
Polska obok Belgii i Francji znajduje się w czołówce nielegalnych producentów syntetycznych psychotropów. Pseudochemicy dodają do nich m.in. proch strzelniczy i sproszkowane bombki choinkowe, byle tylko spotęgować efekt. Polacy biorą tabletki, by dobrze się bawić. Często efekt jest tragiczny. Kończy się to śmiercią.
REKLAMA
Przed sądem stanie Jakub K., student z Krakowa. Prokuratura zarzuca mu posiadanie narkotyków i nieumyślne spowodowanie śmierci. W grudniu ubiegłego roku dał swojej dziewczynie tabletkę z pochodnymi amfetaminy. Najwyraźniej spodobały im się doznania, gdyż po paru godzinach zażyli po kolejnej tabletce.
Jakub K. zasnął dopiero nad ranem. Pamięta tylko, że jego dziewczyna dzwoniła do pracy, informując przełożoną, że źle się czuje i nie będzie tego dnia pracować. Jakub K. obudził się o godzinie 18. Jego dziewczyna leżała na martwa na podłodze. W mieszkaniu studenta znaleziono 13 g marihuany i 70 tabletek psychotropowych. Jakub K. przyznaje się do posiadania narkotyków i poczęstowania nimi swojej dziewczyny, lecz zaprzecza nieumyślnemu spowodowaniu śmierci, gdyż kobieta zażyła narkotyk dobrowolnie.
Zobacz też: Praca, narkotyki i alkohol zamiast seksu
Okazuje się, że ten przypadek nie jest odosobniony, a Polska przoduje w produkcji pochodnych amfetaminy. Jak podaje gazeta.pl, poza Belgią i Francją, to właśnie my słyniemy z naszych syntetycznych środków psychotropowych. Krakowski policjant zajmujący
Polska obok Belgii i Francji jest niestety czołowym producentem nielegalnych syntetycznych środków psychotropowych. I to nie tylko w Europie, ale już w świecie. CZYTAJ WIĘCEJ
się tropieniem narkotyków zaznaczył, że dziś w Polska amfetamina jest dwa razy silniejsza niż jej amerykański odpowiednik. Eksperci zaznaczają, że ludzie nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Amfetamina i psychotropy niszczą organizm. Powodują m.in. uszkodzenie organów wewnętrznych, przysadki mózgowej.
Policjanci zaznaczają, że mało kto wie coś więcej o sposobie produkcji takich substancji. Amfetamina często jest w Polsce produkowana przez "pseudochemików", a w jej skład wchodzi np. proch strzelniczy albo sproszkowane bombki choinkowe. Śledczy twierdzą, że twórcy eksperymentują. Mają jeden cel: wzmóc i przyspieszyć efekt narkotycznego uniesienia oraz spotęgować efekt depresji, gdy narkotyk przestanie działać. To napędza sprzedaż, gdyż klient potrzebuje kolejnej dawki.
Źródło: gazeta.pl
