Natalia Lesz: Biorę odpowiedzialność za to, co napisałam. Was proszę o więcej luzu [wywiad]

Natalia Lesz podczas koncertu
Natalia Lesz podczas koncertu Fot. Dominik Dziecinny
W naTemat wielokrotnie ukazywały się kontrowersyjne teksty, budzących emocje autorów. Ale żaden z nich nie wywołał tak masowej reakcji, jak wczorajszy wpis Natalii Lesz na jej blogu. Setki komentarzy u nas, tysiące w innych miejscach sieci. Tysiące "Lajków", które akurat w jej przypadku nie oznaczały "Lubię to", ale "nie lubię jej". Często wyrażone bardzo mocnymi słowami. Uznaliśmy, że Natalia Lesz powinna mieć możliwość odpowiedzieć na Waszą miażdżącą krytykę. W rozmowie ze mną nie przeprasza, bierze odpowiedzialność za swój wpis. A Was, internautów prosi o odpowiedzialność za słowa i szacunek.

W jakich była Pani stosunkach z internetem?



Zależy o jakie serwisy Pan pyta...

Nawet nie o redaktorów Pudelka, Plotka, czy Kozaczka. Pytam o społeczność.

Nie miałam poczucia, że jestem traktowana ulgowo.

Co się wydarzyło wczoraj? Żaden innych tekst w historii naTemat nie miał takiej masowej reakcji internautów, jak Pani o Magiku. W ciągu niespełna doby ponad 6 tysięcy "Lajków", choć powinienem powiedzieć "Un - Lajków".

Prawdopodobnie wzburzyło ich to, że aktorka, piosenkarka pop, która z założenia nie jest ekspertką od hip hopu napisała felieton o filmie „Jesteś Bogiem”. Plus moje porównanie „Liber – Grzeszczak”, które było z niezauważonym przez nikogo uśmieszkiem. Nie zamierzałam nawet porównywać Magika do Libera. Zresztą nie chcę się nawet z tego tłumaczyć. Nie napisałam też słowa na temat historii hip hopu. Skomentowałam film. I nie ma co do tego dorabiać filozofii.

Dlaczego nie chce się Pani tłumaczyć?

Bo nie napisałam niczego obraźliwego dla Magika (i pozostałych członków Paktofoniki), którego darzę szacunkiem za to, jaki był i co pozostawił po sobie.

To kogo Pani uraziła, obraziła, jeśli nie Magika, jeśli nie pamięć po nim?

Nie mam w zwyczaju nikogo obrażać.

Dlaczego przejmuje się Pani opinią społeczności hiphopowej?

Nie przejmuję się opinią jedynie społecznośći hip hopowej. Przejmuję się brakiem szacunku ludzi do siebie nawzajem.

Więc zdziwiła Panią reakcja na ten wpis?

Tak.

Próbowała coś Pani robić...

Nie próbowałam.

Dlaczego nie próbowała Pani rozmawiać w komentarzach z krytykami?

Ale tu przecież nie chodzi o wymianę myśli. Od samego początku chodziło o to, że ja się w ogóle wypowiedziałam o Magiku i o hip hopie, co nie jest prawdą, bo wypowiedziałam się jedynie na temat moich wrażeń po obejrzanym filmie.

Napisała gdzieś Pani w tym blogu, że Paktofonika dziś byłaby wdeptywana w ziemię w internecie. Czy uważa Pani, że Pani się to przydarzyło właśnie?

Napisałam, że dzisiaj siła internetu jest o wiele większa niż 12 lat temu.

Nigdy wcześniej nie była Pani wdeptana przez internet? Nigdy kopnięta przed Pudla?

Wielokrotnie.

Jak to jest być „po drugiej stronie”?

Może za 2 tygodnie, kiedy ukaże się parę przyjemnych wpisów o mnie, powiem, że jest super. Ale dziś nie czuję się dobrze. Czasami jest lepiej, czasami gorzej. Jeśli by mnie Pan spytał, czy chciałabym zwrócić ludziom uwagę na to, żeby się szanowali nawzajem i brali odpowiedzialność za swoje słowa względem innych ludzi - to naiwnie odpowiem, że bardzo mi na tym zależy.

Napisała Pani, że „mocno przytuliłaby Magika”.

Litości. To przenośnia. Nie uraziłam żony Magika, ani nikogo innego. Staram się okazywać innym moja sympatię. Zawsze taka byłam.

Liber i Grzeszczak – porównała Pani Magika do takiego artysty uważanego za twórcę hip-hopolo.

To Pan uważa, że go porównałam, ja nie. Staram się nie oceniać nikogo. Uczono mnie, że każdy dobry felieton warto zacząć od żartu. Napisałam na blogu, że to równie dobrze mógłby być Bolek i Lolek, Fred Astaire i Ginger Rogers czy Prokop i Wellman!

Napisała Pani też, że byłby znany „wąskiej grupie fanów”.

Chodziło mi o społeczność słuchającą tej muzyki. Nie kwestionuję fenomenu Paktofoniki. Ale zwracam uwagę, że 12 lat temu sprzedanie 60 tysięcy płyt nie było takim osiągnięciem jak dziś. To nie był też czas masowego ściągania piosenek w mp3 kach. Faktem jest też to, że dzięki „Jesteś Bogiem” ludzie, którzy nigdy nie słuchali hip hopu, a jest ich sporo, dowiedzieli się o Paktofonice, a ilość wyswietlen ich piosenek na youtube znacznie wzrosła dzięki filmowi. Powtarzam, nie kwestionuję ich fenomenu.

Pudelek napisał, że chce Pani podkleić się pod popularność Magika.

W ogóle nawet nie będę tego komentować.

Zdaniem Pudla przekonuje Pani, że wie o trudnym życiu artysty, choć ma Pani dzięki pieniądzom ojca życie usłane różami.

Nie będę się tłumaczyć z tego, co pisze ten portal.

Jak w Pani środowisku ludzie radzą sobie z tym, jak się o nich w internecie pisze?

Ćpają, piją, chodzą do psychologa. Są różne metody. Większość nie mówi o tym, że sobie nie radzi, bo się wstydzą.

Przejmują się? Czytają?

Myślę, że każdy czyta, nawet jeśli twierdzi, że tego nie robi.

Ma Pani pewnie menadżera, ma PR. Czy to nie oni powinni się tym zajmować?

Nie mam menadżera. Moja agencja PR pewnie by mi doradziła, żeby obecną sytuacje obśmiać, albo zlekceważyć.

Kiedykolwiek udało się Pani zatrzymać takie publikacje o sobie?

Każdy menadżer, każda agencja PR ma kontakt z redaktorami tych portali. Ale to jest walka z wiatrakami. Jedyne co można, to nauczyć się z tym żyć.

Mieszkała Pani w Stanach. Na Zachodzie jest inaczej?

Stany dużo mnie nauczyły, przede wszystkim dystansu. Kiedyś w felietonie o Kac WAWA musiałam wyboldować, że to co napisałam jest IRONIA. U nas często ludzie biorą wszystko bardzo dosłownie.

Kto pisze Pani bloga?

Sama piszę i biorę za to odpowiedzialność.
Trwa ładowanie komentarzy...