E-papieros. Ulga czy przekleństwo dla palacza?

Zdrowszy, nie uzależnia, nie szkodzi innym, wygodniejszy, bardziej ekstrawagancki - czy taki naprawdę jest e-papieros? Na czym polega ich szkodliwość?

E-papieros i szkodliwość. Czy papieros elektroniczny jest całkowicie bezpieczny?
E-papieros i szkodliwość. Czy papieros elektroniczny jest całkowicie bezpieczny? flickr.com
Pewien amerykański naukowiec opowiedział na blogu taką oto historię. Siedział w poczekalni lotniska Houston czekając na swój lot, kiedy krzesełko obok zajął gruby mężczyzna. Facet wyjął z kieszeni paczkę papierosów, odpalił jednego i zaciągnął się z rozkoszą. Naukowiec był zdziwiony (palenie na lotnisku wzbronione od lat), zdziwiona była też pani z obsługi lotniska, która nakazała delikwentowi natychmiast papierosy zgasić. Ten z satysfakcją stwierdził, że mu wolno, bo to tylko e-papieros. W odpowiedzi usłyszał: i co z tego, e-papierosy szkodzą, są równie niemile widziane jak klasyczne. Dziwne? Nie, bo mit o cudownych właściwościach e-papierosa kruszą naukowcy na całym świecie.

E-papieros został opatentowany w latach 60., ale dopiero od niespełna 10 lat jest powszechnie używany jako zastępca klasycznego "szluga". Wyglądem przypomina dymiący długopis - to podłużna tubka, w której umieszczono baterię, pojemnik z płynem odpowiadającym za smak i zawartość nikotyny oraz małe urządzenie, które zamienia płyn w parę wodną wdychaną potem przez e-palacza. Zdrowszy, nie uzależnia, nie szkodzi innym, wygodniejszy, bardziej ekstrawagancki - wymieniają jego zalety fani.

Brzmi pięknie, ale jak się okazuje te zalety dość łatwo można podważyć. Być może e-papieros jest wygodniejszy i ekstrawagancki, ale w porównaniu z konwencjonalnym papierosem wcale nie okazuje się dużo bardziej zdrowszy i mniej szkodliwy dla otoczenia. Czy e-papieros szkodzi zdrowiu palacza? Tak, choć oczywiście mniej niż zwykłe papierosy.

Przeczytaj i zobacz: Seks, elektroniczne papierosy i marketing. Żenująca reklama z Lubaszenką podbija Internet

Mit nr 1: E-papieros pomaga zerwać z nikotynowym nałogiem
Koronnym argumentem wielbicieli puszczania "elektronicznego dymka" jest to, że to po prostu świetna terapia pozwalająca wyzwolić się z nałogu. Prawda jest trochę inna. Elektroniczne fajki mogą zawierać dwukrotnie większą dawkę nikotyny niż np. popularny w terapii antynikotynowej inhalator. Nawet w tych reklamowanych jako "beznikotynowe" albo "mentolowe" znajdują się spore dawki szkodliwej nikotyny.

Mit nr 2: E-papieros nie uzależnia
To, że paląc e-papierosa możemy się obejść od tej klasycznej wersji nie oznacza, że nie jesteśmy uzależnieni od nikotyny. "Dymiące długopisy" zawierające nikotynę silnie uzależniają.

Mit nr 3: E-papieros nie powoduje problemu biernego palenia
Przy spalaniu tytoniu powstaje silnie rakotwórcza substancja nitrozoamina, której szkodliwość jest bezsprzeczna. Niektórzy producenci e-papierosów dodają do wkładów podobną esencję, która potem wydychana jest przez użytkownika w postaci pary wodnej. Ryzyko zachorowania biernych palaczy jest mniejsze niż w przypadku papierosów, ale większe niż gdyby w ogóle pary z e-papierosa nie wdychali.

Mitr nr 4: E-papieros nie szkodzi zdrowiu palacza
Zawiera nikotynę więc szkodzi. Lista możliwych dolegliwości jest długa, począwszy od zawrotów głowy i bólu mięśni, przez arytmię serca i nadciśnienie, skończywszy na trwałych uszkodzeniach mózgu i ataku serca.

Co powinien zrobić palacz jeśli chce skończyć z nałogiem? Najpierw powinien udać się do lekarza i podjąć odpowiednie leczenie. Wszystkie terapie antynikotynowe są skuteczne, jeśli stosuje się je odpowiednio. A co to znaczy "odpowiednio"? Przede wszystkim tak, by e-papierosy, ale także plastry czy inhalatory stały się środkiem do wyjścia z nałogu, a nie tylko wymówką i stałym zastępstwem dla dymiącego papierosa.

Przeczytaj także: Dyskusja o marihuanie u Hanny Lis: Drzwiami do cięższego uzależnienia nie jest marihuana, ale nikotyna

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PapierosyNaukaE-papierosyZdrowie

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej