Obyczaje polskich Carringtonów. Miliarderów w Polsce jest coraz więcej. I nie mają problemów z wydawaniem pieniędzy

Dominika Kulczyk wraz z bratem Sebastianem są obecnie najbogatszymi Polakami z majątkiem ok. 15,9 miliardów złotych.
Dominika Kulczyk wraz z bratem Sebastianem są obecnie najbogatszymi Polakami z majątkiem ok. 15,9 miliardów złotych. Fot. Lukasz Cynalewski/AG
Jest już prawie milion zamożnych Polaków. 40 tysięcy z nich to milionerzy, a ponad 20 tysięcy zarobiło więcej niż milion złotych rocznie. Ale milioner milionerowi nierówny. Dla jednego symbolem luksusu jest apartament w Bristolu, inny gotów jest zapłacić fortunę za stolik z... Leonardo di Caprio.

– Razem z mężem byłam latem zaproszona na urodziny do domu naszego znajomego. To elita finansowa tego kraju, człowiek znany z pierwszych stron gazet. O godzinie dwunastej zapowiedziano krótki koncert. Śpiewał Seal. Przyznaje, że zrobiło to na gościach wrażenie – opowiada anonimowo uczestniczka tej imprezy, żona równie znanego warszawskiego miliardera.

Poproszę o stolik z DiCaprio
Na początku grudnia w Miami odbyła się impreza charytatywna w ramach festiwalu Art Basel. Na scenie Madonna, którą zapowiadał jej były małżonek Sean Penn, a wśród gości m.in. Leonardo DiCaprio, David Beckham z Victorią czy miliarder Vladimir Doronin. Bilety były dostępne jeszcze tydzień przed imprezą. Można je było kupić za 150 tys. dolarów. Taką cenę zapłacił polski dziedzic wielkiej fortuny i miliarder z pierwszej dziesiątki rodzimych bogaczy. Za dwa kupione w ostatniej chwili bilety mógł siedzieć przy stoliku z wypomnianymi Leo i Doroninem, a po prawicy miał małżeństwo Beckhamów.
– To śmieszne, ale na tym ekskluzywnym evencie jedzenie było wyjątkowo podłe. Właściwie oprócz alkoholu były tylko frytki z keczupem i trochę surowego łososia – opowiada Polka, która również uczestniczyła tegorocznym Art Basel.

Najbogatsi Polacy mają swoje apartamenty w Nowym Jorku, posiadłości Miami, zamki w Prowansji... Rodzina Staraków, potentatów farmaceutycznych, niedawno kupiła dwa apartamenty na Manhattanie. Właśnie trwa tam remont, bowiem miliarder zamierza połączyć oba mieszkania. W tym roku Starakowie kupili jeszcze posiadłość niedaleko Paryża. Wszystko razem jest warte 100 mln złotych.

Jeśli po świeczki to tylko do Birmy
Wyszukiwaniem luksusowych nieruchomości zajmują się wyspecjalizowane firmy doradcze takie jak Noble Concierge czy Poland Sotheby's. Takie transakcje zazwyczaj są trzymane w tajemnicy. – Nie mogę udzielać żadnych szczegółowych informacji bez zgody klienta – mówi Magdalena Oleś z Poland Sotheby's.
Anonimowy concierge pracujący dla jednego z warszawskich miliarderów opowiada, jak wygląda urządzanie takich nieruchomości: – Jednego dnia jadę dla mojej klientki do Detroit, gdzie umówiony jestem z kolekcjonerem mebli, które moja klientka chciałaby mieć w swoim nowym apartamencie na Manhattanie, stamtąd lecę do Birmy, gdzie odlewane są ręcznie robione świece z odpowiednią mieszanką kwiatów, tak aby kolor pasował do mebli.

– Specjalnie dla mojej klientki odlewa się próbną świecę, którą później wiozę do Polski. Każda zasłona, dywan z jedwabiu, czy tkany ręcznie obrus, kupowany jest w innym kraju. Oczywiście wszędzie muszę pojechać osobiście – mówi nasz rozmówca.

Luksus w stylu Hollywood
– Paradoksalnie, niepewna sytuacja na rynkach nie dotyczy najbogatszych Polaków, albo dotyczy ich w niewielkim stopniu – mówi w rozmowie z naTemat Andrzej Marczak współautor raportu "Rynek dóbr luksusowych w Polsce". – Osób bogatych w Polsce jest około 40 tys. osób. To naprawdę bardzo mało, jak na tak duży kraj. Wielokrotnie uczestniczyłem w zakupie luksusowych nieruchomości. Obserwuję, że ostatnio popularnym miejscem w Europie stała się Portugalia, gdzie są np. dobre pola golfowe. Najbardziej zamożni Polacy kupują domy w Monako czy Miami. Miliarderzy zakup luksusowych nieruchomości traktują po prostu jako inwestycję.
Na drugim biegunie są ludzie już zamożni, ale dopiero pretendujący do elity finansowej są osoby. Trudno ich nazwać bogaczami, a zwykle jedynym atrybutem jest dobry samochód czy wakacje na Malediwach. Modne wśród początkujących bogaczy są imprezy w wynajmowanych pokojach hotelowych. Na przykład za 200-metrowy pokój w Bristolu trzeba zapłacić 60 tys. złotych. I znajdują się chętni, którzy bawią się w stylu najczęściej podpatrzonym w filmach o amerykańskich elitach.

– Jesteśmy wciąż społeczeństwem na dorobku. Polacy jednak starają się podkreślać, że stać ich na coraz więcej. Czasami ogranicza się to do zakupu drogiej torebki, czy odrobinę lepszego zegarka – podsumowuje Andrzej Marczak.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...