Ale Bareja. Nie uwierzycie jak Główny Inspektorat Transportu Drogowego wyjaśnił kierowcy, czemu nie umorzy postępowania

Takiej odpowiedzi kierowca chyba się nie spodziewał.
Takiej odpowiedzi kierowca chyba się nie spodziewał. Fot. Tomasz Fritz / Agencja Gazeta
To miał być zwykły wniosek o umorzenie postępowania. Kierowca, który został przyłapany przez fotoradar, otrzymał z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego odpowiedź, która rozkłada na łopatki. Inspektorat nie może umorzyć postępowania, ponieważ… nie może go wszczynać – informuje serwis anuluj-mandat.pl. A to oznacza, że Inspektorat nie może również wystawiać mandatów. Co oczywiście cały czas się dzieje.

Daliście się kiedyś "sfotografować"? Po pewnym czasie na wasz adres przychodzi list, ale w nim mandatu nie ma. Zamiast tego każdy przyłapany na przekroczeniu prędkości kierowca otrzymuje pismo, w którym ma wyjawić, kto był kierowcą samochodu w chwili popełnienia wykroczenia. Może np. przyznać się do kierowania bądź podać dane innego kierowcy.

Tymczasem w piśmie, które kierowca otrzymał od GITD, czytamy: "podstawą odrzucenia wniosku jest fakt, iż Główny Inspektor Transportu Drogowego nie ma uprawnień do umorzenia jakiegokolwiek postępowania w sprawie o wykroczenie, bowiem nie ma uprawnień do jego wszczęcia".

Co to oznacza? Że GITD nie ma prawa do rozsyłania wezwań do wskazania kierującego czy wezwań do przesłuchania świadka. A skoro Inspektorat nie może wszcząć postępowania wykroczeniowego, to tym bardziej nie może karać mandatami. Bo po prostu nie ma podstaw do tego. A raczej nie powinien mieć.

REWELA! GITD oficjalnie przyznało, że nie ma uprawnień do karania mandatami. Postanowienie na wniosek Anuluj-Mandat.pl ...

Opublikowany przez Anuluj Mandat na 17 marca 2017
Serwis anuluj-mandat.pl nazywa tę sytuację "jawnym wyłudzeniem lub jego próbą", a dodatkowo "przestępstwem z art. 231 kk nadużycia władzy na szkodę obywatela – do czego sami się tutaj przyznali".

Dlaczego tak się dzieje? To z powodu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 26 kwietnia zeszłego roku. Wtedy wygasły uprawnienia Inspektoratu do pozyskiwania, przetwarzania i wykorzystywania danych osobowych. W polskim prawie nie ma bowiem wszczynania sprawy o wykroczenie przez sąd z urzędu. Najpierw musi być wszczęte postępowanie przez organ uprawniony, co w postępowaniu uproszczonym, czyli mandatowym, kończy się ukaraniem mandatem. Bez tego postępowania nie można ustalać sprawców, a GITD nie ma do tego prawa.

W tej sytuacji przypomina się fenomen Yanosika. Jak pisaliśmy w naTemat, ta aplikacja informująca kierowców m.in. o radarach bije rekordy popularności.

Aktualizacja: kilka dni po publikacji tekstu w celu sprostowania napisał do nas Główny Inspektorat Transportu Drogowego, według którego cytowany przez nas materiał zawiera "nieprawdziwe informacje, które nie znajdują odzwierciedlenia w obowiązującym prawie oraz wprowadzają opinie publiczną w błąd".

Komunikat GITD:

Główny Inspektorat Transportu Drogowego ma pełne uprawnienia mandatowe w stosunku do sprawców wykroczeń fotoradarowych (§ 2 rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 29 czerwca 2011 r. w sprawie nadania inspektorom Inspekcji Transportu Drogowego oraz pracownikom Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego uprawnień do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (Dz.U. z 2013r., poz. 1330 j.t.)).

Postępowanie w sprawie o wykroczenie wszczyna wyłącznie sąd po zakończeniu czynności wyjaśniających (art. 59 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia). Czynności wyjaśniające nie podlegają umorzeniu.

W sprawie o wykroczenie ujawnione z wykorzystaniem urządzenia rejestrującego Główny Inspektorat Transportu Drogowego nie ma uprawnień do wszczęcia postępowania, jednak przed sądowym wszczęciem postępowania ma obowiązek przeprowadzić czynności wyjaśniające i może skierować sprawę do sądu lub zakończyć ją nałożeniem grzywny w drodze mandatu karnego.

Źródło: anuluj-mandat.pl

Napisz do autora: piotr.rodzik@natemat.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...