
Poważną dyskusję wywołał nasz bloger Kamil Sipowicz, pisząc o "donosicielstwie Polaków" w czasie wojny. Powołując się na austriackiego historyka, sugeruje, że Polacy donosili najczęściej spośród wszystkich narodów okupowanej Europy. - Takie tezy są obrzydliwe - twierdzi Jan Żaryn z Instytutu Pamięci Narodowej.
W 2000 roku poznałem niemieckiego historyka – Michaela Federowitza. Publikował on kiedyś w naszym magazynie "Wprost". Otóż Federowitz powiedział mi, iż dotarł w Austrii do archiwum Gestapo. Jakież było jego zdumienie, gdy przeczytał, iż Gestapo skarży się na to, że w okupowanej Polsce otrzymują tak wiele donosów, iż nie są w stanie ich technicznie obrobić. Podobno w Polsce na głowę mieszkańca jest najwięcej donosów w całej okupowanej Europie. On sam jako Niemiec nie chciał się zająć głębiej tym tematem. Nie jest to wiedza zweryfikowana, powiadam. Jedynym narodem, który miałby prawo do zbadania źródeł są Polacy. I tu można mieć apel do IPN, bo to właśnie IPN powinien te podejrzenia zweryfikować. Nawet jeśli będzie to bolesna prawda, to musimy ją znać. CZYTAJ WIĘCEJ
O opinię poprosiliśmy Prof. Jana Żaryna z Instytutu Pamięci Narodowej. Według historyka, stawianie takich tez, zwłaszcza przez Austriaka, jest obrzydliwe.
Polacy nie mają zatem powodu do wstydu?

