17 słów czystej kpiny z Polaków. Minister Szyszko "wytłumaczył się" z afery z listem od córki leśnika

Minister Szyszko "wytłumaczył się" z koperty i córki leśniczego.
Minister Szyszko "wytłumaczył się" z koperty i córki leśniczego. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Coś, co jeszcze kilkanaście miesięcy temu wydawało się niemożliwe, dziś niestety staje się normą. Afera z ministrem Szyszką, który wręcza ministrowi Błaszczakowi "list od córki leśnika" to kwintesencja rządów PiS. Tłumaczenia polityków są istną wisienką na torcie, bo – powiedzmy sobie wprost – robią z Polaków idiotów. Ze sprawy właśnie "wytłumaczył się" minister Szyszko.

Co było w kopercie? Od kogo był list? Dlaczego miał trafić do rąk własnych ministra spraw wewnętrznych i administracji? Dlaczego z pominięciem drogi urzędowej załatwia się prywatne sprawy? Dlaczego minister europejskiego kraju jest pośrednikiem w prywatnej sprawie nie wiadomo kogo (no dobra, wiadomo, córki leśnika)? To tylko niektóre z serii pytań, które cisną się na usta po tym, jak kamera Polsatu przyłapała dwójkę ministrów tuż przed posiedzeniem rządu.



Najpierw ze sprawy tłumaczył się resort Błaszczaka, który przynajmniej próbował zachować się przyzwoicie i nie chciał robić tego publicznie (na oczach całej Polski). Jan Szyszko takimi rzeczami się nie przejmował i przed kamerami załatwiał swoje. Teraz w końcu odniósł się do sprawy, lecz naiwni ci, którzy liczyli na jakiekolwiek słowa wyjaśnienia lub przyznanie się do błędu. Sprawa, za którą w innych krajach minister mógłby pożegnać się z teką, tutaj są kwitowane tak:
I po sprawie, prawda? No właśnie nie panie ministrze. No właśnie nie.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...