
Zajścia z wrześniowego pikniku zachodniopomorskiego SLD opisał "Wprost", zarzucając liderom partii tuszowanie pobicia młodej działaczki przez jej byłego partnera, także działacza ugrupowania. Grzegorz Napieralski zapewnia, że zareagował zaraz po tym, gdy dowiedział się co się stało. – Zwołaliśmy sąd partyjny, ale działając mieliśmy na uwadze dobro dziewczyny, które było dla nas najważniejsze – stwierdził.
Na dorocznym pikniku SLD na Pomorzu Zachodnim miało dojść do bójki. Paweł Lembas, szef młodzieżówki w Nowogardzie rzucił się na swoją (byłą) partnerkę. Na pikniku okazało się, że mężczyzna spotyka się jednocześnie z dwiema członkiniami SLD, a kiedy te zaczęły robić mu wyrzuty, rzucił się na jedną z nich. Kobieta przekonuje, że politycy SLD sugerowali jej, że nie powinna rozdmuchiwać sprawy, a wniosek do prokuratury jest niepotrzebny. Z oskarżeniami nie zgadza się Grzegorz Napieralski.
Grzegorz Napieralski
lider zachodniopomorskiego SLD
Z informacji Radia Szczecin wynika też, że obrażenia kobiety nie są tak dramatyczne, jak opisuje to "Wprost". Według tygodnika Lembas "wpadł w szał, dusił, przewracał i kopał". Ale prokuratura nie wszczęła postępowania z urzędu, bo "dziewczyna odniosła lekkie obrażenia" – podaje lokalna rozgłośnia.
To nie jedyne kontrowersje wokół publikacji "Wprost". Artykuł ilustruje zdjęcie, na którym obok Grzegorza Napieralskiego pojawili się dwaj inni działacze SLD. Jędrzej Wijas opublikował na Facebooku oświadczenie krytykujące redakcję tygodnika.
Jędrzej Wijas
działacz SLD
Tygodnik krytykuje też jego siostra.
Iga Wijas
siostra działacza SLD, pisownia oryginalna
czytaj także:
Źródło: Radio Szczecin, "Wprost"
