Grupa naTemat

Premier Izraela: „Kluczem do zniszczenia ISIS jest rozpacz. Chcemy okraść ich z nadziei”

Premier Izraela twierdzi, że ISIS można pokonać. Najtrudniejsza będzie jednak walka z samą ideą kalifatu
Premier Izraela twierdzi, że ISIS można pokonać. Najtrudniejsza będzie jednak walka z samą ideą kalifatu Fot. Shutterstock
– Nie możemy tracić nadziei. Należy im się rozpacz – odpowiadał Binjamin Netanjahu, premier Izraela, zapytany podczas Światowego Forum Ekonomicznego o walkę z ISIS. – Postęp zwycięży – dodawał.

Davos to miejsce rozmów nie tylko o ekonomii i gospodarce. To także arena poważnych politycznych debat. To tutaj toczyły się rozmowy między greckimi i tureckimi przedstawicielami w latach 80., czyli w okresie szczególnego zaostrzenia konfliktu między tymi dwoma państwami. Tutaj też podpisano porozumienie o unikaniu wojny.


Broń masowego rażenia
Jednym z najpoważniejszych trwających obecnie konfliktów jest z pewnością walka z Państwem Islamskim. Między innymi o to Fareed Zakaria z CNN postanowił wypytać Binjamina Netanjahu podczas Forum w Davos. Zaczął jednak od pytań o Iran.

– Iran niszczy zasoby uranu, zaprzestał wytwarzać pluton. Stało się więcej, niż ktokolwiek z nas by sobie wyobrażał. Zmiany są poważniejsze, niż gdyby były wynikiem jakiegokolwiek nalotu – Zakaria zaczął swoje spotkanie z politykiem. – Był pan sceptyczny co do tych zmian, ale czy nie należy uznać, że prezydentowi Obamie udało się dyplomacją zdziałać więcej niż innym z użyciem agresji militarnej? – pytał.

– Po pewnym czasie Iran może wznowić program nuklearny – mówił Netanjahu. Tłumaczył, że obecne działania nie będą miały na to wpływu. – Mam nadzieję, że się mylę, a Iran zaprzestanie agresji. Nie wydaje mi się jednak, żeby tak miało się stać – stwierdzał premier Izraela.

Binjamin Netanjahu dodawał, że Iran musi być kontrolowany, a w razie jakichkolwiek wrogich zachowań powinno się chociażby ponownie nałożyć sankcje. Premier twierdzi, że wraz z rządem Stanów Zjednoczonych pracuje nad protokołem ustaleń w tej kwestii. Podczas rozmowy chwalił również dotychczasową przyjaźń między USA a Izraelem i wsparcie militarne, jakie otrzymuje jego kraj. – Dawno temu wykreśliłem za to pomoc ekonomiczną. Z tym możemy poradzić sobie sami – mówił Netanjahu. Więź między dwoma państwami określał jako naprawdę solidną (użył sformułowania: „twarda jak skała”).

Dziennikarz szedł jednak w zaparte. – Dlaczego Izrael, który posiada broń atomową, może osądzać Iran? – pytał. – Nie wydaje się, żeby Izrael chciał kogoś zniszczyć – odpowiadał delikatnie wzburzony premier Izraela. – To Irańczycy mówią wciąż o destrukcji Izraela, o unicestwieniu Izraelczyków. To Iran finansuje zamachy bombowe Hezbollahu czy Hamasu – dodawał.

Świat kontra ISIS?
Zakaria pytał następnie o potencjalne włączenie się Izraela w konflikt w Syrii. – Jak na razie oferujemy jedynie pomoc humanitarną – odpowiadał Netanjahu. Opowiadał o szpitalu polowym postawionym nieopodal granicy Izraela z Syrią. Stwierdzał, że do tej pory odwiedziły go tysiące poszkodowanych. – Wątpię, by Syria ponownie się zjednoczyła. Chciałbym, ale nawet Humpty Dumpty nie mógł być sklejony. Jedynym wyjściem, jakie widzę, jest pewnego rodzaju bałkanizacja – mówił premier Izraela.

– Konflikt trwa między ISIS a reżimem Asada. Czy nie jest tak, że szukacie jakiegoś trzeciego rozwiązania? Jest to w ogóle możliwe? – dopytywał dziennikarz. – Gdy bije się twoich dwóch przeciwników, to nikomu nie pomagasz. Nie wzmacniasz ich – odpowiadał polityk. Według niego różnica między ISIS a Iranem polega na tym, że Państwo Islamskie chciałoby kalifatu w tej chwili. Iran ma myśleć bardziej długofalowo.

– Uważam, że najważniejsze jest obecnie pokonanie ISIS. Myślę, że jest to zrobienia. ISIS to idea, terytorium i ropa. Jeśli odetniemy ich od ropy stracą połowę swoich finansów. Terytorium można przejąć – mówił Netanjahu. Jak jednak wygrywa się z ideą? – Kluczem jest rozpacz. Należy ograbić ich z nadziei. Z nadziei, że ich chora wizja stanie się prawdziwa – dodawał premier Izraela.

Polityk stwierdzał, że oznacza to ciągłą walkę. – Jak próba pozbycia się chwastów – mówił. Jego zdaniem staroświeckie myślenie członków Państwa Islamskiego nie wygra walki z nauką i technologią.

– Nie przeszkadzają panu dość niecodzienni sprzymierzeńcy? W Arabii Saudyjskiej ścina się głowy. Nie znajdziemy tam synagogi – dopytywał Zakaria. – Widzę świat taki, jakim jest, a nie takim, jaki chciałbym, żeby był – stwierdzał Netanjahu i dodawał, że wystarczy to, że ma się wspólnych wrogów.

Polityka zapytano na koniec o to, jakie chce pozostawić po sobie dziedzictwo. – Mój kraj zaczynał od kilku tysięcy osób, a teraz są nas miliony. Nasze PKB rośnie. Zbudowaliśmy armię, która może nas ochronić. Pokolenie mojego ojca dbało o przywrócenie tego, co straciliśmy w starożytności. Moje pokolenie musi chronić to, co zostało odzyskane – mówił Netanjahu. – Chciałbym być zapamiętany jako obrońca Izraela – kończył.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
IzraelISISDavos
Skomentuj