Dieta 5:2 - na czym polega jej sukces?

Nieustanne odmawianie sobie pokarmów w końcu przestaje być najpopularniejszym sposobem na utratę zbędnych kilogramów. I słusznie, bo dietetycy od dawna alarmują, że drakońskie diety działają wyniszczająco na organizm. Poza tym, obarczone są wysokim ryzykiem wystąpienia efektu jojo. Ostatnimi czasy w Polsce coraz popularniejsza staje się dieta 5:2, polegająca na jedzeniu dowolnych produktów przez 5 dni w tygodniu i ograniczeniu spożywanych kalorii przez pozostałe 2.

rob_rob2001
Post korzystny dla organizmu
Dieta 5:2 nazywana jest także dietą postną. Pierwszy raz usłyszeliśmy o niej dzięki dr. Michaelowi Mosleyowi i dr Mimi Spencer, autorom książki „The Fast Diet”. Dzieło jest już bestsellerem w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, a jej tłumaczenie od marca tego roku dostępne jest w Polsce. Dr Mosley podkreśla, że dieta powstała w oparciu o badania przeprowadzone przez naukowców amerykańskich i brytyjskich, którzy stwierdzili, iż krótkotrwałe głodówki nie tylko pozwalają schudnąć, ale także obniżają poziom cholesterolu we krwi i podnoszą wrażliwość człowieka na działanie insuliny. W konsekwencji skutecznie zapobiegają cukrzycy i zawałom serca. Dr Mosley tłumaczy, że gdy zdiagnozowano u niego zbyt wysokie parametry cholesterolu i cukru we kwi, sam rozpoczął stosowanie diety. Po 3 miesiącach zauważył spadek wagi (o 8 kg) oraz poprawę wyników badań.

Oczywiście przez 2 wyznaczone dni nie trzeba całkowicie rezygnować z jedzenia. Ważne, aby dobowe spożycie nie przekraczało 600 kalorii u mężczyzn i 500 kalorii u kobiet – jest to ok. ¼ wartości zalecanej osobie dorosłej. Zdaniem współautora diety, w okresie postnym należy wybierać produkty białkowe, które są sycące i nie powodują skutków ubocznych, a także pokarmy o niskim wskaźniku glikemicznym, regulujące poziom cukru we krwi. Idealnymi propozycjami na 2 dni o ograniczonym spożyciu kalorii są ryby – w szczególności morskie o białym mięsie, drób pozbawiony skórki oraz warzywa. Dr Mosley zaleca spożywanie 2 posiłków dziennie – śniadania i kolacji. W ten sposób między poranną i wieczorną dawką kalorii tworzy się 12-godzinna przerwa, która odgrywa rolę postu. Tymczasem dr Spencer zmodyfikowała podobne menu, wprowadzając dodatkowy posiłek w trakcie dnia – np. surowe warzywo lub owoc. W międzyczasie popijać należy wodę, kawę i herbatę.

Według dietetyczki Anny Pietrych, najlepiej rozplanować dietę tak, aby dni postne następowały po sobie. W ten sposób organizm szybciej przyzwyczaja się do skromniejszych racji żywieniowych. W wyniku ograniczenia ilości spożywanych pokarmów żołądek się obkurcza, w związku z czym osoba stosująca dietę nie potrzebuje już tak wiele kalorii, aby się najeść. Krótkotrwałego głodu nie trzeba się bać – zapewnia dr Mosley. Organizm ludzki ewolucyjnie przystosowany jest do funkcjonowania bez jedzenia przez stosunkowo długi czas, a skurcze głodowe są płynne i łatwe do opanowania.

Jedz, co chcesz i chudnij
Oprócz doskonałych efektów odchudzających (waga spada o ok. 0,5 kg tygodniowo), dieta 5:2 niesie także korzyści psychologiczne. Umożliwia stosującej ją osobie spożywanie dowolnych produktów nawet w dni postne. W przypadku wielu innych diet konieczne jest odmawianie sobie ulubionych dań, co sprawia, że człowiek wciąż myśli o jedzeniu. Przeważnie kończy się to obżarstwem w chwilach słabości, a w konsekwencji pojawia się efekt jojo (o tym, jak go uniknąć, dowiesz się na abcZdrowie.pl). Zdaniem dr Kristy Varandy z Uniwersytetu w Illinois, w diecie 5:2 ludzie nie wykazują tendencji do przejadania się po zakończeniu etapu postnego. Z przeprowadzonego przez nią eksperymentu wynika, że badani jedli minimalnie więcej niż normalnie, jednak zalety uzyskane w trakcie ubogich kalorycznie dni i tak przewyższały tę nieznaczną nadwyżkę kaloryczną.

Jak zapewniają autorzy diety, przez 5 dni w tygodniu można jeść wszystko, czerpiąc z posiłków jak najwięcej przyjemności. Nie trzeba stronić od lodów, pizzy czy wina. Wiadomo, że zdrowiej jest spożywać produkty różnorodne, uwzględniając w jadłospisie warzywa i owoce. Jednak zdaniem dr. Mosleya, po pewnym czasie u osoby stosującej dietę rozwija się żywieniowa inteligencja, pozwalająca na dokonywanie rozsądnych wyborów dietetycznych, co nie wyklucza oczywiście okazjonalnych odstępstw od zasad zdrowego żywienia.
ZOBACZ TAKŻE:

PROMOWANE

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej

  • Prawdziwy. Prawdziwszy. Trup

    W PWN-owskim podręczniku dla ośmiolatków znalazłam wierszyk: „Katechizm polskiego dziecka”: Kto Ty jesteś? Polak mały (...) Coś jej winien? Oddać życie. I tak dalej …. Wierszydło zostało napisane około roku 1900 przez Władysława Bełzę. Drugorzędnego poetę, mocno na wyrost nazywanego piewcą polskości. Naiwny, drażniący ucho tekścik od ponad stu lat jest narzędziem indoktrynacji i prania małych mózgów. Bo, jak inaczej nazwać (w XXI wieku) przekonywanie, że ośmioletnie dziecko rośnie po to, by oddać życie za kawałek ziemi? czytaj więcej