
Reklama.
"Die Welt" rano potwierdziło wiadomości na temat tożsamości terrorysty. Według gazety za atakiem stoi 23-latek z Pakistanu. Do kraju dostał się tzw. bałkańskim szlakiem. Po południu służby zaprzeczyły tym doniesieniom.
Jeszcze kilka godzin temu wiele wskazywało, że winę za śmierć kilkunastu osób ponosi Pakistańczyk. Był zarejestrowany w ośrodku dla uchodźców mieszczącym się w hangarach byłego lotniska Tempelhof, szturmowanego dziś przez policję oraz brygady antyterrorystyczne SEK. Według założeń niemieckich śledczych Naved B. działał celowo. Schwytanego przesłuchiwano całą noc. 23-latek nie przyznał się do winy. – Aresztowany Pakistańczyk nie jest sprawcą poniedziałkowego zamachu w Berlinie – poinformował na swojej stronie internetowej dziennik, powołując się na policję.
Jedną z ofiar ataku był polski kierowca z okolic Gryfina. Ariel Żurawski, właściciel firmy, dla której pracował, nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Przekonywał, że ze swoim doświadczeniem mężczyzna nie wjechałby w jarmark. – Ja daję za niego rękę i nogę. To nie był mój kierowca, mojemu kierowcy coś zrobili – mówił na antenie TVN24. – Ręczę za niego. To mój kuzyn, znam go od dziecka – podkreślił. Polak miał zostawić ładunek w dzielnicy zamieszkałej głównie przez muzułmanów. Zginął od ran kłutych i postrzałowych, bronił się.
źródło: "Die Welt"