"Wieśniaki". Co o ludziach ze wsi myślą mieszkańcy dużych miast

Wyobrażenie mieszkańców miast o ludziach ze wsi ma niewiele wspólnego z rzeczywistością
Wyobrażenie mieszkańców miast o ludziach ze wsi ma niewiele wspólnego z rzeczywistością Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta
Wieśniak - do dziś to słowo brzmi jak obelga. Jako wieśniak od kilku lat mieszkający w Warszawie (a zatem jestem też napływowym szkodnikiem i słoikiem z Pomorza) dobrze wiem, co mieszkańcy miast myślą i mówią o mieszkańcach wsi oraz jak ma się to rzeczywistości. A mitów i stereotypów nie brakuje. Z obu stron.

Mieszczanie mają swoje wyobrażenie mieszkańców wsi. Często znają ich życie tylko z seriali ("Złotopolscy"), filmów ("Pieniądze to nie wszystko") czy gazet (raczej tabloidów opisujących jezioro pełne wódki czy rolnika oszukanego przez UFO). Do tego jeszcze dochodzą wycieczki do dalekiej rodziny na wieś, bo "Ewelinka ma już 7 lat, a nie widziała jeszcze świnki ani krówki". Na podstawie tak szerokiego materiału źródłowego mogą już sobie zbudować obiektywną opinię o ludziach mieszkających w wioskach czy małych miasteczkach.

"Panie, przecie ja żem widział jak on stojał koło tego płota"

Dlatego też każdy, kto przyjeżdża ze wsi musi mówić jak Kargul z Pawlakiem, każdy mówi: "Panie, przecie ja żem widział jak on stojał koło tego płota". Oczywiście w wielu regionach istnieją gwary, dialekty czy specyficzne zwroty, często raniące polszczyznę niemiłosierne. Jednak podziały przebiegają raczej według wykształcenia, a nie miejsca zamieszkania.

Czytaj też: Piły, sztachety, narzędzia rolnicze. Tak się bawi polska wieś

Wsiowy głupek

I tu kolejna opinia, która często bywa krzywdząca. Jak ze wsi, to głupek, który nawet podstawówki nie skończył. Jak wynika z Rocznika Demograficznego GUS z 2011 roku aż 25 procent mieszkańców wsi ma wykształcenie podstawowe (w miastach tylko 12 procent), ale w końcu to nie większość. Wyższe wykształcenie ma za to jedna czwarta mieszkańców miasta i niespełna 9 proc. mieszkańców wsi. Tam najwięcej jest osób o wykształceniu zawodowym (29 proc.).

Ambitny karierowicz

Niestety nie sprawdza się też opinia, że jeśli człowiekowi ze wsi uda się wyrwać do miasta, to będzie starał się przekonać wszystkich, że radzi sobie w nowych warunkach. Ludzie ze wsi z reguły mają niższe ambicje, niż ich rówieśnicy z miast. Z danych projektu "Równać Szanse" wynika, że w porównaniu z miastowymi, więcej mieszkańców wsi woli wcześniej rozpocząć pracę, niż zdobyć lepsze kwalifikacje. Poza tym wolą pracować pod czyimś przywództwem, niż sami zakładać firmy. Nie mają też ambicji kierowniczych. Wynika to po części z obiektywnych okoliczności, bo często rodzina potrzebuje pomocy finansowej.

Zagubiony w gąszczu ulic

Choć nadambitni (jak już pokazaliśmy, rzekomo) to jeszcze nie orientują się zupełnie w przestrzeni. W sumie prawda – mieszkam w Warszawie trzy lata, a muszę dopytywać o drogę. Zapraszam jednak do mich rodzinnych Borów Tucholskich - zapewniam, że trzy czwarte warszawiaków czy poznaniaków zgubiłoby się podczas spaceru w lesie. Poza tym nawet mieszczuchy gubią się w nowym mieście. Orientacja w terenie, choć do wytrenowania, zależy od indywidualnych możliwości.

Przestraszony wielkiego miasta

Są jednak opinie idące jeszcze dalej. Według części moich rozmówców ludzie ze wsi boją się miasta, które rzekomo ich przytłacza. – Lubię miasto i śmieszy mnie ta opinia, że mieszkańcy wsi boją się metropolii. To przykre, że czasami traktuje się nas jak ludzi, którzy w mieście pierwszy raz widzą asfaltową drogę, tramwaj czy teatr – mówi mi Krzysztof, który pochodzi z zamieszkanego przez niespełna 800 osób Kęsowa w województwie kujawsko-pomorskim. Dziś studiuje w Bydgoszczy i doskonale odnajduje się w nowym mieście. – Zarówno ja, jak i moi rówieśnicy często jeździliśmy do Bydgoszczy, czy na szkolne wycieczki do Warszawy albo Poznania. Wiem, jak poradzić sobie z kasownikiem w autobusie – zapewnia.

Pijaczek

Sporym problemem na wsi wydaje się alkoholizm. Ta opinia wzięła się z post pegeerowskich wsi, gdzie pozbawieni pracy ludzie uciekają w nałóg. Przejeżdżając przez jakąś niewielką miejscowość zazwyczaj widzimy grupkę młodzieży na przystanku autobusowym przy głównej ulicy czy kilku wąsatych panów przy budce z piwem. Jednak zarówno wśród kobiet jak i wśród mężczyzn problemy z alkoholem mają najczęściej mieszkańcy średnich i dużych miast.

Pod butem plebana

W oddawaniu się nałogowi ma nie przeszkadzać całkowite podporządkowanie mitycznemu proboszczowi, który trzęsie całą gminą. – U nas na pewno tak nie ma. Ani mieszkańcy, a tym bardziej władze nie podporządkowują się plebanowi. Poza tym on wcale nie ma takich ambicji – relacjonuje Karol. Co więcej, mieszkańcy wsi stają się coraz bardziej tolerancyjni. Do rangi symbolu urosło wybranie zdeklarowanego geja, Marcina Nikranta, na sołtysa kaszubskiej wsi Leśniewo. Na razie jest jedyny, ale to jaskółka zmian.

Wioska jak korporacja

Wczoraj opisywaliśmy historię dziewczynki z Trąbek Wielkich na Pomorzu, która powiesiła się z powodu nagromadzenia plotek na jej temat. Rzeczywiście w małych środowiskach, gdzie każdy zna każdego, informacje rozchodzą się lotem błyskawicy. Jedna sąsiadka spotkana przy sklepie spożywczym, następna na poczcie, kolejna w drodze do domu i już ziarno plotki zostaje zasiane. I rośnie szybko, czasami wydając trujące owoce. Chociaż podobny mechanizm obserwowałem pracując przez kilkanaście miesięcy w korporacji. Wcale nie różniła się od wioski, w której mieszkałem czy miasteczka, gdzie dorastałem.

Zobacz też: Powiesiła się, bo sugerowano jej romans z nauczycielem. Jak plotka na wsi może zrujnować życie

Nie stygmatyzujmy

– Chętnie mówimy o innych, a jako, że nie mamy wiedzy, to uzupełniamy obraz stereotypami czy zasłyszanymi opiniami – tłumaczy prof. Bogdan Jałowiecki, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Poza tym dla mieszkańców ludzie ze wsi są obcy, a o obcych mówimy z reguły źle – dodaje. Oczywiście część opinii ma przełożenie na rzeczywistość. Jednak nie zawsze dobrze oddają one sytuację. – Pytanie, co to jest wieś. Bo kryterium administracyjne jest tutaj nieadekwatne. Przecież podmiejskie wsie zamieszkują często ludzie pracujący w miastach, wykonują wolne zawody i są bardzo dobrze sytuowani. Oczywiste jest, że z mieszkańcami wsi mają wspólny tylko adres – dodaje badacz.

Życie na wsi ma swoje jasne i ciemne strony. Nie jest białe, ani nie jest czarne. Warto przed wydaniem opinii dokładniej przyjrzeć się sytuacji. Nie stygmatyzujmy kogoś mianem wieśniaka, tylko dlatego, że jest ze wsi. Bo i w dużych miastach wieśniaków nie brakuje, a na wsi sporo jest ludzi świetnie wykształconych, inteligentnych i obytych w świecie.
Trwa ładowanie komentarzy...