Grupa naTemat

Górnicy z kopalni Brzeszcze dostaną po 3 tys. "stresowego". Za to, że stresowali się informacjami o zamknięciu spółki

Górnicy w kopalni Brzeszcze dostaną po 3 tysiące złotych "stresowego"
Górnicy w kopalni Brzeszcze dostaną po 3 tysiące złotych "stresowego" Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Przez wiele miesięcy górnicy tej kopalni słyszeli, że zakład zostanie zamknięty. Te pieniądze to dla nich taka miła rekompensata – tak szef związku zawodowego Sierpień 80 komentuje wypłacenie "stresowego" górnikom z kopalni Brzeszcze. Po 3 tysiące złotych na głowę. Internauci się oburzają, jest czym?

"Stresowe" nazwano tak, bo jest to rekompensata za stres przed utratą pracy. Kilka miesięcy temu zapowiadano bowiem, że ich kopalnia zostanie zamknięta – Kompania Węglowa, która jest właścicielem Brzeszczy, musi przeprowadzić spore zmiany w swoich strukturach. Chociaż w 2012 roku KW miała spore zyski, to już po w sierpniu 2013 miała ponad 300 milionów złotych straty.
Nic więc dziwnego, że górnicy się stresowali – w końcu, kilka miesięcy zastanawiali się, czy będą mieli pracę, co nie jest przyjemnym przeżyciem. Jeszcze w październiku pracownicy apelowali do ministra gospodarki, by ratował ich miejsce pracy. Ostatecznie jednak okazało się, że Brzeszcze nie zostaną zamknięte, wręcz przeciwnie – otwarta zostanie nowa ściana, co oznacza pracę na kolejne lata.

Za stres należą się trzy tysiące
Dzisiaj więc górnicy są o przyszłość spokojni, ale kopalnia postanowiła im stres dodatkowo zrekompensować. I będzie wypłacać "stresowe" – za te kilka miesięcy niepewności. Nie tylko górnikom pracującym w kopalni, ale również administracji oraz osobom pracującym na powierzchni. W grudniu i styczniu, w dwóch transzach, pracownicy otrzymają odpowiednio: górnicy dołowi średnio po 1696 zł, z przeróbki - 1356 zł, zatrudnieni na powierzchni - 1187 zł, zaś administracja - 1117 zł.

Firma podkreśla, że nie będzie to dodatkowy koszt, bo są to oszczędności z funduszu wynagrodzeń. - Przez wiele miesięcy górnicy tej kopalni słyszeli, że zakład zostanie zamknięty. Te pieniądze to dla nich taka miła rekompensata – mówił "Dziennikowi Zachodniemu" Bogusław Ziętek, szef WZZ Sierpień 80.

Internauci komentujący ten ruch kopalni są oburzeni. Kompania Węglowa jest bowiem spółką Skarbu Państwa, na dodatek obecnie z deficytem. Komentujących irytuje fakt, że w takiej sytuacji wypłaca się "stresowe". Wiadomo, że Kompania Węglowa przechodzi teraz spore zmiany i nie tylko pracownicy kopalni Brzeszcze byli niepewni przyszłości – ale czy to powód, by pieniądze lekką ręką wydawać na rekompensatę za stres?

Irracjonalne!
W ocenie posła Adama Szejnfelda z PO, byłego ministra gospodarki, takie działania wydają się irracjonalne. - W biznesie istnieją różne systemy motywacyjne, ale w zasadzie są one raczej długofalowe i mają na celu motywację pracowników w długim okresie, a nie doraźne poprawienie nastrojów – komentuje Szejnfeld, który podkreśla jednak, że nie chce wydawać zdecydowanych opinii, bo sprawę zna tylko z naszej relacji.

Jak wyjaśnia nasz rozmówca, takie działania są możliwe w spółkach Skarbu Państwa, bo ich charakter i sposób funkcjonowania różni się trochę od tego, jak działają firmy prywatne na rynku. - Niestety, spółki Skarbu Państwa charakteryzują się: po pierwsze, dużym poziomem uzwiązkowienia, a po drugie tym, że pracownicy poprzez związki zawodowe i rady nadzorcze, w których posiadają swoich przedstawicieli, mają przeogromny wpływ na różne aspekty polityki spółki. Płacową, kadrową, ale także, jak widać, na politykę strategicznego rozwoju. Dodatkowo sytuację komplikuje trudny status faktyczny prezesów i zarządów spółek, które muszą politycznie balansować między żądaniami pracowników a oczekiwaniami urzędników reprezentujących państwowego właściciela. W prywatnych firmach działających na wolnym rynku, kierujących się przede wszystkim efektywnością ekonomiczną swojej działalności, takie rozwiązania są raczej nie do pomyślenia – podkreśla poseł PO.

Adam Szejnfeld zaznacza, że w przypadku takich działań jak wypłacenie "stresowego", nie można kierować się posiadaniem czy pochodzeniem środków. Nie jest ważne bowiem, czy były to oszczędności, czy też wygenerowano dodatkowy zysk albo na dany cel trzeba było zaciągnąć kredyt. - Albo coś jest uzasadnione ekonomiką działania firmy albo nie jest i tyle. W tym przypadku powstaje wątpliwość, czy to był potrzebny wydatek – wskazuje poseł.  

Stresowe dla wszystkich
Również Joanna Solska, dziennikarka ekonomiczna "Polityki", niezbyt przychylnie patrzy na takie rozwiązanie. - Bardzo mi się podoba takie rozwiązanie, bo każdy powinien dostawać takie stresowe – ironizuje Solska. Jak podkreśla, takie sytuacje są możliwe tylko w spółkach Skarbu Państwa, gdzie nawet jeśli firma wpadnie w deficyt, to i tak nigdy nie splajtuje. Solska dodaje, że dzisiaj holdingi węglowe, choć nie radzą sobie najlepiej, mają utrudnioną pomoc publiczną i Unia patrzy w tej kwestii Polsce na ręce, to i tak podejmują nieracjonalne ekonomicznie decyzje.

Kompania Węglowa jest obecnie spółką deficytową i takie wydatki nie są zasadne – ocenia dziennikarka "Polityki".

Z kolei Anna Karaszewska, prezeska zarządu stowarzyszenia Kongresu Kobiet, specjalistka ds. zarządzania i dyrektor firmy Ingeus zajmującej się rynkiem pracy i usługami HR, nie rozumie, po co w ogóle takie działanie, skoro już wiadomo, że górnicy pracy nie stracą.

Co zrobić, kiedy się zwalnia
Karaszewska zaznacza, że nawet w sytuacji, kiedy firma ma podlegać restrukturyzacji i pracownicy mogą być zaniepokojeni utratą pracy, są inne metody uspokajania nastrojów i dbania o komfort psychiczny i przyszłość pracowników. - Jeśli ma być restrukturyzacja, to bardzo ważnym jej elementem jest komunikacja pracodawcy z pracownikami. Zatrudnieni muszą być informowani, co się dokładnie dzieje w firmie, by mieć pełen obraz sytuacji. To spore wyzwanie, bo przecież nie można zagwarantować ludziom, że nie zostaną zwolnieni, ale dobra komunikacja znacznie poprawia nastroje w firmie – wyjaśnia specjalistka.

Drugim elementem zarządzania, jaki powinno się wykorzystać przy restrukturyzacji i groźbach zwolnień, są specjalne programy pomagające znaleźć pracę. Jak wyjaśnia Karaszewska, takie programy ułatwiające znalezienie zwalnianym pracy są popularne w całej Europie i zaczynają je stosować również firmy w Polsce. - Nie chodzi jednak o jakieś szkolenia, bo na te się wydaje pieniądze i niewiele zmieniają. Chodzi o głębokie programy pomocy w znalezieniu pracy, które pokazują, że pracodawca dba nawet o swoich byłych pracowników – zaznacza nasza rozmówczyni. I dodaje, że to są odpowiednie metody postępowania w sytuacji, gdy pracownicy mogą być zwalniani, a nie jednorazowa zapłata, która nie spełnia żadnego celu – bo długofalowo wcale nie poprawia ich sytuacji.

Związek rządzi, związek płaci
- Kiedy jednak nie ma restrukturyzacji, to w ogóle nie rozumiem takiego ruchu. Nie wyobrażam sobie, by profesjonalna prywatna firma zdecydowała się na taki wydatek. Jeśli zaś zamknięcie kopalni to były tylko pogłoski czy plotki, to zarząd spółki powinien spotkać się z zespołem i po prostu zdementować te informacje – zaznacza Karaszewska.

W przypadku kopalni Brzeszcze trzeba jednak pamiętać, że pracownicy – co przyznał sam szef związku zawodowego Zbigniew Wziątek – dostaną "rekompensatę za stres" już po tym, jak dowiedzieli się, że kopalni nikt nie zamknie. Wcześniej zaś firma zapowiadała restrukturyzację, więc nawet gdyby dalej chciała zamykać, powinna zrobić coś innego, niż płacić. Parafrazując znaną reklamę: takie rzeczy tylko w spółkach Skarbu Państwa.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PracaGórnicyZwiązkowcy
Skomentuj