
Mamy błędy w polityce i błędy w pisowni, gdy rozprawiamy o tej polityce. Te drugie wydają się być zmorą każdego kandydata na urząd. Ostatnio radny SLD Piotr Bors na Twitterze podziękował "koleżanką i kolegą". Jak się widzą — tak cię piszą? A może piszom?
REKLAMA
Na pytanie, dlaczego wystąpiła taka pomyłka, nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi. Hipotez jest co najmniej kilka. Razem z językoznawcą dr Ewa Rudnicką przeprowadziłam krótką rozmowę o tym przypadku i oto, co nam wyszło.
Radny SLD Piotr Bors mógł się pomylić bo:
a) pochodzi z obszaru, gdzie mówi się gwarą
b) chciał być hiperpoprawny
c) poprawność językowa nie należy do jego mocnych stron
a) pochodzi z obszaru, gdzie mówi się gwarą
b) chciał być hiperpoprawny
c) poprawność językowa nie należy do jego mocnych stron
Piotr Bors pochodzi z Łodzi i najprawdopodobniej właśnie tam spędza większość czasu. Łódź należy do obszaru pogranicza gwar i jeśli Piotr Bors zamieniłby koleżanką na koleżankom, moglibyśmy niemal "w ciemno" obstawiać, że winowajczynią zamieszania jest tzw. mieszana wymowa. Tzn. na skutek używania gwary, radny SLD ma problemy z prawidłową odmianą niektórych słów.
Niestety, Pan Piotr zrobił błąd w drugą stronę, czyli "om" zamienił na "ą". Jak podkreśla dr Ewa Rudnicka to błąd, który zdarza się rzadko. Tak rzadko, że jest wręcz egzotyczny.
W tym wypadku wyrok jest więc jeden jedyny: radny SLD postanowił być hiperpoprawny i spodziewając się, że błąd zrobić może, postanowił podkreślić nieomylność. Najzwyczajniej w świecie: przedobrzył. Tak bardzo się starał, że mu nie wyszło.
A co z odpowiedzią
c) czyli poprawnością językową, która nie należy do jego mocnych stron?
Cóź, nie on pierwszy i niejedyny, któremu się nie udaje. Pamiętajmy, że żyjemy w kraju, gdzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych ludzi powiedział: "nie chcem, ale muszem", a sam pan prezydent Bronisław Komorowski regularnie zmaga się z trudnościami języka ojczystego.
c) czyli poprawnością językową, która nie należy do jego mocnych stron?
Cóź, nie on pierwszy i niejedyny, któremu się nie udaje. Pamiętajmy, że żyjemy w kraju, gdzie jeden z najbardziej rozpoznawalnych ludzi powiedział: "nie chcem, ale muszem", a sam pan prezydent Bronisław Komorowski regularnie zmaga się z trudnościami języka ojczystego.
Zamiast szczędzić radnemu SLD uszczypliwości w rodzaju: "jak to w ogóle możliwe by osoba publiczna robiła błędy?", sami przejrzymy własne strony, pokornie zamilkniemy i spuścimy głowę.
Język polski należy do czołówki tych najbardziej skomplikowanych i najtrudniejszych do nauki. Właśnie dlatego zwracajmy uwagę na błędy, ale nie róbmy z nich "wielkiego halo". Z radnym Piotrem Borsem łączmy się w "bulu i nadzieji" i na drodze językowych sukcesów, życzmy mu wszystkiego dobrego.