[Waszym zdaniem]

To dział, w którym całkowicie oddajemy głos Czytelnikom.

"Nikt nie reaguje na pukanie, dzwonienie". Wpuszczacie księdza po kolędzie? [Waszym zdaniem]

Pierwsze dni stycznia to czas, kiedy księża ruszają „w teren”, by spotkać się z mieszkańcami swoich parafii. Przyjąć czy nie przyjąć? – to dylemat nie tylko ateistów, ale i wierzących.

Krakowski ksiądz podczas wizyty duszpasterskiej
Krakowski ksiądz podczas wizyty duszpasterskiej Fot. Tomasz Wiech / Agencja Gazeta
Dziennikarz Wojciech Łazarowicz opisał dziś na swoim blogu w naTemat, z jakimi reakcjami spotykają się księża, którzy chodzą po kolędzie.

„Wielu księży pytanych przeze mnie na okoliczność nieprzyjemności doświadczanych podczas obchodu parafian odpowiada zgodnie: nieprzyjemnie jest tkwić pod drzwiami jak idiota, gdy nikt nie reaguje na pukanie, dzwonienie. Zdarza się bardzo często, że ksiądz widzi z zewnątrz palące się w domu światła, a nikt nie otwiera – czasem słychać nawet trwożliwe ‘cicho, dzieci’ dochodzące zza zaryglowanych drzwi” – napisał.

Łukasz

Nie jestem ateistą, ale nie chcę przyjmować księdza "po kolędzie". Dlaczego? Ponieważ "co łaska" to "nie mniej niż 50 zł" (true story). A poza tym nie bawią mnie wypytywanki o życie prywatne.


I choć Łazarowicz sugeruje, że to ateiści w obawie przed księdzem chowają się za zamkniętymi drzwiami, wierzący przy okazji kolędy mają podobne dylematy. Na forach internetowych piszą na przykład, że wizyta duszpasterska często wiąże się z koniecznością głębszego sięgnięcia do kieszeni.

Czytaj także: Nieświęte święta. Komercyjna "magia Bożego Narodzenia" przyciąga też niewierzących [wywiad]

Niektórzy obawiają się zaś po prostu bezpośredniej konfrontacji z księdzem, nie chcą mówić o swoich prywatnych sprawach i wolą trzymać duchownego na odległość. A nuż zacznie wypytywać, wtrącać się, przekonywać, że domownika dawno w kościele nie widział.

Iza

Nie ma obowiązku przyjmowania księdza. Można unikać kolędy lub powiedzieć ministrantom, że nie życzymy sobie wizyty. Jakoś nie czuję potrzeby zwierzania się księdzu ze swojego życia. Kolędników w postaci przebranych dzieci częstuję cukierkami.


A czy wy przyjmujecie księży? [Waszym zdaniem] wizyta duszpasterska jest potrzebna, czy może traktujecie ją jako niepotrzebne najście?

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
KościółReligia

[Waszym zdaniem] najnowsze wiadomości

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej