Prawo i Sprawiedliwość przebudowuje policję na własne potrzeby.
Prawo i Sprawiedliwość przebudowuje policję na własne potrzeby. Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

Takiego upolitycznienia policji jeszcze nie było – powiedział w magazynie "Czarno na białym” w TVN24 były funkcjonariusz policji z wieloletnim stażem. On – tak jak tysiące innych policjantów – został zmuszony do odejścia w wyniku polityki kadrowej PiS.

REKLAMA
Od nadejścia "dobrej zmiany" z policją pożegnało się aż 6 tysięcy funkcjonariuszy najróżniejszego szczebla – od szczytu formacji aż do jego samego dołu. Za każdym razem scenariusz jest ten sam – szantaż, a motywacja jest politycznego.
– Jadę do niego (do przełożonego – red.), a on: muszę cię odwołać. No, siła wyższa – opowiada jeden z anonimowych rozmówców Leszka Dawidowicza. – To jest miło powiedziane: płacę ci tutaj i wyp******aj – dodaje. Funkcjonariuszy do odejścia zachęca się bowiem dodatkiem finansowym. Jak odmówią, potem i tak wylatują, ale już bez pieniędzy.
– Decyzje wymusza się szantażem. Przyjeżdża kontrola, sprawdza się wszystko. Toczy złośliwe postępowanie – opowiada kolejny funkcjonariusz. – Nie pozwolił mi się nawet pożegnać z jednostką, miałem już nigdy nie wracać – dodaje kolejny zwolniony.
Kluczem do sukcesu w formacji są teraz nie umiejętności czy doświadczenie, a polityczne powiązania. Wygląda to tak na każdym szczeblu. Tak opisuje to były policjant na poziomie wojewódzkim: – Zbierają się najważniejsi działacze PiS. No i teraz pytanie. jakie mają przełożenie Błaszczak i Zieliński. Jak mocno naciskają, żeby ich ludzie zostali komendantami.
– Nie ma innej możliwości, jak przypięcie się do polityka. Nieważne jest doświadczenie, wiedza czy umiejętności. Jest wiele takich przypadków – dodaje inny.
To wszystko oczywiście kosztuje pieniądze. W 2016 roku rewolucja kadrowa w polskiej policji kosztowała dwukrotnie więcej, niż zakładano. Budżet "na odejścia" wynosił 55 mln zł. Trzeba było go powiększyć do 110 mln zł.
– To krucjata kadrowa. Wyrzucono, nie zwolniono, przymusowo zmuszono te osoby do odejścia z policji – powiedział w programie Andrzej Szary, Przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów województwa wielkopolskiego.
Oczywiście w takiej sytuacji atmosfera w formacji jest fatalna. A cierpi cała policja. – Nie ma mowy o pracy sensownej. Wszyscy siedzą, trzymają się za stołki – mówi anonimowo były policjant.
Źródło: TVN24