Islandia - "kraj bez więzień". Co zrobić z morderczynią, gdy nie ma dla niej celi?

Około 200 więźniów - mniej więcej tylu osadzonych znajduje się obecnie w Islandii. To i tak dużo, bo jeszcze niedawno ten kraj w ogóle nie potrzebował Zakładów Karnych, choć od czasu do czasu i tam dochodziło do przestępstw. Co zatem Islandczycy robili ze skazańcami? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w najnowszej książce Hannah Kent pt. "Skazana".

Gdy sięgniemy po najnowszą książkę Hannah Kent pt. "Skazana", aż trudno uwierzyć, że inspiracją do jej powstania była prawdziwa historia. Oskarżona o współudział w morderstwie Agnes Magnúsdóttir była ostatnią osoba w Islandii, na której wykonano wyrok śmierci. Jednak nie ta część historii jest najbardziej intrygująca, a ostatnie miesiące życia skazanej przed wykonaniem wyroku.

Agnes Magnúsdóttir usłyszała wyrok śmierci w 1829 roku, czyli w czasie, gdy w Islandii nie było jeszcze Zakładów Karnych, a więźniów wysyłano za granicę. Tam byli przetrzymywani, a w razie potrzeby, również zabijani. Tym razem jednak było inaczej. Władze zdecydowały się wykonać karę śmierci na terenie Islandii, lecz nie ustalono dokładnego miejsca i terminu egzekucji. Do tego czasu zaś, morderczyni miała oczekiwać na wyrok pod jednym dachem ze zwykłą, islandzką rodziną.

Björn Blöndal - Komisarz Okręgowy
Fragment książki "Skazana" Hannah Kent

Jak dobrze wam wiadomo, nie mamy w Hunavatn żadnych fabryk, żadnego budynku publicznego, gdzie można by umieścić więźniów. Dlatego też postanowiłem, że powinniśmy porozmieszczać ich na wsi, w domach przykładnych Chrześcijan, którzy swym wzorem przywiedliby skazańców do skruchy, a zarazem skorzystaliby z owoców pracy jaką więźniowie mogliby wykonywać w oczekiwaniu na wyrok.


Tym sposobem, skazana za współudział w podwójnym morderstwie zamieszkała z rodzina islandzkiego urzędnika państwowego. O tym, jak przebiegały ich wspólne losy i zaskakująco zmieniały się relacje domowe, opowiada oparta na faktach opowieść "Skazana". I choć historia opisana przez autorkę może wydawać się nieprawdopodobna, w "kraju bez więzień" takie rzeczy naprawdę miały miejsce.


Czapka niewidka...
Jak to możliwe, że w Islandii jeszcze do niedawna nie było więzień, a dziś jest ich jak na lekarstwo? O odpowiedź na to pytanie poprosiłem najbardziej znanego eksperta w tej dziedzinie, socjologa i znawcę problematyki więziennictwa Pawła Moczydłowskiego. Były szef Służby Więziennej przyznaje, że sprawa Islandii to ewenement na skalę światową. Dlaczego? Wyjaśnia to bardzo obrazowo.

- Gdybym miał czapkę niewidkę, to nie wiem czy mój system moralny byłby na tyle silny, aby przynajmniej raz w roku nie dokonać napaści na jakiś bank. Pewnie wspaniale bym wówczas żył - stwierdza enigmatycznie socjolog. Co ma na myśli? Otóż przestępczość rozwija się tam, gdzie ludzie nie są identyfikowalni. To właśnie w dużych skupiskach społecznych, wielkich miastach, ludzie mają poczucie anonimowości i wydaje im się nieraz, że mają czapkę niewidkę. To zaś popycha ich do popełniania przestępstw.

Jak mówi Paweł Moczydłowski, człowiek mieszkający w dużym skupisku nie czuje się częścią społeczności, nie jest przywiązany do miejscowego środowiska. - Stopień anonimowości określany jest przez wielkość przestrzeni - mówi socjolog. Islandię zamieszkuje zaledwie 320 tysięcy ludzi, skupionych w ośrodkach miejskich.

Paweł Moczydłowski, socjolog
Ekspert w zakresie więziennictwa

Islandia przypomina trochę małą wieś, w której wszyscy się znają. ludzie mają poczucie uczestniczenia w życiu społecznym do tego stopnia, że nawet w przypadku kłótni małżeńskiej, wiedzą o tym wszyscy sąsiedzi.


Przemoc państwowa pod kontrolą
Dlaczego właśnie w Islandii nie rozwinęła się przestępczość? Między innymi z uwagi na niezwykłe na skalę światową warunki naturalne panujące na tej wyspie. - Tamtejsze społeczeństwo przypomina w pewnym sensie społeczności pierwotne, które zdawały sobie sprawę z potrzeby bycia razem, gdyż w przeciwnym razie, trudno byłoby im poradzić sobie z warunkami naturalnymi - mówi Paweł Moczydłowski.

- Islandczycy, podobnie jak mieszkańcy Norwegii wychodzą z założenia, że kary nie mogą być zbyt surowe, bo skazany to przecież syn znajomych, albo znajomych moich przyjaciół. Uważają, że przemoc państwowa pozostaje przemocą i powinno jej być tylko tyle, ile trzeba - mówi socjolog.

Położenie geograficzne Islandii spowodowało, że przez wieki zachowała swój niepowtarzalny charakter. Jednak zjawisko globalizacji dotarło także do Reykjavíku, a tym samym na wyspie zaczęli pojawiać się przestępcy "z importu". W 2009 roku głośnym echem odbiła się sprawa grupy Polaków, którzy okradali mieszkańców stolicy. Gdyby polska szajka trafiła za islandzkie kratki, stanowiłaby blisko 10 procent wszystkich więźniów na wyspie. I choć polska grupa liczyła zaledwie kilkanaście osób, to miejscowe media informowały o pierwszym "masowym zatrzymaniu" tego typu. Polski konsul w Islandii przyznał wówczas, że kilkunastu nowych więźniów "byłoby dużym obciążeniem dla kraju, gdzie jest właściwie tylko jedno więzienie".

Amerykanie pod wrażeniem
Islandia to kraj paradoksów. Praktycznie nie ma w nim więzień, bo nie rozwinęła się tam przestępczość. O ile samo to zjawisko jest niezwykle interesujące, dziwić może jeszcze jeden fakt, który szczególnie bacznie obserwowany jest przez mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Otóż w liczącym nieco ponad 300 tysięcy mieszkańców kraju, znajduje się aż 90 tys. sztuk broni. Pomimo to, tamtejsza policja nie odnotowuje przestępstw z jej użyciem.

Niewiele jest krajów na świecie, w których tak wiele osób posiada broń palną. Jak to możliwe, że w USA każdego dnia dochodzi do rozlewu krwi z jej użyciem, a w Islandii, gdzie broni jest równie dużo, zjawisko to nie istnieje? To postanowił sprawdzić Amerykanin Andrew Clark, który napisał na ten temat prace magisterską. Spędził kilka tygodni na wyspie i nie wierzył w to, co widział,

Najważniejszym czynnikiem wpływającym na brak przestępczości w Islandii jest brak wyraźnych różnic społecznych. 97 procent Islandczyków określa się jako "klasa średnia" lub "pracująca". Zaledwie jeden procent mieszkańców żyje w gorszych warunkach. To powoduje, że nie dochodzi miedzy nimi do napięć a tym samym przypadków przestępczości. Równie ważnym czynnikiem jest to, że w Islandii praktycznie nie ma problemu narkotyków. Według danych ONZ z 2012 roku, kokainę, amfetaminę lub ekstazy zażywa mniej niż jeden procent mieszkańców wyspy.

Życie w Islandii przebiega zatem na tyle spokojnie, że tamtejszy system sprawiedliwości po prostu nie potrzebuje więzień. Nie byłoby kogo do nich wsadzać, gdyż przestępczość jest tak marginalnym zjawiskiem, że policjanci na co dzień nawet nie noszą ze sobą broni.



Książka ukazała się nakładem wyd. Prószyński i S-ka


Trwa ładowanie komentarzy...