Kryzys w Indiach? Cena cebuli podskoczyła o 500 procent

W Indiach nawet dochodzi do napadów na transport cebuli
W Indiach nawet dochodzi do napadów na transport cebuli Fot: McKay Savage/WikiCommons
W Indiach cebula jest produktem pierwszej potrzeby, ale jej cena także odzwierciedla kondycję rynku. Rocznie konsumuje się tam ponad 15 milionów ton. Tak więc, kiedy w wyniku słabszych zbiorów, jej cena w niektórych miejscach podskakuje aż o 500 procent, dzieją się ciekawe rzeczy. Np. strona indyjskiego grouponu, sprzedająca cebulę po promocyjnej cenie, pada. Dochodzi do napadów na ciężarówki wiozące warzywa. Jednak kryzys cebulowy jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, który może zapowiadać, czy nawet demaskować kryzys.

Zacznijmy od tego, że w ubiegłym roku susze przyczyniły się do niskich zbiorów cebuli. W tym roku było na odwrót i za słabymi zbiorami stoją deszcze monsunowe. To one głównie przyczyniły się do tego, że w Indiach cebula jest na wagę złota. Jednak to tylko podkreśla inne problemy: powolny wzrost gospodarczy, słaba waluta i niezdecydowany rząd.


— Problemy gospodarki są rozliczne – mówi nam Krzysztof Iwanek, ekspert Centrum Studiów Polska-Azja od Indii i Pakistanu. I wymienia: – Wzrost PKB zwolnił do 5 proc. i zwalnia dalej, podczas gdy w poprzedniej dekadzie wynosił czasem 7-8 proc.. Rupia niedawno pobiła rekord niskiej wartości w stosunku do dolara - 68.86 rupii za jednego dolara, podczas gdy w ostatnich latach było to zazwyczaj w okolicy 45 rupii za dolara. Zwolniła też produkcja przemysłowa (za to dzięki temu wahnięciu kursu zwiększył się eksport) – opowiada wykładowca Collegium Civitas.

Iwanek dodaje, że system gospodarczy jest za mało otwarty na inwestycje zagraniczne, proces otwierania nowego biznesu trwa długo, tak firmy indyjskie jak i zagraniczne narzekają na biurokrację i korupcję. Infrastruktura jest kiepska i rozwija się powoli, co nie sprzyja rozwojowi przemysłowemu.

To właśnie to ostatnie najbardziej przyczynia się do tzw. kryzysu cebulowego. Aż 40 procent tych warzyw gnije zanim trafi na półki sklepowe. Słaba infrastruktura drogowa powoduje, że opóźnienia w transporcie są na porządku dziennym. Sieć dostawcza też nie jest idealna. Brakuje nowoczesnych hurtowni, w których można w odpowiednich warunkach przechowywać produkty rolne, czy też wozów z chłodniami, które spowodują, że warzywa nie zgniją.

Tylko z tego powodu cebula w sklepie kosztuje dwa razy więcej niż to, co dostał za nią rolnik. W wyniku słabych zbiorów cena cebuli w ostatnim czasie mogła skoczyć nawet o 500 procent! Już na początku sierpnia za kilogram płaciło się 0,46 dolarów, jednak obecna cena wymknęła się spod kontroli i poszybowała 1,47 dolara. To jest poważny cios dla zwykłych Hindusów, dla których cebula to podstawą ich diety. W tym kraju rocznie konsumuje się ponad 15 milionów ton tego warzywa.

Cebula najważniejszym składnikiem dań
– Bez cebuli nie ma jedzenia. To podstawowy składnik każdego dania, ważniejszy od ryżu – tłumaczy Devinder Chugh, indyjski restaurator mieszkający w Polsce. Następnie tłumaczy nam, że cebula w odróżnieniu od innych składników występuje w każdym daniu i na północy i na południu kraju. – W mojej rodzinie codziennie jedliśmy cebulę, natomiast ryż był dwa, może trzy razy w tygodniu. Więc proszę sobie wyobrazić, jaką jest ważną częścią naszej diety – dodaje Chugh.


Z tego powodu cebula nagle stała się celem złodziei. Na przykład w zeszłym tygodniu rabusie napadli na ciężarówkę wiozącą 40 ton tego warzywa. Natomiast handlarze na targach muszą w nocy pilnować swojego asortymentu, by nikt je nie ukradł. Policja przyznaje, że cebule powoli są popularniejszym celem od innych dużo cenniejszych produktów.

Trzeba także opowiedzieć o tym, że z powodu kryzysu problemy miał Indyjski Groupon. Szefowie tej spółki postanowili zrobić promocję tygodnia. Kilogram cebuli kosztował około 14 centów. Już dnia pierwszego było takie zainteresowanie, że wszystkie serwery padły. Po uporaniu się z tym problemem cebule wyprzedawały się w rekordowym tempie. Każdego dnia sprzedaż 3 ton trwała około 10 minut.

— Warzywo to jest potrzebne przy przyrządzeniu większości sosów indyjskich – mówi wykładowca Collegium Civitas. – Aczkolwiek np. ortodoksyjni bramini jej nie spożywają. W razie braku cebuli Indie importują ją nawet od arcywroga - Pakistanu. W przeszłości co najmniej raz oskarżono rosnące ceny cebuli o spowodowanie wyborczej klęski dotąd rządzącej partii — dodaje.

Niskie plony obnażają błędy rządu
Właśnie obecny kryzys cebulowy obnaża słabości obecnego rządu. Dopiero rok temu zluzowali przepisy dzięki czemu zagraniczne firmy mogły wejść na ich rynek. Jednak choć wkroczyły tam sklepy takie jak Tesco i Walmart to jednak boją się zainwestować większe pieniądze. To z powodu niepewnej sytuacji politycznej w tym kraju. Za rok odbędą się wybory, więc firmy wolą nie spekulować i zobaczyć na kogo postawią wyborcy. Dopiero wtedy może zdecydują się na różne inwestycje w tym kraju.

– A poza tym problemem jest korupcja – opowiada Chugh. – W Indiach nie da się nic załatwić bez płacenia pod stołem. Dlatego tak wiele osób stamtąd wyjeżdża. Sam przyznaję, że nie lubię mieszkać w swoim kraju. Wróciłem tam z Polski na trzy miesiące i miałem dosyć. Ta korupcja przerzuca się na wszystkie dziedziny życia, brakuje inwestycji, waluta jest niezwykle słaba. Tak naprawdę nie ma co mówić o kryzysie, bo ten problem nie powstał wraz z gorszymi zbiorami cebul. One tylko są pewną rzeczą, która ten problem odsłania, ale tak naprawdę trwa on od lat – mówi Chugh.


Już na początku sierpnia wysoka cena cebul była jednym z najważniejszych punktów w tegorocznych wyborach do 9 zgromadzeń regionalnych (Vidhan Sabha). Najlepiej o tym, jaki wpływ na wybory ma to warzywo wiedzą przedstawiciele Partii Bharatiya Janta (BJP). W 1998 roku przegrali wybory do regionalnego parlamentu Delhi właśnie po tym jak ceny cebul podskoczyły do 94 centów za kilogram. Dlatego teraz przedstawiciele BJP, by poprawić swoje notowania przed przyszłorocznymi wyborami sprzedają to warzywo biedniejszym za $0,63 za kilogram.

Kryzys nadchodzi, czy kryzys już jest?
Niektórzy mówią, że kryzys cebulowy jest wierzchołkiem góry lodowej nadchodzącego kryzysu ekonomicznego w Indiach. Aczkolwiek jeśli spojrzy się w informacje sprzed paru miesięcy to można zauważyć, że przewidziano te problemy. Podobne zresztą mają inne kraje z bloku państw dynamicznie rozwijających się BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny). Każdy kraj z tej czwórki odnotował spowolnienie gospodarki.

Ekspert Centrum Studiów Polska-Azja nie przecenia jednak roli cebuli. – Uważam, że rola przypisywana cebuli jest trochę przesadna. Do przyrządzenia pikantnego sosu potrzebnych jest przecież wiele przypraw i warzyw. Wzrost cen cebuli wskazuje przede wszystkim, że zebrano jej w danym roku mniej lub że działają spekulanci (a często jedno i drugie). Ale nawet gigantyczna cena cebuli nie spowoduje kryzysu ani klęski rządzącej koalicji w wyborach (ale owszem, mogą je spowodować inne czynniki gospodarcze). Poza tym cebuli można przecież nie jeść – dodaje Iwanek.

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
GospodarkaWarzywaIndie
Skomentuj