
Mordor kojarzy ci się wyłącznie z Domaniewską, a podróże z poniedziałkowym seansem „Gry o tron” gdzie możesz pooglądać bajeczne plenery w tle? A gdyby tak ruszyć się zza biurka i wybrać na wyprawę śladami ulubionych bohaterów? W końcu te filmowe widoki gdzieś istnieją. Tylko ciebie jeszcze tam nie ma.
Fantasy w prawdziwym świecie
Mroczne zakątki Mordoru, gdzie orki mnożą się jak zaraza. Zielone pola, po których galopują na swych koniach dumni jeźdźcy Rohanu. Rozkoszne norki hobbitów, z tymi uroczymi małymi drzwiczkami i okienkami. To wszystko znajdziesz... nie, nie w książce. W Nowej Zelandii! Fani książek Tolkiena już dawno okrzyknęli tamtejsze krajobrazy idealnym odbiciem wykreowanego przez pisarza świata, a nowozelandzki rząd wyczuł potencjał kryjący się za ekranizacją sławnej trylogii. I tak oto dzika przyroda, czyste jeziora i ośnieżone szczyty górskie łączą się teraz z infrastrukturą stworzoną pod turystów. Listę miejsc do odwiedzenia znajdziesz na stronie newzealand.com. Możesz odwiedzić je samodzielnie lub wykupić jedną z wycieczek, które oferują lokalne biura turystyczne. Tak naprawdę wystarczy, że odpowiednio wcześniej zaczniesz polować na tanie bilety lotnicze, a w międzyczasie jeszcze raz przeczytasz sagę, żeby spisać najbardziej interesujące cię lokalizacje i wprowadzić się w odpowiedni nastrój.

Na tropie wilkorów
Nie tylko Nowa Zelandia odkryła potencjał kryjący się za wycieczkami śladem bohaterów z filmów i seriali. Równie chętnie zapraszają w swoje progi Irlandia Północna, Szkocja, Malta, Hiszpania czy Maroko, gdzie kręcone były i są nadal kolejne sezony „Gry o tron”. Zwłaszcza Belfast i Dublin zachęcają do odwiedzenia swoich bajecznie zielonych okolic. Na stronach typu visitbelfast.com, czy gameofthronestours.com bez trudu znajdziesz oferty, takie jak jedno- lub kilkudniowe wyprawy pozwalające zobaczyć znane z serialu miejsca, które „odgrywały” Winterfell czy jaskinię gdzie Melisandre urodziła demoniczny cień. Potem podążysz ścieżkami, którymi przebrana za chłopca wędrowała Arya Stark oraz oddasz się romantycznym uniesieniom serca pod drzewem gdzie w sekrecie pobrali się Talisa i Robb.
Po wszystkich atrakcjach oprowadzi cię Maester, a jeśli jeszcze ci mało wycieczkę możesz zakończyć średniowieczną ucztą z pieczonym prosiakiem z ogniska w roli dania głównego. Co odważniejsi mogą też spotkać się oko w oko z potężnymi wilkorami, czyli psami rasy Northern Inuit, które zagrały w „Grze o tron” wiernych towarzyszy młodych Starków. Jeżeli lubisz podróżować palcem po mapie możesz samodzielnie zorganizować takie zwiedzanie. Wystarczy dokładnie przestudiować mapkę ze strony discovernorthernireland.com, gdzie zaznaczone są miejsca planów zdjęciowych. Przemieścisz się między nimi lokalną komunikacją lub pieszo, a noclegi z powodzeniem znajdziesz w urokliwych irlandzkich miejscowościach, gdzie już od rana twoją wyobraźnię rozpalać będą widoki na bezkresne zielone pola.

Orki z prawdziwego zdarzenia na pewno dysponują zaległym ulopem. Pora go wykorzystać! W przerwie między czelendżowaniem asajnmentów wejdź na stronę westeros.pl, gdzie znajdziesz rozszyfrowane inne lokacje z serialu, chociażby zamek Montgri w Katalonii, wioskę Besalu niedaleko Girony, gotyckie łaźnie w Gironie, ogrody Sewilli czy malownicze górskie miasteczka w środkowo-wschodniej Macedonii. Zwolennicy obozu Lanisterów powinni odwiedzić średniowieczną Mdinę, starą stolicę Malty oraz Dubrownik i okolice, które służą za ulice Królewskiej Przystani. Panie zakochane w Khalu Drogo nie mogą zaś ominąć Wysy Gozo, gdzie znajdowało się obozowisko dothraków. Wasze serce bije dla Johna Snowa i jego burzy czarnych loków? W takim razie ubierzcie się ciepło, bo jedziecie na Islandię.
Zaplanuj w końcu tę podróż życia!
Swoimi marzeniami dzielę się z Ewą Plutą, podróżniczką i założycielką Kreatora Podróży, która po odwiedzeniu blisko 40 krajów tworzy teraz spersonalizowane plany wycieczek nie tylko dla siebie, ale i dla innych. W rozmowie z nią pomysł na każdy wyjazd, nawet w najdalsze zakątki świata, szybko zmienia się w realistyczny harmonogram działania. – Z Nową Zelandią jest łatwo – mówi. – Są tam świetne drogi, hotele, hostele, pola namiotowe o bardzo dobrym standardzie, a nawet możliwość spania „na dziko”. Żeby zobaczyć najważniejsze zakątki związane z hobbitami wystarczy ci 16 dni. Tyle mniej więcej zajmie przejechanie trasy z Auckland, przez Matamata i Hobbiton Movie Set, dalej przez Park Narodowy Tongariro czyli Mordor, Wellington, Queenstown, Te Anau, Christchurch, aż do królestwa Rohirrimów.


Sprawa jest właściwie prosta, trzeba jeszcze raz dokładnie przeczytać sagę, spisać miejsca, które chcemy odwiedzić, poszperać trochę na forach, żeby książkowe opisy połączyć z filmowymi plenerami i zacząć pakować walizki!
– Z „Grą o tron” jest trochę trudniej, bo serial ciągle trwa i kręcony jest w różnych miejscach. Jeśli dysponujesz czasem możesz ułożyć dłuższą podróż, zaczynając od Irlandii, a kończąc na słonecznym Maroku lub Malcie. Tylko musisz być elastyczna. Obserwuj promocje lotnicze i hotelowe. Nie bój się planować wszystkiego wcześniej, pół roku minimum. To da ci czas na codzienną, 15 minutową „prasówkę turystyczną” – sprawdzenie alertów cenowych, newsletterów, ogłoszeń o lokalnych wydarzeniach, festiwalach. Może akurat dziś pojawi się coś fajnego? Na miejscu jedz w lokalnych knajpkach pełnych ludzi. Korzystaj też z tamtejszych środków transportu. Nie wiem czy wiesz, że istnieją portale typu Couchsurfing, gdzie załatwisz sobie nocleg za darmo – opowiada, a ja oczyma wyobraźni już szukam na niebie smoków mojej ukochanej Daenerys Targaryen.
Podróże z bohaterami książek
Tym z was, którzy niekoniecznie przepadają za ekranizacjami powieści, polecam wybranie się choć raz w życiu tropem ulubionych literackich bohaterów. Wasze wewnętrzne dziecko będzie piszczeć z radości, kiedy zabierzecie je w miejsca związane z lekturami z czasów, gdy dobra zabawa kojarzyła się z czymś więcej niż spotkanie w socjalnym na kawie. „Ania z Zielonego Wzgórza”, „W pustyni i w puszczy”, „Dzieci z Bullerbyn” albo „Wichrowe wzgórza”, to gotowe pomysły na niebanalny urlop, z dala od podobnych do siebie jak kartki z ksero pięciogwiazdkowych hoteli nad Morzem Śródziemym.

Ewa całkiem niedawno zrealizowała taką wyprawę i potwierdza, że warto poczuć się jak detektyw podążający tropem ulubionego pisarza. Pojechałam śladami książki, którą uwielbiam – „Wilczy Notes” Mariusza Wilka – opowiada. –Czytałam ją wcześniej trzy razy. Fascynowała mnie postać pisarza, który zamieszkał tak daleko na północy Rosji, na Wyspach Sołowieckich, do których przez 9 miesięcy w roku można tylko dolecieć – morze zamarza i nie ma regularnej żeglugi pasażerskiej.

To miejsce ma straszną historię. W czasach Imperium Rosyjskiego zsyłano tutaj więźniów, od 1923 roku funkcjonował SŁON, największy w Związku Radzieckim łagier. Z jednej strony mroczna historia, z drugiej wspaniała, surowa przyroda Północy i książka Wilka, która to wszystko w bardzo sugestywny sposób opisuje. Kiedy już znalazłam się na Wyspach Sołowieckich wzięłam „Wilczy Notes” i po kolei odwiedzałam wszystkie miejsca w nim opisane. To było niesamowite uczucie – zobaczyć Wyspę Zajęczą, Wielką Muskałmę, Górę Sekierną, ogród botaniczny (w tym klimacie zakonnikom udało się wyhodować róże!). Wycieczkę zakończyłam pod domem pisarza, usiadłam w miejscu, w którym miałam taki sam widok, jaki miał Wilk pisząc Wilczy Notes i długo patrzyłam w dal.
My póki co patrzymy w dal przez szklane szyby biurowców. Może pora to zmienić i odważyć się na wyprawę śladami marzeń?
Ewa Pluta, założycielka Kreatora Podróży (kreatorpodrozy.com), która odwiedziła ponad 40 krajów, 7 miesięcy spędziła podróżując dookoła Azji, a teraz układa spersonalizowane plany wypraw bliższych i dalszych nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Wystarczy, że powiecie jej dokąd chcecie jechać, a otrzymacie plan podróży dopasowany do waszych oczekiwań, stylu życia, z propozycjami przelotów, zakwaterowania, a nawet przewodnikiem po kraju, do którego się wybieracie. Dla Kreatora Podróży nie ma rzeczy niemożliwych.