
Sąd Najwyższy w trzech uchwałach stwierdził, ze rodzinom osób mocno poszkodowanych m.in. w wypadkach komunikacyjnych należą się odszkodowania. To, co z pewnością spodoba się bliskim takim osób, będzie jednak koszmarem polskich kierowców. Zakłady ubezpieczeniowe nie są gotowe na takie zobowiązania. Mówi się nawet o 25-procentowych podwyżkach składek – podaje serwis Moto.pl.
REKLAMA
Sędziowie SN zdecydowali, że sądy niższych instancji mogą przyznać zadośćuczynienie za krzywdę najbliższym poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego uszczerbku na zdrowiu. Chodzi m.in. o takie przypadki, w których członek rodziny jest np. w stanie wegetatywnym.
Polskie sądy w takich sprawach do tej pory dawały rozbieżne wyroki. Sąd Najwyższy dzięki swoim uchwałom ujednolicił orzecznictwo w tej kwestii. – Dzięki temu rodzinom poszkodowanych, tak ciężko doświadczonym przez los, będzie łatwiej uzyskać zadośćuczynienie – komentuje Aleksandra Wiktorow, Rzecznik Finansowy.
Z takiego obrotu spraw nie są jednak zadowoleni ubezpieczyciele. Z danych "Dziennika Ubezpieczeniowego" wynika, że aż 11 ubezpieczycielom reprezentującym 60 proc. rynku może grozić niewypłacalność. Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegała bowiem Sąd Najwyższy, że składki były do tej pory kalkulowane bez uwzględnienia omawianych zadośćuczynień. Tak samo nie ma na nich pieniędzy w rezerwach ubezpieczycieli.
W praktyce odbije się to więc na kierowcach. Według KNF nowe orzecznictwo będzie kosztować branżę ok. 2,5-3,3 mld zł. To z kolei przełożyć się może nawet na 15-25 proc. podwyżki.
W naTemat pisaliśmy, jak w ostatnich latach podrożały składki OC. Rekordzista płacił 800 zł, a po podwyżce zażądano od niego... 13,5 tysiąca zł.
źródło: moto.pl
