
Prezydent nie będzie świętował z rodakami 27. rocznicy wyborów z 1989 roku. Będzie wtedy – po raz kolejny – w Watykanie. To zaskakujące, że Andrzej Duda nie chce świętować sukcesu swojego politycznego patrona Lecha Kaczyńskiego, który był jedną z ważniejszych postaci obrad Okrągłego Stołu i negocjacji w Magdalence.
REKLAMA
Andrzej Duda nie będzie świętował z rodakami rocznicy pierwszych częściowo wolnych wyborów. Od 3 do 5 czerwca będzie we Włoszech – informuje oficjalna strona internetowa głowy państwa.
Z tego co mówi jego rzecznik, czas spędzi głównie na zwiedzaniu. – Pan prezydent będzie wtedy we Włoszech, leci na kanonizację księdza Stanisława Papczyńskiego, wcześniej zwiedzi wystawę Igora Mitoraja – mówił Marek Magierowski w Radiu ZET. – Będzie też w Neapolu, gdzie spotka się z córką Gustawa Herlinga-Grudzińskiego – dodawał. Rzeczywiście, same sprawy wagi państwowej.
Powód wydaje się być inny, a Magierowski starał się go przekazać w delikatnej formie. – Jest wiele dat w Polskiej historii, które jakoś tam czcimy, cieszymy się, celebrujemy, a z drugiej budzą kontrowersje – mówił szef Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta. – Ja specjalnie świętował nie będę, dlatego, że uważam, że świętowanie wyborów, które nie były demokratyczne i były efektem jakiegoś nie do końca uczciwego porozumienia między opozycją a władzą – dodał.
To zaskakujące, że rzecznik głowy państwa tak brutalnie atakuje Lecha Kaczyńskiego. Wszak to człowiek, którego Duda uważa za swojego politycznego patrona był jednym z głównych negocjatorów podczas tajnych spotkań w Magdalence.
– 4 czerwca przyszedł czas zwycięstwa; było to dzieło narodu, dzieło milionów, tych, którzy bezpośrednio brali udział w walce, w wielkim ruchu "S", ale też tych, którzy poszli do wyborów tamtego dnia – mówił Lech Kaczyński w 2009 roku. Podczas swojej prezydentury dbał, by Polacy pamiętali o tamtym dniu, który był krokiem milowym na drodze do pełnej wolności.
Na jeszcze większą skalę święto obchodzono za prezydentury Bronisława Komorowskiego. W ćwierćwiecze wyborów do Warszawy zjechali światowi przywódcy, w tym Barack Obama. Nie było za to Jarosława Kaczyńskiego (który 4 czerwca 1989 r. został senatorem), oficjalnie z powodu złego samopoczucia musiał pojechać do szpitala.
Teraz podobną taktykę przyjmuje Andrzej Duda. Ucieka i szuka wymówek. Tak, jakby nie chciał przyznać, że 4 czerwca 1989 roku to sukces, który warto świętować. To zaskakujące, bo jeszcze trzy lata temu Andrzej Duda, w bardzo oszczędny sposób, ale jednak, uczcił rocznicę wyborów. Na Facebooku zamieścił słynny spot wyborczy "Solidarności".
To nie pierwsza taka ucieczka prezydenta. 11 listopada Andrzej Duda miał do wyboru przyłączenie się do organizowanego przez narodowców Marszu Niepodległości albo organizację własnego, tak jak robił to Bronisław Komorowski. Wybrał ucieczkę i wyjechał z Warszawy – śpiewał piosenki patriotyczne w Białej Podlaskiej.
W dniu swojej inauguracji Andrzej Duda wielokrotnie powtarzał, że będzie "niezłomny". Uciekanie przed 4 czerwca to kolejny przykład tego, jak ta niezłomność wygląda.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
