Zebrali rekordową kwotę, a teraz pytanie, ile z tego trafi dla dzieci i seniorów? WOŚP ma koszty w milionach

Ile zarabia Owsiak i jego żona - to temat który od zawsze budzi kontrowersje.
Ile zarabia Owsiak i jego żona - to temat który od zawsze budzi kontrowersje. Fot . Andrzej Michalik/ Agencja Gazeta
Ile z tego, co tu wrzucam, rzeczywiście trafia do potrzebujących? To powinno być pierwsze pytanie, jakie zadajemy każdej osobie osobie podtykającej nam pod nos puszkę do datków. Gdy WOŚP otrzymał od darczyńców 59 mln złotych, koszty administracyjne fundacji wynosiły 4,7 mln złotych. Z każdej podarowanej złotówki "na koszty" działania fundacji ubywa więc niecałe 8 groszy.

To dane za 2015, ale najnowsze, jakie prezentuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Jak to porównać do innych? Przeciwstawiana Jerzemu Owsiakowi organizacja Caritas Polska z otrzymanych 21 mln złotych wsparcia na własne koszty przeznacza 3,4 mln złotych. W przeliczeniu to 16 groszy z każdej pozyskanej złotówki. Dane ze sprawozdań finansowych pokazują wyjątkowo dobrą skuteczność WOŚP na tle innych dobrodziejów.



Piszę "dobrą", bo istnieją bardzo znane fundacje zużywające na koszty własne 20, a nawet 30 groszy z każdej pozyskanej złotówki. Do tego często epatują plakatami z chorymi dziećmi, wypłacają pracownikom nawet 100 tys. rocznie, a utrzymują, że świetnie gospodarują pieniędzmi. Takie ujęcie daje odpowiedź na pytanie, kto robi najlepszy użytek z zebranych pieniędzy. Bo czasem zamiast zatrudniać, można zmobilizować 120 tys. wolontariuszy (tylu pracowało na rzecz Orkiestry).

Podczas ostatniego finału dzień zbiórki zamknięto kwotą 62 mln zł, a do centrali wciąż spływają pieniądze z kończących się licytacji. To zapowiada rekordowy wynik, wyższy niż w styczniu 2016 roku, kiedy WOŚP zebrał w sumie ponad 73 mln zł.

"Ile zarabia Owsiak i jego żona. DOKŁADNE DANE!"
To tytuł tekstu, który właśnie hula po sieci. Pracownik jednego z serwisów wziął na warsztat mój tekst z 2012 napisany we "Wprost", podrasował tytuł, opublikował najpierw w 2013 roku, a ponownie zaktualizował w 2015 roku. Tytuł to przepis na sensację i tysiące udostępnień. Poczułem się więc w obowiązku podać jeszcze raz te "dokładne dane". Po pięciu latach (!) wyglądają tak:
Roczne koszty trzyosobowego zarządu fundacji wyniosły ostatnio 159 tys. złotych. Przy czym sam Jerzy Owsiak za pracę w fundacji nie otrzymuje nic. Dokładnie zero, ponieważ utrzymuje się z działalności firmy producenckiej. Podobnie pozostali członkowie zarządu: Lidia Niedźwiedzka-Owsiak oraz Piotr Burczyński.

– WOŚP płaci jednak za pełnienie funkcji dyrektora do spraw medycznych – wyjaśnia Krzysztof Dobies, rzecznik prasowy WOŚP. Dodaje, że to osoba odpowiedzialna za realizację pięciu prowadzonych programów medycznych i przetargi na sprzęt. Tę funkcję sprawuje Lidia Niedźwiedzka-Owsiak.
Krzysztof Dobies
Rzecznik prasowy WOŚP

Ma z tego tytułu umowę o pracę, zakres obowiązków, zakres odpowiedzialności, oraz także wynagrodzenie. Przy czym muszę od razu zaznaczyć, że podana w sprawozdaniu suma to całość kosztów brutto związanych z zatrudnieniem pracownika.

Kwota 159 tys. zł rocznie może robić wrażenie. Jednak gdybyście w banku poprosili o zarządzanie 60-70 milionowym majątkiem, zapewniam, że prywatny doradca weźmie więcej. Do czego ten dyrektor? Ważniejsze od kosztów jest to,co Fundacja otrzymuje w zamian.
Krzysztof Dobies
Rzecznik prasowy WOŚP

Dzięki skali zamówień i naciskowi na konkurs ofert ceny uzyskiwane przez WOŚP przy zakupie wyposażenia medycznego są przeważnie niższe w granicach 15-30 proc. od średnich cen obowiązujących na rynku. Kiedy więc mówimy o tym, iż w swojej historii Fundacja WOŚP wydała na sprzęt medyczny przekazany do polskich szpitali kwotę 720 mln zł, to możemy śmiało szacować, iż jego realna, rynkowa wartość przekracza 1 mld złotych.

Takich warunków nie ma żaden szpital w Polsce, ani nawet Ministerstwo Zdrowia. WOŚP ma nie tylko dobre ceny , ale także wydłużony okres gwarancji, rozbudowane pakiety szkoleniowe oraz przynajmniej kilkumiesięczne zapasy materiałów zużywalnych. Oznacza to realne podniesienie wartości zakupu o kolejne 10 procent.

Pracownicy, nie wolontariusze
Jedynym pozytywnym efektem trwającej od lat nagonki na Jerzego Owsiaka jest to, że fundacja wyjątkowo precyzyjne spowiada się z każdej wydanej złotówki. Podaje więc, że zatrudnia 22 osoby w administracji oraz biurze, a 10 osób to pracownicy medyczni. Łączny koszt ich utrzymania to 2,8 mln. Co w przybliżeniu daje kwotę niecałych 4 tys. złotych pensji miesięcznie netto.

Najważniejsza informacja jest taka, że zgodnie z ustawą o zbiórkach publicznych środki zebrane w ramach zbiórki pod tytułem “Finał WOŚP” w całości muszą być przeznaczone na cele zbiórki. Oznacza to, że pieniądze z puszek nie są wystrzeliwane w powietrze wraz z fajerwerkami "Światełka do nieba". Całość kosztów organizacji imprez Finału pokrywają sponsorzy. Ich wkład to dokładnie 6,5 mln złotych, czyli więcej niż koszty administracyjne fundacji.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...