Co 5 minut jeden chrześcijanin ginie za wiarę. "Statystyka jest szokująca"

105 tysięcy chrześcijan zostało w tym roku zabitych z powodu wyznania.
105 tysięcy chrześcijan zostało w tym roku zabitych z powodu wyznania. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Tylko w tym na świecie zginęło 105 tysięcy chrześcijan. Najgorsza sytuacja panuje w Nigerii. – Pojawić się na tam mszy oznacza ryzykować życiem – uważa włoski socjolog religii Massimo Introvigne.

Badania przeprowadzone przez amerykański ośrodek prowadzący statystyki religijne pokazują, jak agresywne nastawienie wobec chrześcijan panuje w niektórych rejonach świata. Wyniki skomentował także włoski socjolog, który dodał: To oznacza śmierć jednej osoby co 5 minut – czytamy w serwisie Onet, powołującym się na informacje PAP.

Włoski socjolog uważa, że najbardziej dramatyczna sytuacja jest obecnie w Nigerii. Tam strach sieje fundamentalistyczne ugrupowanie Boko Haram, przez które chrześcijanie boją się wychodzić na ulice, a tym bardziej do kościoła. Jak twierdzi Massimo Introvigne, pojawienie się na mszy to ryzykowanie własnego życia.

Czytaj także: Ewangelizacja viralem. Kościół katolicki w internecie odnajduje się coraz lepiej

Nigeria nie jest jedynym regionem, gdzie katolikom grozi poważne niebezpieczeństwo. Wśród najmniej przyjaznych im obszarów są też Somalia, Mali czy Pakistan. Chodzi przede wszystkim o obszary, na których panuje islamski fundamentalizm. Chrześcijanie narażają swoje życie również w reżimach totalitarnych, takich jak choćby Korea Północna.

Niechęć wobec katolików coraz bardziej widoczna także w Polsce



Również w Polsce coraz częściej widoczne są akty agresji wobec katolików. Choć nie przybierają one radykalnych form, to przede wszystkim słowna nagonka daje się im coraz bardziej we znaki.

"Zacofani", "przesądni", po prostu "ciemni", a do tego "agresywni" i za "wszelką cenę narzucający się innym". To tylko kilka głosów o katolikach. Krok po kroku, niepostrzeżenie, to oni stają się najbardziej poniżaną i dyskryminowaną grupą w Polsce? Wielu z nich ma właśnie takie wrażenie.

Czytaj także: Polacy marzą, żeby umrzeć we śnie i niespodziewanie. "Wybieramy to, czego katolicy najbardziej się obawiali"

Co do tego nie ma wątpliwości Tomasz Wiścicki, dziennikarz miesięcznika "Więź". – Przyznawanie się do wiary jest źle oceniane w pewnych środowiskach, które można ironicznie określić "młodzi, wykształceni, z dużych miast". Jeśli wśród uczestników tak zwanego wyścigu szczurów ktoś zadeklaruje postępowanie zgodne z zasadami religii katolickiej, to raczej nie wyjdzie na tym najlepiej – przyznał w niedawnej rozmowie z naTemat.

Źródło: Onet.pl
Trwa ładowanie komentarzy...