
Proboszcz parafii w Jasienicy ks. Wojciech Lemański poinformował swoich parafian, że nie będzie utrudniał życia mianowanemu przez kurię księdzu administratorowi i choć do końca procesu odwoławczego zachowa funkcję proboszcza, już teraz usunie się w cień. To efekt pięciogodzinnych rozmów, jakie odbył z przedstawicielami kurii.
REKLAMA
Ksiądz Lemański o ustaleniach ws. swojej przyszłości poinformował parafian podczas porannej mszy. Jak stwierdził, w czasie rozmów z przedstawicielami kurii wielokrotnie padało stwierdzenie, że nie został on obłożony żadnymi kościelnymi karami i może w dowolnym kościele prosić o możliwość odprawienia mszy. "Ponieważ mam wszystkie uprawnienia kapłańskie wierzę, że w żadnym kościele nie usłyszę, że tego robić nie mogę. Ilekroć będzie taka możliwość, będę księdza administratora prosił, żebym mógł się modlić razem z wami" – powiedział.
To właśnie ksiądz administrator będzie zarządzał parafią w Jasienicy do końca procesu odwoławczego, jaki uruchomił ks. Lemański po decyzji arcybiskupa Hosera. Proboszcz nie trafi jednak do domu księży emerytów, ale mieszkał będzie u znajomego księdza Jana.
"Nie wiemy, jak długo będzie trwała procedura odwoławcza, ale wierzę w jej skuteczność i powrót do was na stałe" – zapewnił ks. Lemański. Poinformował także, że w piątek odprawi mszę wspólnie z księdzem administratorem, a w niedzielę zostanie on oficjalny przedstawiony parafianom.
