Pilot powiedział prawdę o toaletach w samolotach i od dziś będzie mi się dziwnie latać

Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć. Tak jest też w przypadku czystości na pokładach samolotów.
Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć. Tak jest też w przypadku czystości na pokładach samolotów. Fot. wikipedia.org/ CC0
Jeśli kiedykolwiek lecieliście samolotem, pewnie wiecie jak wyglądają toalety na pokładzie. Jedna maszyna potrafi zrobić w ciągu doby kilka kursów, a ekipy sprzątające mają kilkanaście minut na "ogarnięcie" całej maszyny. I trzeba przyznać, że na pierwszy rzut oka jest czysto. Jak się okazuje, tylko na pierwszy...

Powiedzmy to sobie szczerze: podczas lotu nie zastanawiamy się nad czystością w kabinie pasażerskiej. Ani w toalecie. Nawet gdy nie boimy się latać, taka podróż nie jest niczym, przesadnie komfortowym, a jedzenie czy korzystanie z ubikacji staramy się "załatwić" w miarę sprawnie.

Są jednak i tacy, którym stanie na pokładowym korytarzu nie przeszkadza, tak samo jak przeciskanie się w nim z wózkiem stewardes. Bywają także tacy, którzy lubią, aby ich stopy w samolocie miały chwilę oddechu i spacerują po pokładzie w samych skarpetkach. I chodzą w nich także do toalety. A to błąd. I to duży.

Chodzenie w skarpetkach
Na temat pracy stewardes, pilotów i pracowników naziemnej obsługi samolotów od zawsze krążą historie, które delikatnie mówiąc, nie zachęcają do odbywania podróży samolotem. Sporo ciekawych rzeczy pokazał niedawny artykuł w "Dużym Formacie", w którym piloci opowiadają o kulisach swojego zawodu, tego co dzieje się w kokpicie oraz w kabinie.

Na krótszych trasach piloci potrafią powstrzymać się od załatwiania potrzeb. Niektórzy dlatego, że w samolotach nie zawsze jest czysto. Dla Jerzego ludzie chodzący do łazienki w samolocie bez butów mają za dużo odwagi lub za mało wyobraźni.

W tym momencie wszystkim, którzy mają w zwyczaju beztrosko przechadzać się w samych skarpetkach, powinna "zapalić" się lampka ostrzegawcza. Dlaczego chodzenie w skarpetkach po kabinie pasażerskiej, a szczególnie do toalety miałoby być odwagą lub brakiem wyobraźni? W dalszej części rozmowy z pilotami, pojawia się na to pytanie odpowiedź. I jest ona równie oburzająca, co obrzydliwa.


– Połowa toalet na koniec lotu bywa nieczynna, bo nie da się ich posprzątać w powietrzu. Wszystkie wykładziny są zrobione z tak dobrego materiału, że tego nie widać i nie czuć, ale płyną moczem. Sprzątacze to zmywają, ale nie sterylizują, a ta sama maszyna leci potem na trasie w innej części świata – mówi jeden z pilotów.

I dodaje: – Nie wiadomo, czy nasz samolot na Korfu nie był wczoraj w Akrze, gdzie mutują zupełnie inne wirusy. Nieprzypadkowo filmy o epidemiach zawsze zaczynają się w samolotach.

Wątek pokładowych toalet pojawił się także we wpisie stewardesy z jednej z amerykańskich linii lotniczych, który pojawił się w serwisie Quora. – "Wchodzę do pokładowych toalet tylko w ostateczności lub gdy muszę umyć ręce. Jeśli to krótki lot i wiem, że niebawem opuszczę samolot, zdecydowanie wolę poczekać i skorzystać z toalety na lotnisku" – pisała.

Broń Boże nigdy nie pijcie też wody z kranu w toalecie. Niepochlebne opinie krążą także o jednorazowych kocach, które jednorazowymi nie są, czy o jedzeniu, które zahibernowane miesiącami czeka w magazynach na swoją kolej. Choć grzechy w tej materii są po obu stronach – zarówno obsługi jak i pasażerów.

Pasażerowie
Oczywiście, bałagan w samolotach nie robi się sam. – Podczas mojego ostatniego lotu mama siedząca dwa rzędy przede mną postanowiła przewinąć dziecko w kabinie. Nie w toalecie, ale na siedzeniu obok. Do lądowania była jeszcze godzina i rozumiem, że dziecko trzeba przewinąć, ale nie wśród ponad setki pasażerów! – mówi mi Karolina, która niedawno leciała z warszawskiego lotniska do stolicy Katalonii.

Jak dodaje, matka zrobiła to tak sprawnie i szybko, że obsługa nie zdążyła zauważyć, ale bez względu na to, ile by to trwało, to zachowanie do higienicznych nie należy. Bez trudu można znaleźć krytyczne opinie na temat czystości w samolotach. A dotyczy to głównie tanich linii, które aby zarobić, muszą ciąć czas przestoju swoich maszyn i załóg.
Jednak najwięcej zastrzeżeń budzą toalety. Bez trudu można natknąć się na sytuację, gdy pod koniec lotu, pokładowa toaleta jest nieczynna. Przeważnie spowodowane jest to niestosowaniem się pasażerów do zaleceń i ostrzeżeń. Toaleta może zapchać się zbyt dużą ilością... papieru toaletowego. O możliwych skutkach nie trzeba wspominać. W skrajnych przypadkach, pilot może być zmuszony do awaryjnego lądowania.

– Kiedyś mieliśmy godzinę opóźnienia przez zepsutą toaletę, aż w końcu obsługa powiedziała, że lecimy z niedziałającą i proszą, żeby potrzeby fizjologiczne załatwić na lotnisku. Na szczęście to tylko 1,5-godzinny lot – mówi Michał, który startował wtedy z Okęcia.

W takiej sytuacji pojawia się też pytanie o ilość toalet na pokładach samolotów. Ogólna zasada mówi, że jedna toaleta powinna przypadać średnio na 50 pasażerów. Jednak bardzo wiele razy można spotkać się z sytuacją, gdy w klasie ekonomicznej toaleta jest jedna, a pasażerów o wiele więcej niż ogólna średnia.

Jak wyglądają standardy?
Co prawda, jakiś czas temu Boeing – jeden z największych producentów samolotów na świcie zapowiedział, że w pokładowych toaletach będzie montował lampy UV, które bez użycia środków chemicznych będą sterylizować pomieszczenie. Są to na razie zapowiedzi, które gdyby nawet weszły do produkcji, pojawią się w fabrycznie nowych maszynach. Czyli dla przeciętnego pasażera nieczęsto.

A jak wygląda to w praktyce? Najpierw należy obalić wciąż krążący mit. Nieczystości nie są wypuszczane na zewnątrz maszyny, a zasysane pompą do zbiornika z tyłu maszyny (stąd ten przeraźliwy dźwięk). Dlaczego musi być tam pompa? W przypadku tradycyjnych syfonów, zmiany ciśnienia spowodowałyby wylanie się całej zawartości do pomieszczenia.

Po usunięciu ich z muszli, są one neutralizowane środkiem dezynfekcyjnym (kto pływał na jachcie lub mieszkał na kempingu ten zna niebieski neutralizator) i trafiają do niespełna 1000 litrowego zbiornika umieszczonego z tyłu maszyny. Po wylądowaniu, reszta należy już do naziemnej obsługi, która sprząta "ten bałagan" przy pomocy ciężarówki i kolejnej pompy. Doskonale widać to na poniższym filmie.
No dobrze, ale co z wnętrzem, z którym mamy przecież bezpośredni kontakt? Opinie osób, które pracowały przy sprzątaniu samolotów są zbieżne ze słowami pilotów. Na forach poświęconych pracy na lotnisku lub w komentarzach do ofert pracy w naziemnej obsłudze trudno znaleźć pozytywny opis tego, co dzieje się w kabinach pasażerskich między lotami.

Sprzęty typu odkurzacze itp. niesprawne. Ogólny brak sprzętu. Uwaga, jak będziecie lecieć samolotem to miejcie ze sobą chusteczki odkażające, bo sprzątanie samolotu polega na rozcieraniu i roznoszeniu syfu po całym samolocie z kibla na stoliki i tak dalej.


Sprzęt tragiczny. Sprzątaczka "odkurza" cały samolot zmiotką i szufelką a w najlepszym przypadku zwykłym domowym odkurzaczem.

Próbowaliśmy dowiedzieć się jak sprawa czystości na pokładach wygląda z punktu widzenia jednej z największych firm zajmujących się naziemną obsługą na lotniskach w całej Europie, a także kilku linii lotniczych. Na nasze pytania odpowiedział tylko LOT.

Linia utrzymuje, że po każdym locie wnętrze kabiny jest "odkurzane, stoliki przecierane, a toalety dokładnie czyszczone". W dodatku, raz na miesiąc na pokładach wykonywany jest tzw. deep cleaning, czyli sprzątania gruntowne. Wówczas wnętrze poddawane jest dokładnej dezynfekcji. Dotyczy to też toalet.
Co ciekawe, wszystko odbywa się przy pomocy specjalnych środków chemicznych, które spełniają wymagania producenta samolotu określonych w atestach.

Ostrożnie
Tyle oficjalnie. Jak widać, wersje linii lotniczych i pracowników na co dzień pracujących w maszynach znacznie się różnią. Podobnie jak w przypadku wszystkich publicznych toalet, także podczas podniebnej wizyty "tam, gdzie król chodzi piechotą" należy zachować "zasadę ograniczonego zaufania".

Nawet gdy czystość wydaje się nienaganna, nie ma się co łudzić, że w miejscu, w którym dziennie przewija się kilkaset osób, warunki będą sterylne. Wycieczki po pokładzie tylko w butach.
Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zmasowane podpalenia w Szwecji[/b]. Spłonęło blisko 90 samochodów

Zmasowane podpalenia w Szwecji. Spłonęło blisko 90 samochodów

No w końcu! [b]Znamy datę wyborów samorządowych[/b]

No w końcu! Znamy datę wyborów samorządowych

Michał BoniMichał Boni

15 sierpnia będziemy oglądali defiladowy przemarsz warszawską Wisłostradą wojsk różnych formacji z historii Polski. Wieść niesie, że będą oddziały z czasów Mieszka i Chrobrego, aż do najbardziej współczesnych. Takie defilady w sposób naturalny rodzą poczucie dumy. Pokazują najlepsze tradycje, dają siłę, wyzwalają emocje i budują tożsamość, polską tożsamość.