Komuniści z Wyborczej kontra patriotyczni kibole, czyli 1 marca obchodzimy Dzień Wyklętych

Demonstracja kibiców Śląska Wrocław i Narodowego Odrodzenia Polski w dniu Żołnierzy Wyklętych 1 marca 2011 roku.
Demonstracja kibiców Śląska Wrocław i Narodowego Odrodzenia Polski w dniu Żołnierzy Wyklętych 1 marca 2011 roku. Fot. Krzysztof Gutkowski / Agencja Gazeta
W przeddzień Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych odżył dobrze znany spór. Kto się z kim spiera? Nic nowego - "Komuniści" z Gazety Wyborczej i "patriotyczni kibole" z prawicy. Jak zwykle przy okazji wszelkich świąt i rocznic.

Od 1 marca 2011 roku Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest obchodzony jako oficjalne święto państwowe. Tego dnia wspomnimy działaczy antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia, którzy w latach 40. i 50. walczyli z komunistyczną władzą. Obchody będą odbywały się w całej Polsce. Instytut Pamięci Narodowej już zapowiedział organizacje uroczystości m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Katowicach. Prezydent Bronisław Komorowski weźmie udział w uroczystościach na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie i złoży kwiaty pod tablicą pamiątkową na murze aresztu przy ul. Rakowieckiej.

Czy to kompletny obraz przygotowań do nadchodzącego święta? Nie, bo i tym razem nie obędzie się bez "polskiego piekiełka". Podniosłe obchody i uroczyste marsze to tylko jedna odsłona Dnia Wyklętych. Druga, znana z racji występowania przy okazji innych państwowych świąt i uroczystości, to odwieczny konflikt lewicy z prawicą. Bronią są tu oskarżenia i inwektywy, a kością niezgody nie tylko historia.

"Patriotyczny wrzask i szmira, historyczne prostactwo"
Gazeta Wyborcza na dwa dni przed 1 marca opublikowała tekst o tym, jak środowiska prawicowe i narodowe przygotowują się do obchodów Dnia Wyklętych. Dziennik pisze między innymi o Społecznym Komitecie Obchodów Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", w którym znaleźli się: Jan Żaryn z IPN, reżyserka Ewa Stankiewicz, Anita Czerwińska z Klubu "Gazety Polskiej" czy Andrzej Melak, brat zmarłego pod Smoleńskiem przedstawiciela Rodzin Katyńskich. "Chwilę po ukonstytuowaniu sprzymierzeni ogłosili mobilizację wśród polskich patriotów. Jak podkreślali, doświadczenia z 2011 r. nie dają nadziei, że obecne władze państwa i m.st. Warszawy nadadzą temu świętu odpowiednią rangę" - czytamy w "GW".


Media stronniczo pokazały wydarzenia w Święto Niepodległości. Raport KRRiT

Artykuł został opatrzony komentarzem Seweryna Blumsztajna (w PRL-u działacza Komitetu Obrony Robotników), który skorzystał z okazji, by skrytykować środowiska prawicowe. Już w tytule apeluje: "Zostawcie tych żołnierzy". Dalej pisze: "Zawsze ci sami: "żałobnicy smoleńscy", skrajna nacjonalistyczna prawica (ONR, Młodzież Wszechpolska, NOP), kluby "Gazety Polskiej", patriotyczni kibole, nieodzowny profesor Jan Żaryn. I oczywiście działacze PiS. Konsekwentnie próbują zawłaszczyć wszystkie patriotyczne symbole i zbudować swoją, "prawdziwie polską", wersję najnowszej historii. W tej wersji bohaterami są tylko ci, którzy do komuny strzelali - reszta to zdrajcy". Jak można się domyślać taki pogląd znalazł stosowny oddźwięk w gronie prawicowych publicystów.

Komuniści z Wyborczej?
Na artykuł Blumsztajna szybko i ostro zareagował Piotr Zaremba, który w tekście zatytułowanym "Wyborcza po stronie komunistów" dowodzi, że jego kolega po fachu jest po tej stronie, która próbuje wytłumaczyć Polakom, że "komunizm to jedna z ich pełnoprawnych tradycji". Sam Zaremba na taką wersję się nie godzi. Według niego Blumsztajn podobnie jak komuniści zakrzykuje argumenty tych, którzy jego podejścia nie uznają. "To przypomina inwektywy strasznego dziadunia wpadającego w ślepą złość na wspomnienie wyjątkowo niemiłego skojarzenia" - podsumowuje publicysta.

E-Solidarność. Oburzeni na ACTA jak oburzeni na komunizm?


Za jego tekstem poszły inne, prawicowych blogerów i komentatorów. Wszyscy jednogłośnie potępiają dziennikarza "GW". "Próby przywrócenia elementarnej pamięci o losach Żołnierzy Wyklętych są solą w oku Michnikowszczyzny" - pisze jeden z nich. "Red. Blumsztajn i jego koledzy są zawiedzeni, iż nie będzie głośnego okrzyku: Izrael, Izrael! Wieczni tułacze nie potrafią zrozumieć polskości, patriotyzmu, szacunku dla postawy wierności aż do śmierci" - zwraca uwagę inny.

Skąd my to znamy
Czy to może dziwić, że przy okazji państwowego święta w atmosferze wrogości ścierają się ze sobą dwie wizje Polski i historii? Chyba nie, skoro to nie pierwszy rozdział "polskiego piekiełka". Święto Niepodległości - burdy na ulicach Warszawy oraz podział na faszystów i anarchistów. Rocznica wprowadzenia stanu wojennego - manifestacje przed domem generała Jaruzelskiego i szybkie przypomnienie, kto stał i stoi po właściwej stronie. Rocznica Powstania Warszawskiego - odpowiedź na pytanie, kto tchórz, a kto bohater.

Teraz stronom tego przedziwnego sporu przybyła kolejna kartka z kalendarza wzajemnych bitew i potyczek. 1 marca - Dzień Wyklętych. Nie potrafimy inaczej?
Trwa ładowanie komentarzy...