Grupa naTemat

O Maćku z "Klanu" - historia najbardziej znanego chorego w Polsce

Piotr Swend
Piotr Swend Agencja Gazeta
Wczoraj był Światowy Dzień Zespołu Downa. Przypadłości, która w Polsce stała się znana dzięki jednej postaci: Maćkowi z "Klanu". Został on nie tylko jedną z najpopularniejszych osób z serialu, ale złamał też medialne tabu. Dzisiaj, zupełnie poważnie i bez kpin internautów w tle, przyglądamy się postaci, która jednych śmieszy, a innych wzrusza. A wielu daje nadzieję

Piotr Swend urodził się w 1989 roku i już w wieku kilku lat rozpoczął swoją przygodę z serialem. Znają go nawet ci, którzy "Klanu" nie oglądają. Parę lat temu bowiem furorę w internecie zrobił film z upitym Maćkiem w roli głównej. Od tamtej pory internauci regularnie dostarczają sobie rozrywki wrzucając kolejne fragmenty serialu opowiadające jego historię. My zaś przedstawiamy to, czego na YouTube zobaczyć się nie da.

Trudne początki
- Twórcy nie bardzo chcieli ten wątek, ale my się uparliśmy. Jego pierwszą kwestią było: "Lecą ptaszki, lecą". Było w tym coś wyjątkowego, magicznego - mówi nam Małgorzata Ostrowska-Królikowska, serialowa mama Maćka. - Czuliśmy taką misję, że warto wprowadzić ten temat.

Aktorka przypomina sytuację z pierwszy dni planu. Miała Maćkowi śpiewać kołysankę, żeby zasnął. I naprawdę to zrobił. Zamiast jednak obudzić chłopca, cała ekipa cierpliwie czekała na to, aż się obudzi. Jak zaznacza pani Małgorzata, praca z Piotrem Swendem jest wymagająca, ale z czasem idzie coraz lepiej.

Jak długo może żyć człowiek? Twoje dzieci czeka 150 lat

- Wszystko trwa dłużej niż normalnie. Musimy wiele razy robić duble, ale nikomu to nie przeszkadza. Ekipa jest bardzo cierpliwa, wszyscy są w porządku i spisują się na medal - podkreśla aktorka. Na planie, oczywiście, zawsze znajduje się opiekun: mama, siostra, czasem ktoś inny. Przy czym teraz już czuwają bardziej na wszelki wypadek.

- Radzimy sobie na planie. Całą pracę serialową z Maćkiem wykonujemy praktycznie sami. On bardzo dobrze zna tekst i ja nie mogę np. zmieniać swoich kwestii, bo on czeka na konkretne słowa, żeby odpowiedzieć - opowiada Małgorzata Ostrowska-Królikowska.
O zespole Downa

Zespół wad wrodzonych wywołanych obecnością dodatkowego chromosomu 21. Nazwany od lekarza Johna Langdona Downa, który jako pierwszy opisał tę chorobę. Osoby z tą przypadłością mają mniejsze zdolności poznawcze. Zaburzenia rozwojowe przyjmują postać zawężonego myślenia, braku pewnych intelektualnych sprawności. Większość chorych ma łagodne lub średnie opóźnienie umysłowe. CZYTAJ WIĘCEJ

- Musimy być bardzo precyzyjni. Na początku więcej improwizowaliśmy, ale teraz już jest to
profesjonalne. Ja, jako aktorka, nie myślę o sobie grając z Piotrkiem, tylko o nim, i to bardzo dobrze wychodzi.

Bywa ciężko
Ekipa wykazuje się wyrozumiałością, ale to nie znaczy, że pobłaża. Jak tłumaczy aktorka, Piotra traktuje się normalnie. Trzeba być dla niego stanowczym, czasem nawet ostrym. Bo dla ludzi chorych upokarzające jest, jeśli traktuje się ich z przesadną litością.

- On ma 22 lata, ta praca nie jest łatwa. Czasem rzeczywistość miesza mu się z fikcją. Jak Rysio umierał, to to przeżywał - przyznaje pani Małgorzata. - Musieliśmy mu tłumaczyć, że to tylko scenariusz, że naprawdę nic się takiego nie wydarzyło.

Takie sytuacje jednak nie występują często. Dla Piotra plan i granie to element codzienności. Idzie do szkoły, potem do "Klanu", ma rodzinę. - Jest do tego przyzwyczajony, a jego mama świetnie sobie z nim radzi - podkreśla aktorka. Jej zdaniem, aktorstwo dobrze, mimo wszystko, wpływa na Piotra.

Otyli dyskryminowani? Tak nam się tylko wydaje

- Gra to dla niego bodźcowanie, bardzo dobrze mu to robi. Teraz jest w okresie takiego dojrzewania, zaczyna mieć swoje zdanie, to jest dla nas coś nowego. Chce być mężczyzną. W serialu został głową rodziny i faktycznie zaczyna być męski - zdradza Ostrowska-Królikowska.

Każdy ma problemy sercowe
Dojrzewanie Piotra łączy się jeszcze z jednym: potrzebą kontaktu z płcią przeciwną.
- Piotrek obecnie jest trochę nastawiony na kobiety, interesuje się nimi. Rozmawia, prawi komplementy, ma w sobie dużo dobrej energii - słyszymy od naszej rozmówczyni.

W serialu podejmowany jest właśnie wątek miłości i małżeństwa osób z Downem, więc pokrywa się z emocjonalnym rozwojem Piotra Swenda. - W serialu chce się on usamodzielnić. I to bardzo trudne decydować o tym. Z jednej strony, osoby z zespołem też mają prawo i powinny być szczęśliwe, również poprzez samodzielność, jeśli tego pragną - zaznacza pani Małgorzata. - Z drugiej, zawsze ktoś musi się nimi opiekować i zajmować, bo przecież brak im pewnych sprawności.

Aktorka tłumaczy, że poruszanie takich tematów to ważna misja społeczna. Bo dylematy przedstawione w serialu rodzice osób upośledzonych muszą rozwiązywać w prawdziwym życiu. A społeczeństwo może uważać je za błahostki.
- Rodzicom dzieci z zespołem Downa bardzo pomógł ten serial. Porusza ważne problemy. Bo przecież ludzie, którzy na to chorują, też czują, też chcą kochać i normalnie żyć. Niektórzy ludzie to bagatelizują - podkreśla aktorka.

Maciek pomaga innym
Pozytywne oddziaływanie obecności osoby z zespołem Downa w ogólnopolskim serialu ma też charakter bardziej ogólny. Małgorzata Ostrowska-Królikowska przytacza tutaj anegdotę o napotkanym rodzicu chorego dziecka.
- Ten ojciec mówił mi, że zupełnie zmieniły się reakcje na ulicy. Ludzie opatrzyli się z
tym zjawiskiem, to już nie była sensacja - dowodzi aktorka. - To był dla mnie ważny głos.
Przekonałam się, że to co robimy, jest dobre i istotne. Chciałam kilka razy rzucić tę pracę, ale czułam, że trzeba to kontynuować.


Zachód coraz częściej choruje na kiłę



Pani Małgorzata uważa, że chociaż Polska już oswoiła się z postacią Maćka, to nadal serial spełnia pewną misję. Pokazuje, że mając dziecko z zespołem Downa można normalnie żyć, można być szczęśliwym. I ono samo może też iść prze życie z uśmiechem, a nie w cieniu choroby. "Klan", chociaż internauci go wyśmiewają, dodaje otuchy. Ale nawet te kpiny mają jakiś pozytywny wydźwięk.
- Te żarty, to, że ktoś się z Piotrka śmieje, świadczy o jakimś oswojeniu z
problemem. Normalnym traktowaniu go, jak każdej innej osoby. Bo przecież z każdego się śmiejemy - dodaje aktorka.

- Zwiększa się świadomość. Dojrzałe społeczeństwa traktują niepełnosprawnych naturalnie, mają do nich normalny stosunek. Ułatwiają im życie, ale nie użalają się - opowiada o swoich doświadczeniach za granicą Ostrowska-Królikowska. - U nas to jeszcze musi się trochę zmienić, ale jest coraz lepiej.

Chore dzieci mają coś, co my zatraciliśmy

Nie zastanawiają się, czy coś jest fajne, czy nie. Czy wypada, czy nie wypada. W tym, jak się zachowują, osoby z Downem są absolutnie szczere i naturalne.
- To dziecko uczy miłości. Ma w sobie tyle dobra, tyle ciepła. W tym co mówi nie ma żadnej manipulacji, żadnych kombinacji, które dorośli wykonują na co dzień - mówi nasza rozmówczyni. Jej głos, przez cały czas trwania rozmowy, pełen był emocji i zaangażowania.

Słowa Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej warto pamiętać, kiedy znowu Maciek z "Klanu" mignie nam przed oczami. O tym jak duży wysiłek został włożony w pracę z Piotrem Swendem. I jak dużego wysiłku dokonuje on sam, chociaż o swojej wyjątkowej roli pewnie nie wie. To dzięki niemu duża część Polaków nie dziwi się, widząc upośledzone dziecko.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
Klan
Skomentuj