Inscenizacja wydarzeń z pierwszych dni II Wojny Światowej
Inscenizacja wydarzeń z pierwszych dni II Wojny Światowej Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

Poważną dyskusję wywołał nasz bloger Kamil Sipowicz, pisząc o "donosicielstwie Polaków" w czasie wojny. Powołując się na austriackiego historyka, sugeruje, że Polacy donosili najczęściej spośród wszystkich narodów okupowanej Europy. - Takie tezy są obrzydliwe - twierdzi Jan Żaryn z Instytutu Pamięci Narodowej.

REKLAMA
Kamil Sipowicz już na początku swojego kontrowersyjnego wpisu zapewnił, że jest gotowy na krytykę, która go może spotkać po publikacji. Polacy nie lubią gorzkiej części własnej historii. Sipowicz powołujący się na austriackiego historyka zaznaczył jednak, że nie przesądza, jak było, a jedynie przytacza tezę, którą należy sprawdzić.

W 2000 roku poznałem niemieckiego historyka – Michaela Federowitza. Publikował on kiedyś w naszym magazynie "Wprost". Otóż Federowitz powiedział mi, iż dotarł w Austrii do archiwum Gestapo. Jakież było jego zdumienie, gdy przeczytał, iż Gestapo skarży się na to, że w okupowanej Polsce otrzymują tak wiele donosów, iż nie są w stanie ich technicznie obrobić. Podobno w Polsce na głowę mieszkańca jest najwięcej donosów w całej okupowanej Europie. On sam jako Niemiec nie chciał się zająć głębiej tym tematem. Nie jest to wiedza zweryfikowana, powiadam. Jedynym narodem, który miałby prawo do zbadania źródeł są Polacy. I tu można mieć apel do IPN, bo to właśnie IPN powinien te podejrzenia zweryfikować. Nawet jeśli będzie to bolesna prawda, to musimy ją znać. CZYTAJ WIĘCEJ


O opinię poprosiliśmy Prof. Jana Żaryna z Instytutu Pamięci Narodowej. Według historyka, stawianie takich tez, zwłaszcza przez Austriaka, jest obrzydliwe.
Czy Polacy rzeczywiście byli największymi donosicielami w okupowanej Europie?
To obrzydliwa teza, biorąc pod uwagę kontekst historyczny. Społeczeństwo polskie musiało się konfrontować z totalitaryzmami zewnętrznymi. Nie było przecież tak, że sami wprowadziliśmy sobie wewnętrzną próbę moralnej etyki. Szczególnie Austriacy nie powinni stawiać takich tez, gdyż to oni byli w Rzeszy "dobrymi" gospodarzami.
Czy istnieją jakiekolwiek badania, które potrafiłyby jednoznacznie potwierdzić bądź zaprzeczyć tezie o polskim donosicielstwie?
Ja takich badań nie znam. Donosicielstwo niewątpliwie istniało jako zjawisko w całej okupowanej Europie i to istniało bardzo silnie. Był to wynik przede wszystkim niemieckiego prawa, które nakazywało donosicielstwo. Nakaz ten był obwarowany bardzo różnymi restrykcjami i karami. W normalnych warunkach państwa praworządnego państwo i władza nie żądają od obywatela donoszenia na innych. Tu mieliśmy do czynienia z nakazem donoszenia. Tak było zarówno w tym systemie totalitarnym, jak i później komunistycznym.
Czy to oznacza, że Polacy wyróżniali się pod tym względem na tle reszty państw europejskich?
Nie widzę dowodu, który mógłby to potwierdzić. Wiem natomiast na sto procent, że kary były w Polsce dużo bardziej surowe, niż w innych okupowanych państwach. Prawo niemieckie było u nas z roku na rok coraz bardziej restrykcyjne. Według mnie, to jest dowód na to, że Polacy nie donosili bardziej niż inni. Gdyby to robili, okupanci nie zaostrzali by kar za niedonoszenie. Donosicielstwo nie stało się normą. Należałoby zadać pytanie, dlaczego Niemcy zaostrzali kary?
Co zatem powstrzymywało Polaków przed donoszeniem, pomimo najcięższych kar w Europie?
Z mojej wiedzy historycznej wynika, że zjawisko wewnętrznej solidarności w Polsce było dużo bardziej dominujące, niż podporządkowanie się prawu niemieckiemu. To pokazuje również, jak duże było oddziaływanie równoległego prawa podziemnego, choć jego sankcjonowanie było nieporównywalnie trudniejsze do egzekwowania niż niemieckie.
Co sprawiało, że niektórzy Polacy jednak decydowali się na donoszenie? Chęć zarobku, czy ochrony własnego życia?
Jeśli donoszono, to dlatego, że zdecydowanie dominował strach. Polacy każdego dnia musieli konfrontować chęć obrony życia własnego i najbliższych z obroną przed staniem się świnią. Warto jednak pamiętać, że to nie była upragniona konfrontacja, a narzucona przez okupanta. Polacy sami nie wprowadzili się w stan dylematu.
Czy sytuacja zmieniła się po wojnie?
Niestety, po wojnie ten dylemat pozostał. Czasy stalinowskie okazały się być klasyczną powtórką okupacji niemieckiej, zawężoną do osób, które czynnie walczyły o niepodległość.

Polacy nie mają zatem powodu do wstydu?
Nacisk państw totalitarnych trwał w Polsce naprawdę długo i mocno oddziaływał na nasze społeczeństwo. Pomimo to, uważam, że wyszliśmy z tego zupełnie nieźle choć nie bez szkód.