Prof. Gadacz: Godny pochówek osoby, którą się kocha, jest obowiązkiem w naszej kulturze [wywiad]

Trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej na lotnisku Okęcie
Trumny z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej na lotnisku Okęcie Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
– Godny pochówek osób związanych więzami rodzinnymi, osób, które się kocha, jest podstawowym obowiązkiem człowieka, funkcjonuje w całej kulturze europejskiej. To są rzeczy znane już od starożytności. Nie dziwi więc, że rodziny całymi latami walczą o to, by poznać miejsce pochówku, nawet jeśli wiedzą, że bliska im osoba na pewno nie żyje – prof. Gadacz, filozof, tłumaczy ludzką potrzebę świadomości, gdzie spoczywają bliscy.

Dlaczego ludzie mają taką determinację w walce o to, by w konkretnym grobie leżał właśnie ich bliski? To kwestia kultury? Religii?



Prof. Tadeusz Gadacz: Chodzi przede wszystkim o szacunek dla zmarłych, który jest podstawą doktryny chrześcijańskiej. Proszę zobaczyć, że Kościół marginalnie traktuje nawet kremację zwłok. To pokazuje, że tradycja kultu zmarłych i ich ciała jest silnie zakorzeniona w polskiej tradycji i chrześcijaństwie. Mamy też drugi wątek związany z historią, z korzeniami rodzinnych tradycji, które sięgają nawet czasów szlacheckich. Właśnie poprzez kult grobów i zmarłych dbano o ciągłość tradycji rodzinnych.

Czytaj także: Ciała Anny Walentynowicz nie było w grobie. "Wszystko pomylono". Smoleńsk na nowo podzieli Polaków?

Taki stosunek do śmierci i ludzkiego ciała charakterystyczny jest tylko dla chrześcijaństwa?

W każdej religii to wygląda inaczej, wystarczy wspomnieć choćby przykład hinduskiego obrzędu palenia zwłok. Ale proszę zobaczyć, że to, iż godny pochówek osób związanych więzami rodzinnymi, osób, które się kocha, jest podstawowym obowiązkiem człowieka, funkcjonuje w całej kulturze europejskiej. To są rzeczy znane już od starożytności. Nie dziwi więc, że rodziny całymi latami walczą o to, by poznać miejsce pochówku, nawet jeśli wiedzą, że bliska im osoba na pewno nie żyje. Tak jest chociażby w przypadku rodzin katyńskich.

Co daje takiej rodzinie świadomość, gdzie spoczywa ciało bliskiego? Pozwala zakończyć okres żałoby?

Tak, bo dla wielu ludzi, szczególnie wierzących, pochowanie ciała jest ostatnim obowiązkiem miłosierdzia. Poza tym składamy ciała naszych zmarłych w grobie, by właśnie w tym miejscu czcić ich pamięć. Nie złożenie ciała do grobu w wielu kulturach, w tym chrześcijańskiej, uznawane jest za rodzaj przekleństwa. Mówi się: "obyś nie spoczął w ziemi". Według niektórych antropologów, właśnie pochówki, chroniące zwłoki ludzkie przed różnymi formami desakralizacji, stanowią pierwszy przejaw kultury. Zwierzęta nie grzebią przecież innych zmarłych zwierząt.

Nieznalezienie ciała bądź miejsca pochówku pogłębia tragedię rodziny?

W pewien sposób blokuje ustanie żałoby, bo nie pozwala wywiązać się z tego ostatniego obowiązku. Gdyby nam to było obojętne, nie poszukiwalibyśmy tyle lat miejsc pochówków pomordowanych. Każdy doświadczyłby tego tragicznego uczucia, gdyby dowiedział się, że w grobie, w którym czci swego bliskiego, spoczywa ktoś inny, lub gdyby nie mógł rozpoznać dokładnego miejsca pochówku.

Jak ten szacunek dla zmarłych ma się do postępowania z ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej? Pojawiały i wciąż pojawiają się glosy, że właśnie szacunku zabrakło.

Władze powinny uwzględniać nie tylko wątki organizacyjne i polityczne, ale także normę kulturową i obyczajową w stosunku do każdego człowieka. W przypadku katastrofy smoleńskiej było tak, że odpowiedzialne osoby miały być może dobre intencje, ale zabrakło im elementarnego poczucia zrozumienia bólu i nadziei. Dla mnie to przykre, że postępowanie niektórych osób nie uwzględnia tej tradycji i kultury szacunku dla zmarłych.

Czytaj także: Prokurator: Ciało Anny Walentynowicz mogło być zamienione. Będą kolejne ekshumacje ofiar katastrofy smoleńskiej

Po ekshumacji zwłok Anny Walentynowicz pojawiają się spekulacje, że ekshumowane zostaną też ciała pozostałych ofiar katastrofy. Ekshumacja, z punktu widzenia kultury i religii, jest profanacją?

To jest zawsze bardzo przykro doświadczenie. Jakiekolwiek operacje na ludzkich zwłokach mogą być uznane za rodzaj profanacji. Oczywiście inaczej to wygląda, jeśli zwłoki są profanowane w celu kradzieży, a inaczej, jeśli to jest ekshumacja w świetle majestatu prawa. Ja rozumiem członków rodzin smoleńskich. Jedyne pytanie jakie można tu postawić, to czy profanacja nie jest nadużywana? Ale to już kwestia zdrowego rozsądku. Łatwo przesadzić, co też widać przy okazji politycznego wykorzystywania katastrofy smoleńskiej.

Szacunek dla ciał zmarłych usunął się w cień polityki?

Niestety tak, tradycję i kulturę związaną z kultem zmarłych wręcz zaprzęgnięto w służbie polityki. Nad grobami powinno się milczeć, a wielu polityków chętnie usłyszałoby o jeszcze kilku pomyłkach.


Prof. Tadeusz Gadacz – filozof , dyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, wykładowca Collegium Civitas.
Trwa ładowanie komentarzy...