"Mieszkanie po metamorfozie sprzedajemy na drugi dzień". Maria Semczyszyn – mistrzyni polskiego home stagingu

Maria Semczyszyn Fot. Home Stagers Network Polska Sp. z o.o.
W Polsce coraz trudniej sprzedać mieszkanie. Konkurencja jest duża i ciężko się wyróżnić. Są jednak ludzie, którzy potrafią podnieść wartość nieruchomości nawet o 25 proc. i sprzedać w dwa dni mieszkanie, którym nikt nie zainteresował się przez kilka miesięcy. Maria Semczyszyn, dyrektor generalna Home Stagers Network Polska, opowiada nam o tajnikach pracy home stagera.

Czym właściwie zajmuje się home stager?


Maria Semczyszyn: Mówiąc w skrócie zajmuje się pomocą właścicielowi w sprzedaży nieruchomości – szybko i w dobrej cenie. Home stager określa strategię marketingową dla produktu. Ustalamy, jakie są cele sprzedażowe i dostosowujemy do nich produkt, w tym przypadku nieruchomość.

Jak przeważnie wygląda takie dostosowanie mieszkania czy domu?

Home staging ma być opłacalny, więc często jest to tylko eliminacja kilku mebli, żeby pokazać przestrzeń i rozkład mieszkania. Stare mieszkania mają naprawdę świetny rozkład, biją tym na głowę nowe budownictwo. Czasem jest to również zmiana dekoracji albo remont.

Ściany, podłogi, meble?

Również. Przeważnie zaczynamy od usunięcia niepotrzebnych mebli i rzeczy. Później jest porządne sprzątanie i wietrzenie. Niektóre, starsze mieszkania, mają naprawdę brzydki zapach. Nawet super scenografia nie przekona kupującego, jeśli w mieszkaniu śmierdzi. Często wymieniamy również zasłony, pokrowce czy żyrandole. Kiedy jest taka potrzeba malowane są drzwi, wymieniane podłogi, meble, okna. To wszystko zależy jednak od strategii i celu sprzedażowego. Od czasu i ceny, jaką chce osiągnąć właściciel.

Właściciele kupują nowe meble i elementy dekoracyjne?


Mamy zaprzyjaźnione firmy, od których mogą je nabyć w bardzo atrakcyjnych ceny, ale również moja firma wypożycza meble i tekstylia. Miesięczny koszt wypożyczenia to 10-15 proc. wartości rynkowej.

Ile kosztuje usługa home stagera?

Jest różnica między konsultacją a usługą. W ramach konsultacji jedziemy do nieruchomości, poznajemy lokalizację, produkt, ustalamy, co warto byłoby zrobić, zmienić i sporządzamy raport. Taki raport to 350 zł brutto. Wielu właścicieli decyduje się później na samodzielne dostosowanie mieszkania czy domu do naszych wskazówek. Cała usługi – czyli realizacja metamorfozy aż do sprzedaży w przypadku mieszkania około 40 m kwadratowych, to około 2,5 tys zł brutto.

O ile wasza metamorfoza podnosi wartość mieszkania?

Przede wszystkim najważniejsze dla wielu klientów jest to, że w 80 proc. przypadków sprzedaż następuje natychmiast. To ogromna wartość. Tym bardziej, że niektóre mieszkania czekają na sprzedaż kilka miesięcy, a domy nawet kilka lat. W przypadku szczególnie zniszczonych mieszkań metamorfoza podnosi jego wartość nawet o 25 proc.



Jak szybko sprzedają się mieszkania z waszą pomocą?

Bardzo szybko. Mieszkania z mniejszym metrażem sprzedają się nawet na drugi dzień po metamorfozie. Nawet te, które czekały kilka miesięcy i żywa dusza się nimi nie interesowała. Inaczej jest w przypadku domów. Średnio udaje się je sprzedać w ciągu 3 miesięcy. Z tym, że te domy czekały na sprzedaż np. przez 2 lata.

Na Zachodzie, jeśli ktoś chce sprzedać mieszkanie, home staging jest czymś oczywistym. U nas to nadal egzotyk. Czy coś tu się zmienia?


Na Zachodzie jest nawet tak, że jeśli ktoś nie skorzysta z home stagingu, uznaje się, że jest spłukany i potrzebuje szybko pieniędzy. W ten sposób naraża się na negocjację ceny i wymuszanie jeszcze większej zniżki, bo kupujący wie, że właściciel jest zdesperowany i zależy mu na czasie.

W Polsce home staging też jest coraz bardziej popularny. Ma to związek z zastojem na rynku nieruchomości. Niektórzy właściciele nie mogą sprzedać swoich mieszkań nawet po kilka miesięcy. Takich nieruchomości, nawet zupełnie nowych, jest bardzo dużo.

Jak wchodzi pani do takiego mieszkania z lat 80. – boazeria, meblościanki, mało atrakcyjne sofy, i wie pani, że to wszystko trzeba zmienić, to ciężko przekonać do tego właściciela?


Ludzie sami do nas dzwonią z prośbą o pomoc, więc czują, że nie radzą ze sprzedażą. Nie pozyskujemy ofert jak agencje nieruchomości. Nie musimy wyjaśniać po co przyszliśmy. Klienci przeważnie słuchają naszych rad i wychodzą na tym dobrze.

Dlaczego została pani home stagerem?

Dlatego, że właściwie wychowałam się na budowie. Mój tata stawiał budynki i zajmowaliśmy się przygotowywaniem mieszkań pokazowych. Kiedyś mieszkania pokazowe sprzedawały się w pierwszej kolejności. Dziś robione są po to, żeby dzięki nim sprzedały się pozostałe. Home staging to wyzwanie. To fantastyczna praca, w której "leżą" naprawdę dobre pieniądze.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
DesignWywiadBiznesMieszkania
Skomentuj