy że ma poczucie wyższości lub niedowartościowania – mówi naTemat.

Prof. Magdalena Środa twierdzi, że w Polsce funkcjonuje powszechne przekonanie, iż bieda wynika wprost z lenistwa. Pracując na Uniwersytecie sama spotyka się z opinią, że profesorowie się "obijają", bo gdyby naprawdę pracowali, to nie zarabialiby tak "żałosnych pieniędzy". Zdaniem Środy, stosunek bogatych do "reszty" jest raczej pogardliwy.

Bogaci, czyli kto?

Do końca 2015 r. liczba zamożnych i bogatych Polaków, czyli takich, których roczne dochody brutto przekraczają 85 tys. zł, wzrośnie do 969 tys., o 7 proc. r/r. Czytaj więcej

Zamieszczenie wyrwanych z kontekstu cytatów z Witkacego jest dla Magdaleny Środy oburzające. Sama była tam dwa razy i trafiła na sweter za pięć tysięcy złotych – mniej wynosi moja pensja – mówi naTemat. I zauważa, że ludzie bogaci niekoniecznie są wykształceni, a najczęściej są sytuowani poniżej klasy średniej. – Osoby znające Witkacego, które rozumieją jego aforyzmy nigdy tam nie trafią. A ci, którzy tam przychodzą i tak żywią pogardę dla malutkich i biednych. Nie potrzebują jeszcze wzmocnienia tej pogardy cytatami z Witkacego – mówi blogerka naTemat.

Między nami bogaczami
Prof. Łuków twierdzi, że cytaty wyrażone niejednokrotnie w agresywnym języku sugerują agresywną postawę wobec innych i świata w ogóle. Jego zdaniem, nawet, jeśli autor miał coś szlachetnego na myśli, to mu to po prostu nie wyszło.
Prof. Paweł Łuków
Etyk, Uniwersytet Warszawski

To wygląda tak, jakby autor tych dekoracji zachęcał bogatych do tego, żeby nareszcie, w ramach tej ekskluzywnej przestrzeni, szczerze sobie porozmawiali o tym, co myślą na temat świata. Nie wygląda to na zaproszenie do krytycznej refleksji nad swoim miejscem w społeczeństwie - wręcz przeciwnie. Jeżeli twórca tej dekoracji chciał zachęcić osoby zamożne do tego, by zastanowiły się nad swoją rolą w świecie, swoim stosunkiem do osób mniej zamożnych, to być może powinien im pokazać zdjęcia osób, które czegoś potrzebują, z którymi warto się podzielić.

Prof. Łuków zauważa, że osoby zajmujące rzeczywiście wysoką pozycję społeczną, najczęściej po prostu o tym nie mówią. Potwierdza to przedsiębiorca Jerzy Mazgaj, który zajmuje 97. miejsce na liście najbogatszych Polaków magazynu "Forbes". – Ludzie, którzy dorobili się bardzo szybko, a najczęściej to również ci, którzy bardzo szybko tracą swoje fortuny, patrzą z pogardą na resztę społeczeństwa – mówi Mazgaj.
Jerzy Mazgaj
przedsiębiorca

Tą pogardę widać u ludzi, którzy nie zawsze legalnie, nie zawsze swoją własną pracą, a czasami przypadkiem, dorobili się szybkich fortun. Ale to wyjątek od reguły. Najczęściej te środowiska się nie przenikają i nie obrażają nawzajem.

Prof. Henryk Domański wyjaśnia, że większość bogatych ma z tego powodu poczucie winy. Na każdym kroku starają się udowadniać, że są normalni i nie afiszują się ze swoimi pieniędzmi. – Jest to w złym stylu i może wywoływać rozmaite konflikty społeczne, a to nie jest w interesie ludzi bogatych – mówi naTemat.


Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...