"Aferzysta". Tata w gałę, córka w reklamę. Oto opowieść o człowieku, który robi interesy z TVP

Jeden z podejrzanych w sprawie afery podsłuchowej robi z telewizją publiczną interesy. W dodatku zatrudnia swoja córkę na etacie w jednym z biur na Woronicza.
Jeden z podejrzanych w sprawie afery podsłuchowej robi z telewizją publiczną interesy. W dodatku zatrudnia swoja córkę na etacie w jednym z biur na Woronicza. Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta
Każdego dnia przekonujemy się, że dobra zmiana wcale nie jest taka dobra dla telewizji publicznej. Programy informacyjne to tuba propagandowa partii rządzącej, spada oglądalność więc i cena reklam spada na łeb na szyję. Ale – jak wynika z doniesień "Newsweeka" – to zupełnie nie przeszkadza władzom TVP w robieniu interesów z bydgoskim aferzystą Marcinem Waszczeniukiem, bardzo blisko związanym z aferą podsłuchową, która wykończyła rząd Platformy Obywatelskiej.

Wojciech Cieśla i Michał Krzymowski w najnowszym numerze "Newsweeka" w artykule zatytułowanym "Aferzysta w TVP" opisują, jak telewizja publiczna korzysta z usług bydgoskiego biznesmena oraz jego córki, zupełnie "przypadkiem" zatrudnionej w biurze Reklamy i Promocji w budynku przy Woronicza 17.



Najpierw przypomnienie: w czerwcu 2014 roku agenci CBŚ wyprowadzają w kajdankach dyrektora generalnego Składów Węgla Marcina Waszczeniuka. Jest podejrzany o poważne przekręty w spółce. Waszczeniuk – podobnie jak jego partner biznesowy, nieprawomocnie skazany w tzw. aferze taśmowej Marek Falenta – ma manię podsłuchiwania. Do czasu swego aresztowania nagrywa w Składach wszystko i wszystkich: pracowników, kontrahentów, gości. Kilkanaście dni po zatrzymaniu Waszczeniuka, wybucha afera podsłuchowa, która zdemoluje rząd Platformy Obywatelskiej. Wraz z Falentą dzielą się wiedzą zdobytą dzięki posłuchom, wspierają się także w czasie zakładania posłuchów czy aresztowania żony Waszczeniuka. Jednak pobyt w więzieniu i zarzuty prokuratorskie nie przeszkadzają mu z zakładaniu nowych firm, tym razem zajmujących się produkcją programów telewizyjnych.
W 2016 roku, już kilka miesięcy po wyjściu z więzienia, Waszczeniuk zaczyna się pojawiać w gmachu TVP na Woronicza. Prowadzi negocjacje w sprawie produkowanego przez swoją nową spółkę Ecometras programu „E-Sport Planet” o grach komputerowych i nowych technologiach. W styczniu 2017 r. TVP kupuje prawa do 24 odcinków cyklu, program pojawia się w TVP3 i TVP Sport. W dodatku, pod koniec września ubiegłego roku, etat w Biurze Reklamy i Promocji TVP dostaje 20-letnia Maja Waszczeniuk, studentka psychologii, prywatnie córka Marcina Waszeniuka. A wszystko to za wiedzą prezesa TVP Jacka Kurskiego.

W zatrudnianiu rodziny i kupowaniu przez TVP cyklu o grach komputerowych (oficjalnie za symboliczną złotówkę) zupełnie nie przeszkadza fakt, że Marcin Waszczeniuk jest winien telewizji publicznej ponad 2 miliony złotych, jeszcze z czasów reklam Składów Węgla. A o wszystkich przekrętach i długach biznesmena wie... telewizja publiczna, która – jak pisze "Newsweek" – otwarcie się do twego przyznaje.

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika "Newsweek".
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...