Grupa naTemat

Projekt ustawy o frankowiczach opierał się na błędnych wyliczeniach. Naniesiono poprawki, ale nie tam gdzie trzeba

Urzędnicy Andrzeja Dudy pokazują projekt ustawy mającej pomóc frankowiczom.
Urzędnicy Andrzeja Dudy pokazują projekt ustawy mającej pomóc frankowiczom. Fot. facebook.com/andrzejduda
Andrzej Duda w kampanii wyborczej obiecywał pomoc kredytobiorcom, których wykańczał wysoki kurs franka szwajcarskiego. Jak zadeklarował, tak zrobił – ponad tydzień temu przestawiono projekt prezydenckiej ustawy dotyczącej przewalutowania kredytów we frankach szwajcarskich. Okazało się jednak, że w arkuszu kalkulacyjnym, w oparciu o który sporządzano projekt ustawy, pojawił się błąd. Kancelaria naniosła poprawki, jednak zdaje się, że nie tam, gdzie powinna.

Głównym założeniem ustawy było obliczenie, ile kredytobiorca miałby obecnie do spłaty, gdyby kredyt wziął w złotych, a nie we frankach. Nowa ustawa miała uwzględnić fakt, że przez lata frankowicze płacili niższą ratę kredytu i doliczać brakującą część raty do kredytu w złotych.


Projekt bazował na tzw. "kursie sprawiedliwym". Obecna wartość hipotetycznego kredytu w złotych była dzielona przez obecną wartość kredytu we frankach. To ten iloraz nazwano właśnie „kursem sprawiedliwym”. Jak się jednak okazało, w dokumentach przestawionych przez kancelarię pojawił się błąd, wynikający ze złych obliczeń. W załączniku pisemnym do ustawy podano, że ratę kapitałowo-odsetkową kredytu we frankach porównuje się z ratą kapitałowo-odsetkową hipotetycznego kredytu w złotych.

W arkuszu kalkulacyjnym przedstawionym przez kancelarię pominięto kapitałową część raty. Spowodowało to, że faktyczna rata dla kredytu w złotych była zaniżona. Brakująca część raty była mniejsza i, co za tym idzie, mniejsza końcowa wartość hipotetycznego kredytu w złotych.

Błąd kancelarii wpłynął na zaniżenie "kursu sprawiedliwego" o 40-50 groszy. Był zatem bardzo korzystny dla kredytobiorców. Tydzień po publikacji projektu ustawy błąd został zauważony i poprawiony. Jednak zamiast poprawić arkusz kalkulacyjny zmieniono po prostu załącznik pisemny, który opierał się na nieprawidłowych wyliczeniach.

W nowym załączniku napisane jest, że ratę kapitałowo-odsetkową we frankach porównuje się z ratą odsetkową w złotych.

Rata kredytu składa się z dwóch części – odsetkowej, odpowiedzialnej za spłacanie odsetek, czyli za to, by wartość kredytu nie rosła w czasie, i kapitałowej, odpowiedzialnej za spłacanie pożyczonego kapitału. Nowa ustawa opiera się teraz na kuriozalnym założeniu, że ktoś, kto wziął kredyt w złotych, kapitał spłacał ratą odsetkową, a części kapitałowej raty w ogólnie nie było, czyli w zasadzie nie musiał płacić odsetek.

Okazało się więc, że przedstawiona z początku przez kancelarię propozycja nie była wcale taka korzystna dla frankowiczów, przez co postanowiono pozostać przy błędnych wyliczeniach. Tyle, że te są pozbawione logiki.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
SejmKredyt
Skomentuj