POPULARNE Cukiernik ujawnia prawdę o chemii w ciastkach

Pisarz Jerzy Pilch otwarcie opowiada o życiu z chorobą Parkinsona

Jerzy Pilch w rozmowie z Kazimierą Szczuką w "Gali" opowiada o chorobie Parkinsona, którą częściowo opisał w swojej książce "Dziennik".

Pisarz Jerzy Pilch
Pisarz Jerzy Pilch Fot. Michal Mutor / Agencja Gazeta
Choroba Parkinsona to w naszej kulturze choroba kojarząca się ze wstydem. To jedno. Drugim problem jest po prostu brak wiedzy na jej temat. Zamiast niej w społeczeństwie funkcjonuje wiele mitów. No i jeszcze wspomnienie przefiltrowanych przez telewizję i Watykan migawek uśmiechniętego papieża Jana Pawła II.

Choroba zaczyna się od lekkiego drżenia rąk, a potem powoli zabiera człowiekowi kontrolę nad jego własnym ciałem i umysłem.

Przeczytaj także: Kazik, Kora, Jolanta Fraszyńska - gwiazdy publicznie o swojej depresji. Tabu pada?

Coming out znanego parkinsonika może więc pomóc chorym. Bo autor takich książek jak "Spis cudzołożnic. Proza Podróżna", "Tezy o głupocie, piciu i umieraniu", czy "Pod Mocnym Aniołem" opowiada o swojej chorobie bez ogródek.

W wywiadzie czytamy, że Jerzy Pilch diagnozę poznał, po tym jak wyleczył się z alkoholizmu.

(…)po odstawieniu alkoholu drżenie rąk mija. Prędzej czy później, ale w końcu mija. Po pierwszym roku bez wódy usłyszałem od lekarzy, że niestety, to nie alkoholizm. U parkinsonika dygot narasta i nie ma na to sposobu.


Pisarz zauważa także, że nie ma u nas tradycji pisania o tak trudnych i osobistych sprawach jak choroba. I ta dyskrecja jest jeszcze dodatkowo uznawane za cnotę. Ale sam Pilch nie chce tego ukrywać:

(…)powściągliwość nigdy nie była moją mocną stroną, dlaczegoż miałbym być powściągliwy w stosunku do mojej choroby?


Jerzy Pilch traktuje też swoją chorobę jako… pisarską szansę. Mówi nawet o niej jako o darze:

(…)mam ją nie za pecha, ale za fart. Nie za dopust, ale za dar boży. Przy moim zapatrzeniu w siebie , skłonności do wiwisekcji taki temat spadł mi z nieba – w sensie ścisłym. A jak sądzę, wystarczająco jestem zdyscyplinowany i za bardzo doświadczony, by w jakąś bebechowatość popadać.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Zdrowie

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej