Robert Biedroń zaatakował dziecko, bo nie mógł się "oprzeć pokusie". Czy to już język nienawiści

Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota
Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota Fot. Robert Biedroń / Agencja Gazeta
Ruch Palikota promuje tolerancję i postępowość. Chwała mu za to. Zdarza się, że w zamian posłowie tej partii są obiektem brutalnych i haniebnych ataków. Ale ich riposty są nie mniej skandaliczne. Właśnie zachował się tak Robert Biedroń.

Robert Biedroń, poseł Ruchu Palikota, jest homoseksualistą i aktywistą środowiska LGTB. Nic więc dziwnego, że się oburzył, jak otrzymał mało poetycką wiadomość: "Odbyt jest do sr***a, nie do jeb***a". Jednak, o ile jego światopogląd nie nakazuje mu przebaczać, to jako przedstawiciel narodu i członek partii postępowej nie powinien odpowiadać w podobny sposób. Biedroń zachował się inaczej i postanowił się zemścić. Udostępnił zdjęcie chłopczyka, prawdopodobnie syna autora obelżywej wiadomości, z wizerunkiem Maryi w tle, na swoim profilu na Facebooku opatrując go komentarzem: „nie mogłem się oprzeć pokusie prezentacji owego zdjęcia...". Dodajmy do tego, że Biedroń ma 5000 znajomych na FB i tym samym im wszystkim (oraz innym) udostępnił to zdjęcie niewinnego dziecka.



Przypomina to trochę czasy totalitarne, kiedy za wykroczenie jednego osobnika mogła zapłacić cała jego rodzina. Taka sobie odpowiedzialność zbiorowa. Oczywiście, w tym przypadku sytuacja jest znacznie mniej poważna, ale zasada jest ta sama.

Biedroń powinien był po prostu zignorować tę debilną wiadomość. Podsycanie konfliktu niczemu nie służy. Czy zastanowił się nad konsekwencjami własnego działania? Przecież to właśnie przez tego rodzaju wypowiedzi osoby o inklinacjach homofobicznych mają teraz pretekst ku temu, żeby ostro krytykować homoseksualistów. Oczywiście, komentarz Biedronia nie ma nic wspólnego z tym, że jest gejem, ale zaraz jego przeciwnicy stwierdzą, że to wszyscy geje tak się zachowują i dlatego trzeba ich ukatrupić.

Jeżeli poseł chce szacunku dla siebie i całej swojej mniejszości seksualnej, powinien pokazać przykład szanując wszystkich innych ludzi. A nie czekać, aż to oni zaczną go tolerować, żeby im się odwdzięczyć tym samym.

Nie pierwszy raz widzimy, że tolerancja Ruchu Palikota ma dwa oblicza. Weźmy na przykład jego postulat świeckiego państwa. Zdjęcie krzyży z sali sejmowej, zlikwidowanie funduszu kościelnego i lekcji religii w szkołach publicznych rzeczywiście wpisuje się w realizację tego postulatu. Ale laickość zakłada też neutralność światopoglądową państwa, czyli niewypowiadanie się osób publicznych o Kościele ani w negatywny, ani w pozytywny sposób. Antyklerykalizm stoi więc w sprzeczności ze świeckością państwa w różnym stopniu co wyznaniowość. Świeckość jest złotym środkiem.

Neutralność światopoglądowa zakłada też szacunek dla każdej religii. A Ruch Palikota swoimi licznymi ironicznymi wypowiedziami na temat Kościoła pokazuje, że nie spełnia tego wymogu odnośnie katolików. Przypomnijmy tutaj chociażby wypowiedź posła Ruchu Palikota, byłego księdza, Romana Kotlińskiego, w której celowo używał typowego języka duchownego, żeby ponabijać się z Kościoła.

W sumie, jakby nie spojrzeć, to teoretycznie duża część poglądów Kościoła katolickiego i liberalnej lewicy, teoretycznie jest zbieżna. Przecież Watykan również opowiada się za solidarnością społeczną, tolerancją i uszanowaniem praw jednostki. Tłumaczy to, że w niektórych państwach Ameryki Łacińskiej Kościół bardziej sympatyzuje z lewicą. Zgoda, w przypadku homoseksualistów katolicy mają inne podejście, ale w ich religii również należy się szacunek dla gejów i lesbijek.

To więc nie idee, a konkretne zachowania poszczególnych ludzi prowadzą do ostrych kłótni i języka nienawiści. Apeluję do Ruchu Palikota, aby zmienił swoje podejście do pewnych spraw!
Trwa ładowanie komentarzy...