Michalina Łabacz niezwykła debiutantka z "Wołynia", która chciała wygrać... X-Factora. Chwalą ją z każdej strony

Rola Michaliny Łabacz w "Wołyniu" została okrzyknięta debiutem roku.
Rola Michaliny Łabacz w "Wołyniu" została okrzyknięta debiutem roku. fot. materiały prasowe
Na scenie od dziecka, ma naturalny talent do gry aktorskiej. Michalina Łabacz zanim dostała główną rolę w Wołyniu, wygrywała międzynarodowe festiwale piosenki. – Zawsze była najlepsza w tych elementach, w których trzeba było pokazać umiejętności aktorskie – mówi naTemat Marek Zborowski-Weychman, twórca zespołu "Beciaki", który odkrył jej talent.

Kiedy się patrzy na jej grę w "Wołyniu", ma się nieodparte wrażenie, że już się ją kiedyś widziało na ekranie. Trochę przypomina młodą Emilię Krakowską z "Chłopów", ale ma także charakterystyczną dojrzałość w spojrzeniu, jaką miał w oczach Aleksey Kravchenko, grający główną rolę w przerażającym rosyjskim filmie z 1985 roku "Idź i patrz", Elem Klimowa.

Michalina pochodzi z Suwałk, tam też zaczęła się jej artystyczna przygoda ze sceną. W wokalno-tanecznym zespole dziecięcym "Beciaki" znalazła się w już wieku 12 lat. Nie musiała startować w castingu, bowiem założycielem "Beciaków" był jej nauczyciel, Marek Zborowski-Weychman.

– Miałem bardzo dużą grupę młodzieży od 12 do 20 lat. Rzeczywiście to Michaśka zrobiła na razie największą karierę z moich podopiecznych. Wygrywała indywidualne konkursy w Rydze i Tallinie. Zawsze najlepiej wychodziła jej interpretacja. Na przykład tekstu "Damą być", Agnieszki Osieckiej, czy utwory Demarczyk – mówi w rozmowie z nami Zborowski.
W zespole "Beciaki" Michalina śpiewała jeszcze w 2011 roku. Wtedy dziewczyny postanowiły spróbować swoich sił w programie X-Factor TVN-u. "Beciaki" doszły aż do półfinału. – Pamiętam, że Kuba Wojewódzki robił sobie trochę z nich żarty. Mówił, że nazwa "Beciaki" jest trochę obciachowa dla tak dorosłych dziewczyn – wspomina Zborowski.
Przygoda z "Beciakami" zakończyła się, kiedy Michalina postanowiła zdawać do Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Dostała się za trzecim razem. Pierwszy, najtrudniejszy rok studiów, przeszła bezproblemowo.

W tym samym czasie Wojciech Smarzowski zaczyna szukać odtwórczyni głównej roli roli kobiecej do swojego najnowszego filmu"Wołyń", opisującej wstrząsającą historię ludobójstwa przeprowadzonego na ludności polskiej przez oddziały ukraińskich nacjonalistów podczas II wojny światowej.

Mimo braku doświadczenia, Michalina przechodzi kolejne etapy castingu, pokonując kilkaset kandydatek. Wreszcie znajduje się w ścisłym finale. Kiedy dowiaduje się, że reżyser wybrał akurat ją, jest podekscytowana.
– Intensywnie uczę się teraz gwary wołyńskiej, pochłaniam dostępną wiedzę o tamtych czasach i tamtych ludziach – opowiadała w rozmowie z Współczesna.pl. – Czeka mnie duże wyzwanie i wiele miesięcy naprawdę intensywnej pracy.

Efekty pracy są więcej niż dobre. Michalina otrzymuje nagrodę Złote Lwy za najlepszy debiut podczas festiwalu w Gdyni. Zaczynają się nią interesować media, udziela pierwszych wywiadów – Starałam się w "Wołyniu" pokazać płacz dziecka, płacz z tęsknoty, ale też z niemocy, obłędu. Nie było łatwo. Dałam tam całą siebie – opowiada w rozmowie z radiową Czwórką.

Ostatnim tak spektakularnym debiutem była rola Agaty Trzebuchowskiej w "Idzie", zresztą jej rówieśniczki. Po tym filmie, Agata zdecydowała rzucić aktorstwo i na razie konsekwentnie trzyma się swojego postanowienia. O ile "Ida" została niemal zignorowana przez media prawicowe, to "Wołyń" i rolę Michaliny chwalą wszyscy: od "Gazety Wyborczej" po prawicowe "wSieci" czy portal braci Karnowskich.
– Nagroda aktorska dla debiutantki Michaliny Łabacz jest jak najbardziej słuszna. Jej rola w "Wołyniu" jest świeża i wstrząsająco prawdziwa. Niemniej jednak warto zadać sobie pytanie - dlaczego Łabacz tak świetnie wypadła? Odpowiedź jest boleśnie prosta. Bo prowadził ją Smarzowski – pisze Łukasz Adamski, krytyk filmowy tygodnika wSieci.

Aktorka jest obecnie na IV roku akademii teatralnej, ale można się spodziewać, że jej kariera dopiero się rozwinie. – Żałuje, ale jeszcze nie widziałem "Wołynia", dotarły do mnie tylko bardzo dobre informacje na temat Michaliny – mówi w rozmowie z naTemat Wojciech Malajkat, Rektor Akademii Teatralnej Aleksandra Zelwerowicza.

W środę w rodzinnych Suwałkach odbędzie się uroczysta premiera "Wołynia" z udziałem Michaliny oraz Wojciecha Smarzowskiego. – Bardzo chciałbym ją zobaczyć w roli gwiazdy, niestety pechowo się rozchorowałem przed premierą, ale wiem, że w Suwałkach to będzie duże wydarzenie – podsumowuje Marek Zborowski-Weychman.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...