Tragiczna w skutkach wojna dwóch wsi w Wigilię. Spotkali się w połowie drogi

Kościół św. Jana Chrzciciela w Janikowie w Kujawsko-Pomorskiem
Kościół św. Jana Chrzciciela w Janikowie w Kujawsko-Pomorskiem Wikipedia
Niestety, świąteczny czas nie dla wszystkich oznacza pojednanie. Do tragicznych w skutkach wydarzeń doszło pomiędzy mieszkańcami dwóch wsi w województwie kujawsko-pomorskim. Zaczęło się od niewinnego konfliktu dwóch mężczyzn z miejscowości Janikowo i Złotniki Kujawskie.

Postanowili więc w Wigilię "wreszcie się rozmówić". W tym celu spotkali się w połowie drogi między miejscowościami, pod lasem w Jordanowie. Problem w tym, że obaj przyjechali na miejsce spotkania w asyście kolegów. Łącznie w krwawej wojnie brało udział 16 osób.

Według informacji "Super Expressu" grupa z Janikowa była uzbrojona w kije bejsbolowe, sztachety, siekiery i noże. Dla 29-letniego Przemysława Matysiaka bitwa skończyła się śmiertelnie. Jego matka nad ranem dowiedziała się, że syn nie żyje. Został znaleziony martwy na miejscu bijatyki. – Nie wiem, po co tam pojechał, nie mówił – powiedziała "SE" Joanna Matysiak ze Złotnik Kujawskich. Dopiero po świętach w środę w pobliskim stawie znaleziono zwłoki 25-latka Mateusza S. Na jego ciele nie było ran, miał tylko podbite oko. Nie wiadomo, czy zmarł na skutek utonięcia czy wyziębienia.

Najbardziej aktywni uczestnicy bójki uciekli, możliwe, że wyjechali z kraju. Według informacji śledczych, które przytacza gazeta, kilka osób biorących udział w bitwie mieszkało na stałe za granicą, a do Polski przyjechali jedynie na święta.

źródło: "Super Express"
Trwa ładowanie komentarzy...