POPULARNE "Sprzedam mieszkanie z lokatorami". To możliwe?

Artur Boruc robi furorę w lidze angielskiej. Bramkarz, który pije, pali i pokazuje innym znak krzyża

Raz w górę, raz w dół. Jak na rollercoasterze. Tak od lat przebiega kariera Artura Boruca. Genialny bramkarz, który na najważniejszych imprezach był najlepszym z Polaków. Ale też człowiek, który z powodu afer alkoholowych wylatywał z kadry. Który nie ukrywa, że lubi się napić, ale nie lubi czytać o sobie, że Boruc się naj… . Teraz znów wraca do gry. Waldemar Fornalik powołał go do kadry na mecz z Irlandią.

Artur Boruc wraca do formy. Popisał się genialną interwencją w meczu z Manchesterem United, został też powołany do kadry na mecz z Irlandią.
Artur Boruc wraca do formy. Popisał się genialną interwencją w meczu z Manchesterem United, został też powołany do kadry na mecz z Irlandią. fot. Kuba Atys / AG
W środę ze swoim Southampton wybiegł na murawę Old Trafford. Jednego z największych, najpiękniejszych stadionów świata. Od 3. minuty sensacyjnie prowadzili, ale potem Boruc puścił dwie bramki. Nie miał przy nich szans. W drugiej połowie mieliśmy już jego show. W sytuacji sam na sam okazał się lepszy od Wayne'a Rooneya.

Tytus Konarzewski dla naTemat: "Nawet nie porównujmy Dudka z Borucem. Gdzie jeden, gdzie drugi"

Ale to nie tym żyją dziś media. Wszyscy pokazują, jak w niewiarygodny sposób wybronił strzał głową Robina van Persie z dwóch metrów. Holender, jeden z najlepszych napastników świata, nie mógł uwierzyć, że piłka nie wpadła. Boruc is back. Angielskie media już dzisiaj piszą o najlepszej obronie sezonu. A wszystko to w najlepszej lidze świata.
Tu zobaczysz genialną obronę Boruca:

Boruc - jedyny polski piłkarz światowej klasy

Kariera Boruca to totalny rollercoaster. Podczas mundialu w Niemczech w 2006 roku gospodarze w Dortmundzie grali w zasadzie nie przeciwko Polakom, a przeciwko Arturowi Borucowi. Bronił jak natchniony, do ostatniej minuty. W 2008 roku w Wiedniu na Euro 2008 podczas meczu z gospodarzami Boruc w pierwszej połowie kilka razy ratował nas w beznadziejnych sytuacjach. Potem, z Chorwatami, też grał wspaniale. Zbigniew Boniek, dziś prezes PZPN, a wtedy ekspert telewizyjny, powiedział pamiętne zdanie: "Jedynym polskim piłkarzem światowej klasy jest Artur Boruc".

W kraju ma opinię skandalisty. Człowieka kontrowersyjnego. Kojarzony jest z jednej strony ze świetnymi obronami, z drugiej - z aferami. Tą we Lwowie, gdy z powodu pijaństwa zawieszono go w prawach reprezentanta Polski. I tą samolotową, kiedy Franciszek Smuda podziękował mu za grę dla Polski, bo razem z Michałem Żewłakowem pił wino w samolocie. Potem ten drugi wyszedł do dziennikarzy na Okęciu w koszulce Chicago Bulls.
2006, mecz Niemcy kontra Artur Boruc:


Fajnie jest napisać, że Boruc się naj...

Boruc nie chce być celebrytą. Ma swoich kolegów i nie szuka nowych znajomych. Chce być sobą i ceni sobie prywatność. A na mediach wiele razy się już przejechał. Ma chyba lekki żal, że te przypięły mu taką łatkę. Mateuszowi Święcickiemu w rozmowie z Weszło.com powiedział: "Mimo wszystko bardzo fajnie jest napisać, że Boruc się naj… . Albo wyj… . I jeszcze zrobić do tego fotkę. Typowa polska mentalność. Ktoś był na szczycie, to go kochamy. Ten sam ktoś spada w dół, to w niego napierd… , zapominając, co robiliśmy wcześniej".

Osoba, która kiedyś dość dobrze znała Boruca mówi o nim: "Artur nie ma zbyt wielu znajomych, z którymi trzyma. Z dziennikarzy utrzymywał ostatnio relacje chyba tylko z Ryczelem. To ogólnie taki typ, którego prasa nudzi".

Sergiusz Ryczel to dziennikarz NSportu. W rozmowie z naTemat mówi podobnie jak Boruc: - Takie już mamy społeczeństwo, które kocha piętnować innych, nie patrząc przy tym na siebie. A Artur już taki jest - ma twardy charakter i cięty język. Jak widzi jakiś absurd, jakąś głupotę, to o tym mówi. Wprost. Choć mogę pana zapewnić, że bywały momenty, gdy i tak się powstrzymywał. Wielu jest piłkarzy, którzy znoszą wszystko, nie mówiąc co im leży na sercu. Artura na pewno nie ma w tej grupie.
"(Nie)cała prawda" - pierwsza część rozmowy Ryczela z Borucem:


Żadnego chlania, rozumiesz?

Wróćmy jeszcze do Smudy, którego Boruc, jak to on, później w jednym z wywiadów nazwie Dyzmą. Ich relacje już od samego początku były toksyczne. "Artur, ja cię tu biorę na kadrę, ale nie może być żadnego chlania, rozumiesz?" - usłyszał na dzień dobry bramkarz. Efekt był taki, że jeden drugiego nienawidził już od samego początku współpracy.

Ponownie Ryczel: - Przecież to jest skandaliczne. To kosmiczna głupota, mówić tak do takiego piłkarza jak Artur. Trener powinien przede wszystkim myśleć o tym, jak poznać piłkarza. Artura nie można się bać, trzeba go wykorzystać. Jakoś inni to potrafili, no bo zobaczmy - we Florencji miał trzech trenerów, w Anglii ma teraz drugiego. I tylko była jedna sprawa, z tą butelką, którą ostatnio rzucił w trybuny. A poważne problemy z Arturem w ostatnim czasie miał tylko Smuda.

Choć od kilku lat gra za granicą, Boruc w sercu ma przede wszystkim jedną drużynę. Legię Warszawa. Nawet w jednym z wywiadów, gdy jakiś czas temu pozostawał bez klubu, powiedział pół żartem, pół serio, że, kto wie, może odezwą się do niego działacze z Łazienkowskiej. Dodał też, że wcale nie jest tak drogi.

Tu znajdziesz nasz wywiad z Wojciechem Kowalczykiem, inną legendą Legii: "Każdy lubił się napić. Ale nie przed istotnym meczem"

Fotki, piątki, ze Staruchem prowadził doping
Płock, kwiecień 2007 roku. Legia gra właśnie ligowy mecz z tamtejszą Wisłą. Na stadionie pokaźna grupka kibiców gości. Nagle zaskoczenie, bo wśród nich pojawia się Boruc, wtedy już bramkarz Celticu. Dalszy ciąg zdarzeń opowiada w rozmowie z naTemat Michał Kłusek, fan Legii, który widział z bliska całe zdarzenie: - To było świetne uczucie. Siedzimy sobie w sektorze gości i czekamy na rozpoczęcie meczu. Nagle poruszenie, każdy patrzy do tyłu. Na sektor wchodzi Boruc. Parę pamiątkowych fotek, z każdym zamienił parę słów, każdemu przybił piątkę. No i potem Boruc wbija na płot i razem ze Staruchem zaczynają prowadzić doping.
Artur Boruc w Płocku:

Właśnie, "Staruch". Panowie się znają i są w dobrych relacjach. Boruc był w grupie jedenastu znanych ludzi z różnych środowisk, które zdecydowały się za "Starucha" poręczyć. Obok niego między innymi raper Pius. Bramkarz Southampton ma też określone poglądy. Wtedy, w Płocku, Boruc intonował piosenki legijne, mając na sobie koszulkę z motywem powstańczym.

Dobry bramkarz musi być szalony, musi mieć coś z wariata - bardzo często można się zetknąć z takim stwierdzeniem. Boruc niewątpliwie podpada pod tę definicję. Jego Celtic gra w pucharach ze Spartakiem Moskwa, końcówka pierwszej połowy. Po jednej z akcji Rosjan Boruc rzuca się do gardła swojemu obrońcy Lee Naylorowi. Przepychanka, panowie niemal się biją. Potem gwizdek, piłkarze schodzą na przerwę, a obu panów muszą rozdzielać koledzy.

Święty Bramkarz

Kibice Celticu go uwielbiali. Mieli ku temu powody. Kolejnym było prowokacyjne zachowanie Boruca w czasie Old Firm Derby, czyli meczu z rywalem zza miedzy, Rangersami. Polski bramkarz odwrócił się w stronę kibiców rywala i ostentacyjnie się przeżegnał. Celtic - to katolicy. Rangersi - to protestanci. Za swoje zachowanie został ukarany przez szkocką federację. Dostał ostrzeżenie, musiał też zapłacić 500 funtów kary. Dla niego to tyle co nic. A kibice nazywali go "Holy Goalie" (Święty Bramkarz -red.).
Boruc się żegna:

Myślicie, że Boruc to tylko bramkarz? Gość, który stoi między słupkami i nie rusza do przodu? Nic bardziej mylnego. Jeszcze grając w Legii, w meczu z Widzewem, podszedł do rzutu karnego. I pewnie go wykorzystał. Pochodzi z Siedlec, do których w wolnym czasie powracał. - Gdy już był gwiazdą i występował w pierwszym składzie Legii, przyjeżdżał w rodzinne strony i występował w Siedleckiej Lidze Siódemek Piłkarskich. I wiesz co? Grał w polu, zdobywał bramki. Był bardzo dobry - opowiada mi Maciek, kolega ze studiów, który też pochodzi z tamtych okolic.

Gdy jako młody zawodnik został wypożyczony do Dolcana Ząbki, po treningach chodzili z kolegami do klubowej budki i raczyli się hot-dogami, co nie może być wzorem zdrowego odżywiania się. Alkohol też najwidoczniej lubi. Swego czasu zadzwoniłem do niego, jeszcze jak grał w Celticu. Odebrał, głos dziwny, wyciszony, uważnie wypowiadający kolejne słowa. - Są teraz u mnie tutaj koledzy. Spróbuj zadzwonić jutro - powiedział.

Artur nie wejdzie ze szlugiem do szatni

Nigdy nie zaprzeczał, że jako czynny piłkarz sięgał po alkohol albo papierosa. Fragment wywiadu dla Weszło: "Jeśli to nie wpływa na twoją formę sportową, to jaki jest problem? Wiesz, ilu znam palących piłkarzy? Wielu. Nie mówię o regularnym wypalaniu dwóch paczek dziennie, ale pójściu na imprezę i zapaleniu. To samo z alkoholem. Bądźmy kur… normalni. Boruc wypala dwa papierosy dziennie i co? Ma spóźnioną reakcję, nie widzi piłki, nie ma koncentracji na wysokim poziomie? No jasne, że tak nie jest". Wywiad pochodzi z 17 lipca ubiegłego roku.
Boruc, w rozmowie z Mateuszem Święcickim
dla Weszło:

Słuchaj, nigdy nie wypierałem się tego, że czasami zapalę papierosa czy napiję się alkoholu. W klubie nikt nie miał z tym żadnego problemu. Ludzie, którzy grali bądź wciąż grają w Serie A wiedzą, że za wino czy papierosy we Włoszech nie wieszają człowieka. Rany boskie, przecież mi zdarzyło się palić papierosa z trenerem po obiedzie. Z ludźmi ze sztabu szkoleniowego, z kolegami z drużyny. CZYTAJ WIĘCEJ


- Boruc to w tej chwili 33-letni mężczyzna, tak? Wyobraża sobie pan, że teraz jakiś trener trzyma go ostro i krótko? Przecież to nie miałoby sensu. Roberta Kubicę też na przykład należałoby tak trzymać - zadaje pytania Ryczel, a potem dodaje: - Taki Cristiano Ronaldo miał niedawno konflikt z Jose Mourinho, ale przecież każdy doskonale wie, jak z nim postępować. Bo on dąży do perfekcji. A z Arturem jest tak, że on jak najlepszy stara się być na boisku. I to oceniajmy. A to, co robi poza nim, nie powinno mieć większego znaczenia. Przecież taki Boruc nie wejdzie ze szlugiem do szatni. Wie też, że nie można palić w budynku klubowym. I nie zapali.

Boruc? Lepszych od siebie nie krytykuję
Teraz bramkarz Southampton powraca do kadry. Znalazł się w składzie na towarzyski mecz z Irlandią, który odbędzie się szóstego lutego w Dublinie. W sumie powołanych jest trzech bramkarzy - on, Wojciech Szczęsny i Przemysław Tytoń. Boruc z całej tej trójki prezentuje się ostatnio najlepiej. Coraz częściej pojawiają się głosy, że to on powinien być teraz numerem jeden w polskiej bramce.

Jakub Mikuś, trener mentalny: Cieszę się, że Boruc wraca do formy. To dla mnie materiał na jednego z najlepszych bramkarzy świata

Załóżmy, że Waldemar Fornalik jednak stawia na Szczęsnego. To może być problem, bo Boruc usiadłby wtedy na ławce, a sam przyznaje w wywiadach, że bardzo źle znosi bycie numerem dwa.

Na koniec Ryczel: - Spokojnie. Najważniejsze to z nim inteligentnie rozmawiać. Jeżeli trener wytłumaczy Arturowi, dlaczego siedzi na ławce, on to zrozumie. Nie będzie żadnych awantur. Nie wiem, skąd biorą się głosy, że Artur sieje ferment w drużynie. To nieprawda. Wystarczy zadzwonić do innych bramkarzy: Sandomierskiego, Szczęsnego czy Fabiańskiego. Zapytać ich o Boruca. Gwarantuję, że wszyscy będą się o nim wypowiadać z dużym szacunkiem.

Zresztą sam Szczęsny był jakiś czas temu u Kuby Wojewódzkiego. Sprawiał wrażenie pewnego siebie. Ale zapytany o Boruca powiedział, że nie będzie się wypowiadał. Bo ma w zwyczaju nie krytykować lepszych od siebie.

Tu znajdziesz Kubę Radomskiego na Twitterze

A tu znajdziesz więcej tekstów z działu sport
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Piłka nożnaBramkarzeLegia Warszawa

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej