KONKURS Wygraj topową myszkę dla graczy

"Od pucybuta do milionera". Piotr Kaszubski ma zaledwie 20 lat, ale już jest biznesmenem z sukcesami [wywiad]

Piotr Kaszubski, młody i przystojny biznesmen, założyciel Estinity, która zajmuje się medycyną estetyczną
Piotr Kaszubski, młody i przystojny biznesmen, założyciel Estinity, która zajmuje się medycyną estetyczną Fot. Julia Selmaj
Rocznik '92, w styczniu świętował dwudzieste urodziny. Piotr Kaszubski nie ma dyplomu wyższej uczelni, ale ma już jedną klinikę medycyny estetycznej, a drugą w planach. Gra w reklamach, prowadzi biznes, występuje w teledyskach. I jest żywym przykładem na amerykański sen "od pucybuta do milionera". W czasach kryzysu i po polsku.

Czytaj też: 20-letni milioner, Piotr Kaszubski. Wielka ściema i genialny chwyt marketingowy czy prawdziwy american dream?

Patryk Chilewicz: Skąd pomysł na klinikę i od czego wszystko się zaczęło?
Piotr Kaszubski: Od najmłodszych lat, dzień w dzień budziłem się z szeroko otwartymi oczami i marzyłem o rzeczach, z których inni się śmiali. Marzyłem, aby stanąć kiedyś na szczycie swojego biznesu i powiedzieć: „zrobiłem to tylko i wyłącznie sam!”. Jeśli ma się wielkie marzenia, trzeba jeszcze więcej pracować - Lamborghini samo nie podjedzie pod Twój garaż. Dlaczego klinika? Fascynuje mnie młodość, wieczność, rzeczy które nie przemijają. Stąd nazwa kliniki: "Estinity"  - połączenie Estetyczności i Infinity czyli nieskończoności. Kto nie chciałby mieć kontroli nad czasem? My w pewien sposób oszukujemy czas.

Ponadto czuję ogromną potrzebę niezależności. Poszedłem kiedyś do pracy jako kelner i wytrzymałem, uwaga, trzy godziny. Ja naprawdę nie umiem podążać za regułami, zawsze tworzyłem swoje zasady. I kiedy wszyscy za młodu kupowali chipsy, batony bądź wydawali pieniądze na ubrania, ja każdy grosz odkładałem z myślą o marzeniach. Wiele razy przechodziłem głodny obok sklepiku z drożdżówkami za 1,20 zł - i mówiłem sobie, że nie warto, że za pięć takich drożdżówek kiedyś kupię segregator, w którym będę trzymał dokumenty firmy. I jak wszyscy bawili się, wychodzili, spotykali, ja pracowałem naprawdę ciężko. Potrafiłem oddać krótkotrwałe uciechy w zamian za długofalowe inwestycje i cele.


Pracowałeś, oszczędzałeś cały czas i kiedy zauważyłeś tego efekty?

Jak miałem 19 lat byłem gotowy by oddać wszystko co miałem: siłę, dusze, wiarę i pieniądze, aby odnieść sukces. Znajomi za plecami szeptali: „co on robi!”, „nie poszedł na studia, na pewno mu się nie uda!”, „nie ma doświadczenia”. Oto jestem tutaj. Nikt w Ciebie nie uwierzy, jeśli sam w siebie nie uwierzysz. Zresztą, nie warto koncentrować się na ludziach małej wiary.

Czy pieniądze na klinikę uzbierałeś sam czy pożyczyłeś lub dostałeś od rodziny?

Ludzie czasami tak mają, że słyszą, ale nie słuchają. Wszyscy zadają mi jedno pytanie: Czy dostałem pieniądze od rodziny. Nie, nie dostałem. Moja mama pracowała jako niania, a z ojcem nie miałem kontaktu. Nie ważne co powiem, nie ważne jak ciężko pracowałem, jak wiele wyrzeczeń miałem, i tak niektóre osoby powiedzą że dostałem pieniądze. Takie myślenie pomaga niedowiarkom, usprawiedliwia ich nieróbstwo.

Od dzieciństwa oszczędzałem, a od 13 roku życia ciężko pracowałem. Moją pierwszą pracą było wywożenie odchodów ze stajni. Nie wiem czy wiesz jak wygląda zapuszczony boks koński? Metr kału na całej powierzchni zmieszany z sianem. Koń nawali, to przysypują to sianem. Nie zapomnę do końca życia zapachu gnijącego kału z dolnych warstw. „It is what it is” jak mawiał Churchill, "Jeśli idziesz przez piekło, idź dalej". Więc szedłem. Pracowałem tłumacząc z języka angielskiego, pieliłem w ogródkach duńskich milionerów mchy w ich posiadłości. Miałem również hodowle świerszczy, które sprzedawałem osobom hodującym gady. Zagrałem między innymi główną rolę w teledysku Kayah "Za późno", w kilku serialach, filmie oraz w wielu reklamach krajowych i zagranicznych. Jednym słowem, droga przez mękę, ale opłacało się!


Czy nie brakuje Ci nigdy tego, że nie żyłeś tak jak inne nastolatki, nie wydawałeś pieniędzy na magazyny i niepotrzebne gadżety?

Czasem musisz oddać dobre za wspaniałe. Nie żałuję żadnych wyborów. Teraz stać mnie na gadżety, ale nadal nie mam potrzeby ich kupowania. Ostatnio uświadomiłem sobie, że mam jedną parę dziurawych butów. Nigdy pieniądze nie były moim głównym celem. To czego chciałem, to sukcesu, satysfakcji i niezależności. Pieniądze są miłym skutkiem ubocznym moich działań, w ogóle się do nich nie przywiązuję. Mógłbym stracić je wszystkie, i tak zacząłbym od nowa. 

Jak traktowali Cię rówieśnicy, gdy zamiast iść na imprezę czy na zakupy wolałeś odłożyć i dorobić?

Ha ha, nie mam pojęcia jak mnie traktowali, nigdy nie interesowałem się opinią innych. Myślę, że nie zdawali sobie sprawy, że rozmawiają z geniuszem (śmiech). Oni nie wiedzieli, co się dzieje. Słyszeli, ale nie słuchali, patrzyli, ale nie widzieli. Poza tym, zawsze otaczałem się takimi ludźmi, dla których relacja oparta na szczerości i zaufaniu, jest ważniejsza od relacji opartej na ilości wypijanego alkoholu. Nie wiem, może nie jestem zabawowy, i z całą pewnością nie spotkasz mnie leżącego przed klubem. Nie imponują mi osoby, które chwalą się ile mogą wypić, albo ile dziewczyn zaliczyć.

Polecamy: W szkole wyzywano ją przez odstające uszy. Fundacja ufundowała jej operację plastyczną

Długo oszczędzałeś na swój własny lokal? Musiałeś odmawiać sobie dużo rzeczy?

Wiesz, lokal, lasery, fotele, sprzęt, materiały, ekipy budowlane, architekci wnętrz, zatrudnienie dwóch lekarzy, kosmetologów, księgowych, informatyków, pozwolenia... To wszystko kosztuje.  Na swój biznes oszczędzałem całe życie. Gdy otwierałem Estinity, sprzedałem wszystkie meble ze swojego pokoju, panele podłogowe. Jedyne co zostawiłem to łózko – wiedziałem, że muszę się wysypiać, żeby to wszystko udźwignąć. Wiele razy moi kumple dzwonili do mnie i pytali: „Piotrek, idziemy na basen? Pogramy na komputerze?”. Mimo, że bardzo chciałem z nimi spędzać czas, to wiedziałem, że marzenia same się nie spełnią. Naprawdę dużo za nie oddałem. Między innymi miłość, ale to historia na inna rozmowę.

Gdy już otworzyłeś klinikę ciężko było tak młodemu człowiekowi być szefem dla dużo od siebie starszych pracowników?

Klinikę Estinity otworzyłem w dzień swoich urodzin – 4 stycznia. Nigdy nie było dla mnie problemem, aby być szefem dla dużo starszych osób. Wszyscy którzy ze mną pracują to wspaniali profesjonaliści o wysokim poczuciu własnej wartości. Ja nie wtrącam się w kompetencje lekarzy, bo to oni są ekspertami, ja robię co do mnie należy. I jak widać, efekty są spektakularne!

Miałeś trudności z szefowaniem, wymaganiem od innych?

Nigdy nie miałem trudności we współpracy z moimi partnerami. Może dlatego, że nie stawiam się na pozycji szefa, a raczej wspólnika? Nie wyobrażam sobie, że mówi ktoś do mnie szefie albo Panie Piotrze. Wszyscy zwracają się do mnie po imieniu. Nie jestem po to, żeby zgrywać wielkiego dyrektora generalnego, tylko po to żeby poprowadzić nas wszystkich w stronę sukcesu.

Czytaj też: Ben Affleck jada w Burger Kingu – gwiazdy w reklamach

Czy inni traktowali Cię pobłażliwie ze względu na Twój młody wiek?

Zdecydowanie nie, każdy okazywał mi szacunek. Raz miałem taką sytuację, w markecie budowlanym, że poprosiłem tamtejszego pracownika, żeby pomógł mi wybrać płytki do kliniki Estinity. Parsknął śmiechem i z wyższością zaczął mi doradzać szyderczym tonem. W gruncie rzeczy to było smutne, gdyż wiedziałem jak potoczą się jego i moje losy. Nie warto koncentrować się na osobach małej wiary. To on będzie płacił konsekwencje codziennie rano patrząc w lustro.

Może mam delikatną urodę i miłą aparycję, ale proszę cię, siła nie ma atrybutów, ma jedynie rezultat. Moim zdaniem jestem synonimem siły, w tej chwili nie boję się niczego, nie mam żadnych wątpliwości i idę silnym krokiem przed siebie. Jestem spokojny, już się nie spieszę.


Nie masz studiów, skończyłeś szkołę średnią, nie miałeś też zapewne dużego doświadczenia w kierowaniu firmą. Mogłeś liczyć na czyjąś pomoc, wsparcie, doświadczenie?

Nie, zawsze sam musiałem iść przez życie. W miesiąc musiałem nauczyć się tego czego księgowa, osoba na zarządzaniu i ekonomii uczy się przez lata. Uważam, że moja wiedza praktyczna jest o wiele cenniejsza niż tomy przestudiowanych książek. Biznes to nie są reguły i jasne odpowiedzi. Tutaj musisz dostosowywać się do ciągłych zmian, reagować, planować. To jest wiedza, której nie nauczy cię żadna książka. Poza tym, naprawdę szybko się uczę. Jestem bardzo zdolny, chłonny informacji.
Zrobiłem sobie przerwę od studiów, ponieważ chciałem spełnić swoje marzenia. Planuję jednak powrócić do edukacji. Marzę o skończeniu szkoły teatralnej, ponieważ scena i występowanie przed kamerą to moja druga pasja. Stąd te kilkanaście reklam, seriali czy teledysk Kayah. Chciałbym również skończyć inżynierię produkcji, aby wiedzieć jak budować swoje fabryki.

Co dalej? Podobno biznes idzie dobrze i otwierasz drugą klinikę?

Zgadza się, otwieram drugą klinikę Estinity. Działam na spokojnie, dokładnie, nigdzie się nie spieszę. Nie mam potrzeby nikomu nic udowadniać. Obecnie trwają rozmowy odnośnie pracy w telewizji. Kocham scenę, kamerę. Chcę poza biznesem rozwijać swoje inne pasje. Chcę móc przekazać ludziom, że nadzieja nie jest matką głupich. Ludzie myślą, ze trzeba mieć znajomości, układy, pieniądze, że trzeba chodzić na imprezy i towarzysko pić alkohol bądź brać narkotyki aby dostać pracę. Powiem jedno: każda używka oddala cię od sukcesu.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
WywiadPiotr KaszubskiOsobowościBiznes
Skomentuj