Joachim Brudziński: Premier i prezydent rechotali, kiedy ciała naszych przyjaciół sprowadzano do Polski

Joachim Brudziński, poseł PiS
Joachim Brudziński, poseł PiS Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
– Mam obraz rechoczących na płycie lotniska najważniejszych osób w państwie. Premier i prezydent robili wszystko, by ciała naszych przyjaciół zostały jak najszybciej zakopane – stwierdził na antenie Radia Zet Joachim Brudziński, poseł PiS.

Dla Joachima Brudzińskiego fakt, że ciało Anny Walentynowicz zostało zamienione z ciałem innej ofiary katastrofy smoleńskiej, to tylko potwierdzenie tezy, że "największą sitwę tworzą najważniejsze osoby w państwie". – Nawzajem się chronię i odpychają od swoich ramion odpowiedzialność za to, co wydarzyło się po 10 kwietnia 2010 roku – powiedział poseł PiS w rozmowie z Moniką Olejnik.


Brudziński za winnych zamienienia ciał ofiar katastrofy uznaje m.in. marszałek Ewę Kopacz i ministra Tomasza Arabskiego. – Bardzo wiele osób w Polsce uwierzyło ówczesnej minister Kopacz, która mówiła, że najmniejszy kawałek ciała został przebadany genetycznie. [Kopacz] została awansowana na drugą osobę w państwie przez premiera Tuska – stwierdził. Z kolei minister Arabski, zdaniem Brudzińskiego, zabronił rodzinom ofiar otwierania trumien po ich przewiezieniu do Polski.

Czytaj także: Prokurator: Ciało Anny Walentynowicz mogło być zamienione. Będą kolejne ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej

Poseł PiS ocenił też zachowanie polityków Platformy Obywatelskiej w pierwszych dniach po katastrofie smoleńskiej. – Mam obraz rechoczących na płycie lotniska najważniejszych osób w państwie. Rechot brał się stąd, że jak usłyszałem z ust jednego z hierarchów: ówczesny marszałek Sejmu [Bronisław Komorowski - red.] mówił: emocje opadną. Ta władza, premier i prezydent, robili wszystko, by nawet kosztem barbarzyństwa, skandalu, ciała naszych przyjaciół zostały jak najszybciej zakopane – powiedział Brudziński.
Trwa ładowanie komentarzy...